TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 22 Września 2020, 03:00
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Pan Bóg przed sąd?

Pan Bóg przed sąd?

Patrząc na ludzkie tragedie
stajemy się oskarżycielami Boga,
a światu potrzeba skruszonych

W ubiegłym roku, jak informowała wówczas BBC, senator stanowy z Nebraski, Ernie Chambers, pozwał Boga do sądu, ponieważ – jak twierdził – Bóg „powoduje wszechobecną śmierć, zniszczenie i terroryzuje miliony mieszkańców Ziemi”. Sędzia oddalił wniosek, ponieważ... nie posiadał adresu, na który mógłby dostarczać procesową korespondencję. Oczywiście inicjatywa Chambersa była prowokacją mającą na celu ukazanie, że do sądu można pozwać każdego. Jednak za każdym razem, kiedy docierają do nas informacje o kolejnych kataklizmach pochłaniających dziesiątki tysięcy istnień ludzkich, niewinnych istnień – jak lubimy podkreślać, niejako zakładając, że ewentualnie winnych mogłoby piekło pochłonąć – powracają jak bumerang pytania o sens tego wszystkiego i niejeden chętnie postawiłby Pana Boga przed sądem.
Nie inaczej jest i w tych dniach. Trzęsienie ziemi na Haiti według ostatnich informacji można opisać suchymi liczbami: około 70 tysięcy ofiar dotychczas pochowano w zbiorowych mogiłach, co najmniej 250 tys. osób jest rannych, a 1,5 mln nie ma dachu nad głową. Ogromne liczby, za którymi kryje się jeszcze większy ogrom cierpienia i nieodłączne pytanie: dlaczego?
Od razu zastrzegam, że nie mam odpowiedzi na to pytanie, poza przekonaniem, że nie jest to żadna kara Boża. Podobnie jak tsunami, które ciągle jeszcze pamiętamy, nie było karą Boską za prześladowania chrześcijan, jak niektórzy utrzymywali. Nie mam odpowiedzi na to pytanie, ponieważ wiem, że Boskie drogi nie są naszymi drogami i Boskie zamysły leżą poza granicami naszego zrozumienia. Wiem, że Bóg jest Panem tego, co dzieje się również po śmierci, bez względu na to, jak tragiczna ona może być w oczach ludzi. I ufam.
Natomiast my, którzy zostajemy? Co mamy myśleć? Szukam odpowiedzi w Ewangelii. Św. Łukasz przytacza słowa Jezusa: „Czy myślicie, że owych osiemnastu, na których zawaliła się wieża Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż wszyscy ludzie mieszkający w Jeruzalem? Oświadczam wam, że nie, ale jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie”(Łk, 13, 5-6).
Dla nas każda tragedia jest okazją do rachunku sumienia i nawrócenia. Smutek, który słusznie nas ogarnia, nie musi nas porażać. Bo, owszem, może to być smutek bogatego młodzieńca, który nie chce zaufać Jezusowi i odchodzi zasmucony, ponosi porażkę. Ale może też być to smutek króla Dawida, smutek syna marnotrawnego, czy Piotra Apostoła, który prowokuje do opamiętania i prowadzi do zbawienia. Który otwiera serce na Boga i bliźniego. To otwarte serce jest teraz bardzo potrzebne Haitańczykom, tym którzy odeszli i tym, którzy zostali.

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!