TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Września 2020, 09:13
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Perła Jorku

Perła Jorku

Ukrywanie księży katolickich w Anglii Tudorów uznawano za taką samą zdradę stanu jak działalność duszpasterską kapłanów. Analogia z okupacją hitlerowską w Polsce i przetrzymywaniem Żydów jest tutaj oczywista. Oto historia św. Margaret Clitherow - kobiety, która chcąc ratować duchownych oddała własne życie.

Kiedy człowiek wychowuje się w pobożnej rodzinie, a jego bliscy żyją blisko z Kościołem i Chrystusem również i on nasiąka Duchem Świętym. Przypadek Margaret Clitherow pokazuje jednak co innego - silną wiarę pomimo niezrozumienia bliskich osób. Perła Jorku, bo tak nazwali ją potomni, przyszła na świat w 1556 roku. Jej ojciec był kupcem, zajmującym się przede wszystkim handlem świecami, a także szeryfem miasta Jork. Zmarł kiedy Margaret miała 14 lat. Kolejnym mężem jej matki został Henry May - osobowość ambiwalentna religijnie. Przeczesywał karczmy, mogące być ośrodkiem spisku. Dzięki lojalności i sumienności wobec władzy doszedł do stanowiska burmistrza Jorku i wiedział, że jeżeli chce zachować wpływy, musi uczęszczać na anglikańskie nabożeństwa. Kiedy dowiedział się o katolickich zapatrywaniach pasierbicy, ostrzegł ją, że nie będzie jej chronił przed wymiarem sprawiedliwości.
W wieku 15 lat Margaret poślubiła Johna Clitherow. Odznaczał się on przedsiębiorczością, a jego zakłady rzeźnicze cieszyły się sławą w całym mieście. John okazywał posłuszeństwo władzy i chodził na protestanckie spotkania. Posiadał jednak większą wrażliwość religijną, gdyż jego brat Will nawrócił się na katolicyzm. Płacił za żonę grzywny związane z jej katolicką wiarą i pobytami w aresztach. Za nawrócenie Margaret odpowiadała żona prominentnego katolika z Jorku, dr. Thomasa Vavasour. Pani Clitherow miała czworo dzieci, troskliwie wychowywanych w katolickiej wierze. Jej syn Thomas zginie za katolickie przekonania. Młodszy William przywdzieje habit i będzie ryzykował życiem niosąc posługę duszpasterską Anglikom, a najmłodszy Henry umrze tuż przed wstąpieniem do zakonu. Córka Anne zostanie zakonnicą.
Margaret została aresztowana po raz pierwszy w 1577 roku. Do więziennej celi powracała wielokrotnie i w takich warunkach urodził się jej syn William. Wciąż też utrzymywała kontakt z katolicką emigracją angielską zgrupowaną wokół uniwersytetu w Douai. Tamtejsi duchowni byli wysyłani na Wyspy celem podtrzymania żywotności prześladowanego Kościoła. Sytuacja w Anglii zaogniła się jeszcze bardziej w 1581 roku, gdy Elżbieta I wydała prawo, na mocy którego przywiązanie do papieża było z miejsca osądzane jako zdrada stanu. Oskarżonego skazywano na śmierć. Praktycznie z dnia na dzień brytyjscy katolicy zeszli do katakumb.
Osobą odpowiedzialną za stworzenie kryjówek dla księży był jezuita Mikołaj Owen. Jego zdolności architektoniczne sprawiły, że potrafił budować tajemne pokoje w niepozornych miejscach. Musimy jednak uzmysłowić sobie, jak ryzykowne było przetrzymywanie duchownych w domu. Każdy donos lub dłuższa rewizja oznaczały nie tylko śmierć kapłanów, ale również osób je ukrywających. Margaret jednak uważała, że nie może odmówić pomocy szafarzom Najświętszego Sakramentu. Dlatego też ukrywała ich u siebie i w wynajmowanym mieszkaniu w Jorku, w którym odprawiano tajne Msze Święte. Kiedy Margaret postanowiła wyprawić syna Henry’ego do Francji na naukę w katolickich szkołach, jej mąż został wezwany przez Radę Miasta do zdania sprawozdania z tych podejrzanych postępków. Doszło też do „rajdu” na dom państwa Clitherow. Rodzice, ich dzieci i uczący się z nimi rówieśnicy zostali przesłuchani. Pod wpływem gróźb udało się złamać małego chłopca, który wydał ukrywających się księży. Zeznania obciążały panią domu, a jej los został już przypieczętowany.
Pani Clitherow siedziała przez długie dni w więzieniu. Do jej celi przychodzili protestanci próbujący nawrócić ją na swoją wiarę. Kiedy zarzucano jej, że przyjmując sakramenty i czcząc świętych wyznaje przesądy i magię, odpowiedziała, że wierzy w moc rzeczy danych przez Kościół, gdyż jest on wspólnotą, przez którą przemawia Bóg. Na 25 marca 1586 roku wyznaczono datę jej egzekucji. Nawet podczas wydawania wyroku okazała się niezłomna. Przyznała, że modli się za królową Elżbietę, by nawróciła się na katolicyzm. John i dzieci nie zostali dopuszczeni do spotkania z Margaret przed jej śmiercią. Perła Jorku został stracona przez zgniecenie wrotami ważącymi ponad 800 kilogramów. W tej sytuacji ohydnie zachował się burmistrz Jorku i ojczym męczennicy - Henry May. Dopóki żyła jego żona wykazywał wahania w stosunku do prześladowań pasierbicy. Kiedy Jane May zmarła, nie stanął w obronie Margaret. Podczas wyroku skazującego publicznie wyrażał żal wobec tego co się dzieje. Jednak gdy już ją stracono, wyparł swój grzech, powtarzał że Margaret prosiła się o śmierć i traktowała egzekucję jak samobójstwo. Według niego targało nią poczucie winy, gdyż dopuściła się cudzołóstwa i seksualnych perwersji.
Kiedy królowa dowiedziała się o straceniu Margaret Clitherow, wyraziła oburzenie tym, że stracono kobietę. Według niej ze względu na płeć nie powinno do tego dojść. Dziwna to wspaniałomyślność, wyraźnie podszyta fałszywie pojmowanym feminizmem. Dużo bardziej adekwatnie zachował się natomiast papież Paweł VI, który kanonizował Margaret w październiku 1970 roku.

tekst Maciej Cielecki

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!