TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Września 2020, 09:28
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Odpuszczamy sobie zabłąkanych?

Odpuszczamy sobie zabłąkanych?

Kilka dni temu jadąc samochodem słuchałem serwisu informacyjnego Radia Watykańskiego. Moją uwagę przykuła zacytowana wypowiedź przewodniczącego Komisji Konferencji Biskupów Unii Europejskiej kardynała Jean-Claude’a Hollericha, arcybiskupa Luksemburga.

Oto jego słowa: „Jedną z konsekwencji pandemicznych obostrzeń jest osłabienie chrześcijaństwa w Europie. Wielu z tych, którzy w ostatnich miesiącach przestali chodzić do kościoła, już do niego nie powróci. Pandemia przyspieszyła proces dechrystianizacji Europy o dziesięć lat”. Z faktem, że wielu naszych wiernych nie powróci do kościoła trudno polemizować, ale już stwierdzenie, że pandemia przyspieszyła dechrystianizację Europy o dziesięć lat może dziwić, bo albo prorok, albo naukowiec, który w oparciu o wieloletnie badania potrafi oszacować dokładnie procesy, które będą mieć miejsce w przyszłości. Jednakże nie to mnie zszokowało, ale słowa, które nastąpiły później. Purpurat miał dalej przyznać, że „mówi to bez żalu, bo proces ten i tak by się dokonał. Ponadto ci, którzy przestali chodzić do kościoła byli jedynie – jego zdaniem – katolikami kulturowymi”. Nie powiem co mnie „wzięło” w tym momencie, podpowiem, że zwykle nazywa się ją jasną i brzmi podobnie, proszę mi wybaczyć, jak nazwisko Kardynała, który mi podpadł. Naprawdę bez żalu Księże Kardynale? Nawet jeśli byli to „katolicy kulturowi” to przecież chodzi o ochrzczonych członków Owczarni Chrystusowej. Naprawdę nie mają oni nic wspólnego z zabłąkaną owcą, dla której pasterz pozostawia 99 pozostałych i idzie jej szukać? Jeśli żegnamy ich bez żalu, to znaczy że nie wierzymy w moc Słowa Bożego głoszonego podczas Mszy Świętych, nie dopuszczamy możliwości, że podczas którejś z nich taki letni katolik kulturowy, który przyszedł z przyzwyczajenia nagle zostanie oświetlony łaską jak Szaweł pod Damaszkiem? Nie lubię grać na emocjach, ale jeszcze trochę tych „kulturowych” pewnie zostało w kościołach, oni też teraz mogą pomyśleć: nikt po nas nie będzie płakał... Naprawdę staję bezradny wobec takich deklaracji. Zwłaszcza, że Ks. Kardynał też potrafi odczuwać ból, bo jak czytamy w omówieniu jego rozmowy z L’Osservatore Romano (do tekstu rozmowy nie dotarłem niestety) największym rozczarowaniem były dla niego zachowania całkowicie inspirowane nacjonalizmem, jakby nie istniała już solidarność. W sposób szczególny zabolało go zamknięcie niemieckiej granicy, i to w chwili, gdy przypadała 80. rocznica okupacji Luksemburga. Był to - jak zauważył - brak wyczucia historii Europy.
Chciałbym więc na koniec stanowczo zaznaczyć, że stwierdzenie kardynała Hollericha, że bez żalu obserwuje postpandemiczne odejście części wiernych z kościołów, jest jego prywatnym odczuciem. Ja, podobnie jak wielu kapłanów i biskupów, patrzę z wielkim bólem na każde puste miejsce w ławkach naszych kościołów, nawet te, które były zajmowane raz czy dwa razy w roku. Z wielkim bólem! I zrobimy wszystko, żeby ich właściciele wrócili.

Ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!