TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 24 Września 2020, 07:58
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Ocalona z piekła (1)

Ocalona z piekła (1)

ocalona

Ania promowała swoją książkę w wielu polskich miastach

Życie urodzonej w Warszawie Ani Golędzinowskiej, ofiary handlu kobietami, gwiazdy włoskiego modelingu i byłej narzeczonej siostrzeńca Silvio Berlusconiego, to temat na bestseller. Wykorzystany temat. Jej autobiografia „Ocalona z piekła” wciąż świetnie się sprzedaje i fascynuje kolejnych czytelników. Ania jednak nie odcina kuponów od sukcesu wydawniczego, tylko mieszka z siostrami zakonnymi w Medjugorie, szoruje codziennie 12 łazienek, dokarmia kury i obiera dziesiątki ziemniaków na obiad. I jest szczęśliwa, jak nigdy wcześniej.

Mediolan. Wiosenny wieczór. Ania wyciągnęła klucze z torby i otworzyła drzwi mieszkania, za którymi słychać było głośne wybuchy śmiechu. Największy, widoczny niemal od progu pokój, pełen był gości, których najpewniej przyciągnął ze sobą jej chłopak Marco. Śmiech, który wypełniał wnętrze był dziwny. Niepokojący. Histeryczny. Nienaturalny. Młodziutka modelka szybko skonstatowała, że wkroczyła właśnie w sam środek kokainowej imprezy. Sama nadużywała tej śmiercionośnej substancji i pewnie chwilę później przyłączyłaby się do niebezpiecznej zabawy, gdy nagle jej uwagę przyciągnął szokujący widok. Za podstawkę służącą do wciągania ścieżek białego proszku przez zwinięty w rulonik banknot euro, posłużyła znajomym Marco biografia Jana Pawła II z jego portretem widniejącym na twardej okładce. Twarz papieża Polaka – jej rodaka skądinąd – przecinała cieniutka kreska kokainy. Ania poczuła, jak wszystko się w niej gotuje. Marco i jego goście patrzyli na jej zaciśnięte z wściekłości usta i zaczęli śmiać się głośniej niż wcześniej. - Byli już odurzeni. Wyglądali jak stado oszalałych małp – wspominała po latach w wywiadach. – A ja w tamtym momencie zdałam sobie sprawę, że również do tego stada należę, że niczym się od nich nie różnię.

Kilkanaście dni wcześniej książki o Janie Pawle II Ania i Marco kupili w jednej z mediolańskich księgarni. Papież znad Wisły fascynował ich, podziwiali go szczerze i choć nie byli związani z Kościołem, a ich życie nie miało nic wspólnego z jego nauczaniem. Śmierć Ojca Świętego poruszyła ich tak bardzo, że postanowili uczestniczyć w modlitewnych czuwaniach odbywających się na placu katedralnym. W drodze na jedno z takich czuwań zatrzymali się przy księgarskiej witrynie, w której ustawiono rozmaite publikacje o papieżu zza Żelaznej Kurtyny i nabyli ich kilka. Śmierć Jana Pawła II dotknęła ich tak głęboko, że przez kilka dni nawet nie pomyśleli o kokainie. Zatem, gdy Ania zobaczyła, jak po tym wszystkim jej ukochany wciąga biały proszek z podobizny kogoś, kogo uważał za wielki moralny autorytet dostała szału. Zwykle, gdy idąc ulicą musiała minąć budynek kościoła, przechodziła na drugą stronę ulicy, by tego nie robić. Teraz jednak nie mogła znieść myśli, że w luksusowym mieszkaniu, które od pewnego czasu zajmowała dokonano tak prostackiego świętokradztwa. Tak ohydnej profanacji. 

Tamtego wieczoru po raz pierwszy przyszło jej do głowy, że być może życie, jakie prowadzi, a jakie uważała za spełnienie swoich marzeń, jest kompletnym nieporozumieniem.

Prezenty i kokaina

Kiedy papież Polak wrócił do domu Ojca, Ania liczyła sobie 23 lata. Marco, bajecznie bogaty przedsiębiorca, był od niej sporo starszy, miał dziecko i dwa tygodnie przed dniem, w którym ją poznał  – zakończył piętnastoletni związek z inną kobietą. Nazywał Anię swoim Kurczaczkiem, obsypywał luksusowymi prezentami. Zabierał na wykwintne kolacje, rajskie, śródziemnomorskie wyspy, weekendy w Monte Carlo i Saint Tropez. Dbał o jej codzienne potrzeby i nauczył ją zażywać kokainę. Po półtora roku bycia razem dziewczyna przekonała się, że jej ukochany wciąż myśli o swojej dawnej partnerce. Zerwała tę relację. Ponieważ jednak nie miała pieniędzy na samodzielne życie – nie wspominając już o życiu na takim poziomie, do jakiego przy Marco przywykła – odsunięty przez nią partner wynajął dla niej piękną mansardę w samym sercu Mediolanu. Po sąsiedzku z Donatellą Versace. Ania zamieszkała tam ze swoim psem Milù, a gdy zdała egzamin na prawo jazdy Marco sprezentował jej smarta. Relacja zaczęła odżywać, jednak związek stawał się jeszcze bardziej skomplikowany niż wcześniej. 

Marzenia o miłości

Dziewczyna nie usłyszała nigdy od niego, że ją kocha, Marco powtarzał tylko, że miłość nie istnieje. – Pamiętaj Aniu – mawiał – mogę ci dać wszystko, co zechcesz, z wyjątkiem jednego: miłości. Tyle, że Ania miłości najbardziej pragnęła. Nie chciała być boczną uliczką w jego życiu, nie chciała go dzielić z dawną narzeczoną. Stawała się coraz bardziej sfrustrowana, nieszczęśliwa, coraz częściej piła i zażywała kokainę. Po jednej z wyjątkowo intensywnych narkotykowo-alkoholowych imprez Anię w środku nocy obudziło szczekanie Milù. Otworzyła oczy i ujrzała przy swoim łóżku starszego mężczyznę z brodą. Zapaliła światło. Natychmiast uzmysłowiła sobie, że tajemniczy gość może być tylko halucynacją po narkotykach. I nie ma się czego bać. Zwłaszcza, że nie pierwszy raz zdarzało jej się widzieć takie rzeczy. Zastanawiało ją natomiast, dlaczego Milù szczekał? Gdyby ów starszy człowiek z brodą był tylko kokainowym omamem, pies zachowywałby się spokojnie. Nie mógłby widzieć tego samego co Ania! A więc, co się działo? Jeśli starzec nie był halucynacją, to kim był? Skąd się wziął? Co robił przy łóżku Ani? ,,Kim jesteś?” – pytała go coraz bardziej przerażona, ale on milczał. Nie wyglądało na to by chciał jej zrobić cokolwiek złego, ale bała się. Spoglądał na nią ciemnymi oczami, jakby chciał zapytać: ,,Aniu, co ty robisz ze swoim życiem?”  Dziewczyna była niemal pewna, że gdzieś widziała już tę twarz, ale za nic nie mogła sobie przypomnieć gdzie. ,,Powiedz, kim jesteś!” – domagała się, a pies wciąż ujadał. Mężczyzna milczał. Wciąż patrzył w jej oczy i z niedowierzaniem kręcił głową. ,,Dziecko, co ty sobie robisz?” – pytał jego wzrok. Dopiero 9 lat później, gdy jej życie odmieniło się diametralnie, zupełnie przypadkiem zobaczyła jego twarz na okładce książki opowiadającej o Ojcu Pio. 

Aleksandra Polewska

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!