TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 19 Stycznia 2020, 01:23
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Opuśćmy Stary Testament

Opuśćmy Stary Testament

Do nieprzyjemnych stron poznawania słowa Bożego należy coraz większa świadomość tego, jak oddaleni są od niego nie tylko tzw. „ludzie ze świata”, ale także ci, którzy żyją wewnątrz Kościoła Chrystusowego.

Jednym z największych problemów wynikających z dramatycznej nieznajomości Pisma Świętego wśród ludzi Kościoła jest ich „życie w Starym Testamencie”. Nie bez przyczyny Syn Boży przyszedł na świat i dał początek Nowemu Testamentowi, który nie polega tylko na nowych obrzędach i modlitwach. Między tymi dwoma testamentami zachodzi wiele różnic. Nieznajomość tych różnic może oznaczać czasem „życie w Starym Testamencie”, czyli upodabnianie się w niektórych elementach swojego życia duchowego do Żydów. 

Podstawową różnicę na szczęście wielu ludzi rozumie. W Starym Testamencie Izraelici składali Bogu ofiary przebłagalne ze zwierząt, a w Nowym Testamencie mamy jednego Baranka, który gładzi wszystkie grzechy świata. Wtedy Mojżesz wyprowadził Naród Wybrany z Egiptu, teraz Chrystus wyprowadza nas z niewoli grzechu. Potrzebujemy jednak zrozumieć więcej z Bożego Objawienia, żeby naprawdę się nim zachwycić i otrzymać pełną „radość ze swojego zbawienia”. Mogę tu poruszyć tylko jedną kwestię, zatem zachęcam do tego, żeby oprócz przeczytania tego artykułu rozpocząć samodzielne studium Nowego Testamentu i dobrych jego opracowań. Niech przyświeca nam hasło św. Hieronima, które trzeba ciągle przypominać: „Kto nie zna Pisma Świętego, ten nie zna Chrystusa”.

Często np. słyszy się w Kościele o „różnych drogach dojścia do Jezusa”, albo o Jego „ciągłym szukaniu”. Oczywiście każdy musi jakoś do Niego dojść, bo zasadniczo każdy człowiek rodzi się w grzechu pierworodnym i znajduje się wtedy poza Chrystusem. Jeśli jednak ktoś już od jakiegoś czasu żyje w Kościele i regularnie przyjmuje sakramenty realizując wszystkie ich warunki (bo istnieje też spory problem z mocnym postanowieniem poprawy przy sakramencie spowiedzi), to według Nowego Testamentu taki człowiek „trwa w Chrystusie”.

Jednym z najpiękniejszych fragmentów Pisma Świętego, które wyraźnie o tym nauczają, jest trzeci rozdział Listu św. Pawła do Kolosan, z którego zacytuję teraz tylko parę wersetów: „Zdążajcie do tego, co w górze, a nie do tego, co na ziemi. Albowiem umarliście i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu” (Kol 3, 2-3). Trudno nawet spróbować ogarnąć to swoim słabym ludzkim rozumem. Choć Trójca Święta niektórym wydaje się odległa niczym słońce (które choć stale podtrzymuje nas przy życiu, to znajduje się ok. 150 milionów kilometrów od naszej planety), to według słowa Bożego każdy chrześcijanin naprawdę jest włączony w Chrystusa, a co za tym idzie, jego życie jest „ukryte w Bogu”.

Sam Jezus stwierdza, że jeśli ktoś będzie zachowywał Jego naukę, to On zamieszka w jego wnętrzu: „Jeśli kto Mnie miłuje, będzie przestrzegał Mojej nauki. A mój Ojciec umiłuje go i przyjdziemy do niego, i będziemy mieszkać u niego” (J 14, 23). W takim razie, jeśli przestrzegasz przykazań Bożych, możesz być przekonany, że cała Trójca Święta mieszka w twoim wnętrzu. Żyjąc z taką świadomością zmienimy trochę swój język i przestaniemy np. nazywać uczestniczenie w Eucharystii „pójściem na spotkanie z Bogiem”. Oczywiście, Msza Święta jest ustanowionym przez Jezusa ważnym i obowiązkowym spotkaniem braci i sióstr w Chrystusie, na którym karmimy się Jego słowem oraz Ciałem i Krwią, ale jeśli chcemy być dokładni, to nie idziemy do kościoła, żeby spotkać Jezusa, skoro On „mieszka” w naszych wnętrzach. Bez sensu jest „iść na spotkanie” z kimś, z kim przecież ciągle się jest. 

To jest jedna z najważniejszych różnic pomiędzy Starym a Nowym Testamentem - Bóg przestaje być odległy. Mogą do Niego przyjść wszyscy, a nie tylko kapłani, którzy wywodzą się z jednego konkretnego rodu. Kiedy Jezus umarł na krzyżu, w Świątyni Jerozolimskiej rozdarła się zasłona, która do tej pory oddzielała „miejsce święte”, w którym znajdowali się ludzie, od „miejsca najświętszego”, czyli przeznaczonego dla samego Boga (mógł tam wejść wyłącznie jeden kapłan, i to tylko raz do roku). Śmierć Jezusa zrywa zatem zasłonę grzechu, zupełnie pojednuje człowieka z Bogiem. 

Prawdy wiary takie jak ta, nie są żadną poezją, ani pięknymi, teoretycznymi rozważaniami. Jeśli poznamy je, zrozumiemy, i będziemy w nie szczerze wierzyć, to zaczną mieć realny wpływ na nasze życie. Wiara, tak potrzebna według Jezusa do uzdrowienia, będzie teraz łatwa do wzbudzenia. Nie zastanawiamy się już bowiem, czy nasze modlitwy „dotrą do tronu Pańskiego”, ani czy w ogóle mamy jakiś kontakt z Chrystusem, ale trwamy w ciągłym przekonaniu, że jesteśmy włączeni w Syna Bożego, jak latorośle w krzew winny (J 15, 5).

Kiedy nasze życie duchowe będzie przeniknięte tą prawdą, dopiero wtedy będziemy mogli doświadczyć pełni życia chrześcijańskiego, bo wchodząc do jakiegoś pomieszczenia, będziemy wchodzić razem z Chrystusem, a miejsce będzie się napełniać nie tylko naszą obecnością. Nie będziemy chodzić „na spotkania z Jezusem”, ale raczej spotka się z Nim każdy, kto spotka się z nami. Będziemy w stanie dobrze poradzić każdemu człowiekowi, bo nasze usta staną się ustami Pana. Naszym udziałem mogą stać się coraz częstsze uzdrowienia, bo nasze dłonie staną się jak dłonie Chrystusa. Oczywiście nie możemy stwierdzać, jak niektórzy ludzie cierpiący na choroby psychiczne, albo terrorysta, który postrzelił Jana Pawła II, że „jesteśmy Jezusami Chrystusami”, ale prawda leży właściwie niedaleko od tego sformułowania, ponieważ tak pisał św. Paweł do Koryntian: „Wy jako Kościół jesteście Ciałem Chrystusa, a każdy z was oddzielnie jest członkiem tego Ciała” (1 Kor 12, 27). Nie jesteśmy więc odrębnymi Chrystusami, ale razem stanowimy Jego jedno Ciało.

Panie, prowadź nas do prawdy, do pełnego zrozumienia Twojego Objawienia. Daj nam też świadomość tego, jak bardzo jest ważne i jak słabo przez nas znane. Wielka radość, „życie w obfitości”, droga do wysłuchanych modlitw i uzdrowień, wszystko znajduje się na wyciągnięcie ręki, bo w Nowym Testamencie, który nie został napisany tylko dla doktorów teologii i kaznodziei, ale dla każdego z nas. 

tekst Mikołaj Kapusta
www.DobraNowina.net

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!