TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 10 Sierpnia 2020, 04:00
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Pięcioletni więzień UB

Pięcioletni więzień UB

Nie, to nie literówka w tytule. W maju 1946 roku Urząd Bezpieczeństwa aresztował w Sanoku niespełna pięcioletniego chłopca, Janusza Żubryda, podejrzanego o… współpracę z „bandą” Narodowych Sił Zbrojnych.

Po „wyzwoleniu” ziem polskich przez Armię Czerwoną rozpoczęło się tworzenie struktur aparatu bezpieki, powstało Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, któremu bezpośrednio podlegał Urząd Bezpieczeństwa. Do sanockiego UB zgłosił się Antoni Żubryd, żołnierz Armii Krajowej, z chęcią pracy w aparacie. Został zastępcą naczelnika UB na szczeblu powiatu. Wszystkie tropy wskazują na to, że Żubryd miał być „wtyczką” działającego podziemia antykomunistycznego - jego zadaniem było przekazywanie informacji między więźniami a partyzantką. Ze swej roli wywiązywał się dobrze, jednak po pewnym czasie z rzeszowskiego UB przyszedł nakaz jego aresztowania. Wówczas to Żubryd postanowił uciec, uwolnił kilkunastu więźniów i wraz ze swoją żoną Janiną rozpoczął tworzenie największego oddziału Żołnierzy Wyklętych na terenie Podkarpacia - Samodzielnego Batalionu Operacyjnego NSZ „Zuch”. W momencie dezercji Żubryda z UB nastąpiło pierwsze aresztowanie jego syna - czteroletniego wówczas Janusza Żubryda - oraz teściowej. Komuniści spodziewali się, że gdy dokonają czegoś takiego, wtedy Żubryd się podda i złoży broń. On jednak uczynił inaczej. Zaatakował posterunek MO, zatrzymał milicjantów i zagroził, że jeśli jego syn i teściowa nie zostaną zwolnieni, milicjanci zostaną rozstrzelani. Tym razem UB ugięło się.

Major Żubryd działał na terenie powiatów krośnieńskiego, brzozowskiego i sanockiego, likwidując członków PPR, funkcjonariuszy KBW i UB, a także oficerów sowieckich w polskich mundurach. Bronił także polską ludność przed bandami UPA. Jego działalność stanowiła poważne zagrożenie dla ludowej władzy. W maju 1946 roku doszło zatem do powtórnego aresztowania Janusza Żubryda. Pod dom, w którym mieszkał zajechały ciężarówki wypełnione komunistycznym wojskiem i ze swoją babcią i ciotką zostali przewiezieni pod eskortą do rzeszowskiego więzienia. Tam pięciolatek spędził pół roku. Obecnie pan Janusz wspomina złe warunki higieniczne panujące w tym więzieniu oraz fakt, że naczelnik więzienia po kilku miesiącach zezwolił, by chłopiec mógł jeździć po więziennym spacerniaku na hulajnodze. Zwolnienie pięciolatka z więzienia nastąpiło w październiku 1946 roku, jednak towarzyszyły temu tragiczne okoliczności.

UB w celu rozbicia oddziału Żubryda postanowiło umieścić w nim swojego człowieka. Agentem został Jerzy Vaulin, podczas wojny żołnierz Kedywu AK, który poszedł na współpracę z bezpieką. Został przerzucony w rejon Bieszczadów, gdzie wkupił się w łaski majora Żubryda i został jego osobistym ochroniarzem. 24 października 1946 roku Vaulin dokonał skrytobójczej egzekucji Antoniego i Janiny Żubrydów. W konsekwencji ich syn został umieszczony w sierocińcu, skąd wykradła go ciotka, która w późniejszym czasie adoptowała go.

Morderca Żubrydów aż do 1968 roku był agentem UB/SB. Obecnie ma 89 lat. Pod koniec lat 90. odbył się jego trzyletni proces, który zakończył się umorzeniem. W Polsce „Vaulinów” żyje nadal wielu. Obowiązkiem Polaków i katolików jest domaganie się sprawiedliwości, by określono, kto w czasach powojennych był katem, a kto ofiarą.

Kajetan Rajski

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!