TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 11 Grudnia 2019, 08:28
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Patronowie rodzin

Patronowie rodzin

Emilia i Karol Wojtyłowie, rodzice Jana Pawła II, mogą zostać wyniesieni na ołtarze. Jeśli Stolica Apostolska wyrazi zgodę na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego to może on ruszyć w 100. rocznicę urodzin papieża, czyli w maju przyszłego roku.

Na zdjęciu: rodzice Jana Pawła II z jego starszym bratem Edmundem

Ze względu na miejsce śmierci kandydatów na ołtarze proces będzie prowadziła archidiecezja krakowska, a jego postulatorem został ks. kardynał Stanisław Dziwisz. Jeśli Stolica Apostolska wyrazi zgodę to dwa osobne trybunały będą prowadzić dwa postępowania - jedno dotyczące Emilii, a drugie Karola Wojtyły, seniora.

Pobożna i pracowita

Emilia Wojtyła, z domu Kaczorowska, urodziła się 26 marca 1884 roku w Krakowie jako piąte dziecko w rodzinie Feliksa, z zawodu rymarza i Marii. Miała ośmioro rodzeństwa. Ukończyła przyklasztorną szkołę Sióstr Miłości Bożej. Jej okres młodości naznaczony został stopniowym odchodzeniem bliskich jej osób, jej sióstr i rodziców. Matka umarła, gdy Emilia miała 13 lat,
a ojciec gdy miała 24. W 1906 roku poślubiła Karola Wojtyłę. Ich ślub odbył się w Krakowie. W 1914 roku, osiem lat po urodzeniu pierwszego syna Edmunda, urodziła córeczkę Olgę, która zmarła niebawem po urodzeniu. Mimo bólu i cierpienia życie toczyło się dalej, aby niebawem wynagrodzić to, co zostało przedwcześnie zabrane. Szczęściem i radością dla Emilii stał się jej drugi syn, Karol Józef, który przyszedł na świat 18 maja 1920 roku około godziny 17.00. Mieszkali wówczas w domu należącym do Chaima Bałamutha przy Rynku 2 m. 4 (obecnie Kościelna 7) w Wadowicach. Karol Józef został ochrzczony 20 czerwca 1920 roku w kościele parafialnym przez kapelana wojskowego, przyjaciela ojca, ks. Franciszka Żaka. Jego rodzicami chrzestnymi zostali siostra matki - Maria Anna Wiadrowska i Józef Kuczmierczyk - szwagier Emilii.

Matka przyszłego papieża zmarła przedwcześnie. Było to 13 kwietnia 1929 roku. Osierociła Jana Pawła II, gdy ten miał zaledwie 9 lat. O jej śmierci miał dowiedzieć się od nauczycielki, ponieważ ojciec nie był w stanie przekazać synowi tej tragicznej wieści, dlatego poprosił o to nauczycielkę. Karol Wojtyła, senior tak bardzo przeżył śmierć ukochanej żony, że na zawsze zamknął ich małżeński pokój i przeprowadził się do pokoju syna, by uniknąć samotności. Dopiero po dziewięciu latach żałoby usunął pamiątki po zmarłej żonie. Do dziś nieznana jest jasna przyczyna śmierci kobiety. Jedne źródła podają, że Emilia była wątłego zdrowia i zmarła na zapalenie mięśnia sercowego i nerek. Z kolei w książce „Matka papieża” autorka podaje, że przez ostatnie lata życia chorowała na niedowład nóg i miała problemy z kręgosłupem oraz wątrobą. W książce „Dar i tajemnica” Jan Paweł II napisał: „Matkę straciłem jeszcze przed Pierwszą Komunią św. w wieku 9 lat i dlatego mniej ją pamiętam i mniej jestem świadom jej wkładu w moje wychowanie religijne, a był on z pewnością bardzo duży”.

Po matce Jana Pawła II pozostało niewiele pamiątek. Jedną z nich było jej zdjęcie, które papież trzymał na biurku w Pałacu Apostolskim w Watykanie. Jak opisuje dr Milena Kindziuk w książce „Matka papieża” po pani Emilii zachowały się dwie haftowane przez nią serwetki, misternie wykonana ze srebrnych drutów torebka, medalion z wygrawerowaną czterolistną koniczyną, który Jan Paweł II miał cały czas przy sobie. Z tej opowieści dowiadujemy się także, że matka Karola Wojtyły była pobożna, często chodziła do kościoła, a jednej z sąsiadek powiedziała, że należy godzić się z wolą Bożą. 

Należy też wspomnieć, że w pamięci przyszłego papieża głęboko zapadło wydarzenie związane ze śmiercią brata Edmunda. W książce „Autobiografia” Jana Pawła II czytamy: „Moja mama chciała mieć dwóch synów: lekarza i księdza. Mój brat był lekarzem, a ja mimo wszystko zostałem księdzem. Siostry, która urodziła się na kilka lat przed moim przyjściem na świat, nie znałem, zmarła bowiem wkrótce po urodzeniu. (...) Mój brat Edmund zmarł u progu samodzielności zawodowej, zaraziwszy się, jako młody lekarz, ostrym wypadkiem szkarlatyny, co wówczas (1932 rok), przy nieznajomości antybiotyków, było zakażeniem śmiertelnym”. 

Na kolanach przed Bogiem

Karol Wojtyła, senior urodził się 18 lipca 1879 roku w Lipniku koło Bielska, w rodzinie Macieja i Anny. Ukończył szkołę podstawową i trzy klasy gimnazjalne. Przez dłuższy czas pracował jako krawiec. Od 1900 roku służył w wojsku austriackim, m.in. w Wadowicach, Lwowie i Krakowie. W wiedeńskim archiwum wojskowym odnotowane zostały następujące zapiski na temat Karola Wojtyły: „włada językiem polskim i niemieckim w mowie i piśmie”, „bardzo dobrze redaguje ‘koncepty’”, „ma bardzo poprawne czystopisy”, „szybko pisze na maszynie”, „nadzwyczaj dobrze rozwinięty, prawego charakteru, poważny, dobrze ułożony, skromny, dbały o honor, z silnie rozwiniętym poczuciem obowiązku, bardzo dobroduszny (łagodny) i niezmordowany (pracowity)”. Kilka lat później przełożony Wojtyły potwierdził powyższą opinię: „Pod każdym względem poprawny, całkowicie godny zaufania, podoficer doskonale pełniący kancelaryjną pracę, godny każdego wyróżnienia”. Po uzyskaniu przez Polskę niepodległości w stopniu porucznika przeszedł do wojska polskiego i służył w nim do przejścia na emeryturę ze względu na stan zdrowia około 1927 roku. Jako człowiek niezwykle religijny, pracowity i sumienny, po śmierci żony w 1929 roku otoczył szczególną miłością i opieką najmłodszego syna Karola i towarzyszył mu w jego latach szkolnych, a od 1938 roku zamieszkał wraz z nim w Krakowie.

Zmarł 18 lutego 1941 roku i cztery dni później został pochowany obok swojej małżonki na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. O tym, jaki wpływ wywarł ojciec na swojego syna czytamy w książce „Dar i tajemnica”: „Mogłem na co dzień obserwować jego życie, które było życiem surowym. Z zawodu był wojskowym, a kiedy owdowiał, stało się ono jeszcze bardziej życiem ciągłej modlitwy. Nieraz zdarzało mi się budzić w nocy i wtedy zastawałem mego Ojca na kolanach, tak jak na kolanach widywałem go zawsze w kościele parafialnym”.

Dom, który ukształtował papieża

Podczas obrad 384. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski, które odbyły się 8 i 9 października 2019 roku biskupi polscy wyrazili zgodę na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego rodziców Jana Pawła II. - Księża biskupi wydali pozytywną opinię na temat rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego rodziców papieża - Karola Wojtyły, seniora i Emilii z Kaczorowskich. Kolejny krok to zwrócenie się z prośbą do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych działającej przy Stolicy Apostolskiej o tzw. Nihil obstat. Jeżeli Stolica Apostolska wyrazi taką zgodę, to będzie mógł rozpocząć się proces na szczeblu diecezjalnym – powiedział ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski.

Jak twierdzi delegat arcybiskupa krakowskiego ds. kanonizacji będzie to jeden z trudniejszych procesów, bo od śmierci rodziców papieża upłynęło wiele lat i trudno będzie dotrzeć do naocznych świadków życia tej rodziny. – Można zadać pytanie, dlaczego proces jest podejmowany tak późno. Niewątpliwie Janowi Pawłowi II było niezręcznie to robić i być sędzią niejako we własnej sprawie – mówi ks. dr Andrzej Scąber. - Opinia o świętości rodziców Jana Pawła II istnieje w archidiecezji, ale jeszcze mocniejsza jest poza nią, m.in. w środowiskach polonijnych - dodaje, podkreślając, że rodzice stworzyli przyszłemu papieżowi dom, który go ukształtował. Duchowny zaznacza, że papież z domu rodzinnego wyniósł takie wartości jak modlitwa, dyscyplina, otwarcie na drugiego człowieka i inne środowiska. - To wszystko tworzyło tego człowieka i sprawiło, że był takim, a nie innym kapłanem – podkreśla Kapłan.

Uczą zwyczajnej świętości

W czasie procesu badane będą m. in. wystąpienia Jana Pawła II, w których nawiązywał do domu rodzinnego. – Jan Paweł II będzie poprzez swoje teksty jakby jednym ze świadków tego procesu - tłumaczy ks. dr Scąber. Zebrane zeznania zostaną przetłumaczone na język włoski i przekazane watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, która oceni, czy proces na szczeblu diecezjalnym był przeprowadzony zgodnie z zasadami prawa powszechnego. Dopiero wtedy wyznaczony zostanie postulator, który zajmie się opracowaniem dokumentacji będącej podstawą dalszych prac, a więc dyskusji na temat heroiczności cnót rodziców papieża. Kolejnym etapem procesu beatyfikacyjnego będzie osobne postępowanie dotyczące cudu za sprawą Karola lub Emilii Wojtyły. Na szczeblu diecezjalnym proces może rozpocząć się w maju, w 100. rocznicę urodzin Karola Wojtyły i potrwa około 2-3 lat.

Na temat rodziców papieża wypowiadał się wielokrotnie jego osobisty sekretarz ks. kardynał Stanisław Dziwisz. - Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że duchowa postawa przyszłego papieża i świętego uformowała się w rodzinie, dzięki wierze rodziców. Mogliby i oni stać się przykładem dla współczesnych rodzin i patronami naszych rodzin – mówił dla KAI. W uroczystość Wszystkich Świętych metropolita krakowski senior odwiedził Cmentarz Rakowicki, by pomodlić się przy grobie Wojtyłów. - Emilia i Karol Wojtyłowie mogą nas nauczyć szukania drogi do Boga w zwyczajnej codzienności. Oni nie byli gigantami ducha, wielkimi mistykami. Byli prostymi ludźmi, oddanymi Bogu i otwartymi na bliźnich. Stworzyli dom pełen ofiarnej miłości, a w jego centrum postawili Pana Boga, nie siebie. W tym tkwi ich największa siła i na tym polega tajemnica ich świętości - podkreślał ks. kardynał Dziwisz.

Tekst Ewa Kotowska-Rasiak

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!