TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 22 Listopada 2019, 23:09
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Nowa świecka tradycja

Nowa świecka tradycja

Opowiadał mi jeden z księży, iż obrażony na niego parafianin (na marginesie związany z pewną wspólnotą katolicką), zaczął zwracać się do niego przez „per pan”. Inny proboszcz wspomniał, jak zagadnęła do niego jedna z parafianek, którą prawdopodobnie pierwszy raz widział (a ona jego): „Czy ochrzci mi pan dziecko?”.

Dla mnie nie jest już zaskoczeniem, iż raz po raz, nawet gdy ktoś wchodzi do zakrystii, śle pozdrowienie „dzień dobry”. W kancelariach parafialnych częściej się słyszy: „do widzenia”. I może nie ma co nad tym się rozczulać, bo i pierwsze słowa papieża Franciszka to: „Bracia i siostry, buona sera!”, ale pamiętam te czasy, gdy wchodząc do swojego domu należało powiedzieć: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”.
Bardzo szybko posuwa się laicyzacja, a pewne zachowania mogą powalić z nóg starsze pokolenie. Swego czasu stojąc w kolejce sklepowej usłyszałem, jak pani kasjerka zwracała się do siostry zakonnej przez „per pani”. To zdecydowanie chyba w Polsce razi? Co prawda przyznaję, że ja akurat byłem bez koloratki. Świecki strój swojego byłego księdza katechety wychwycił kiedyś jeden z policjantów. Zdziwiony zapytał kapłana, czy jeszcze jest księdzem, bo widzi go tylko w cywilnym ubraniu. Żyje się nam coraz lepiej (choć narzekań i tak nie będzie końca) – coraz lepiej materialnie, ale już nie duchowo. Kiedyś zdecydowanie było odwrotnie. Na pytanie, czym są sakramenty, nie ma co liczyć, że usłyszymy prawidłowa odpowiedź: „widzialny znak, niewidzialnej łaski”. Gdy rodzice proszą obecnie o chrzest dziecka, to tak do końca nie wiadomo, jakimi kierują się pobudkami. Kandydaci proponowani na chrzestnych, często nie mogą nimi zostać i na marginesie dochodzi tu do niemałych sporów. Spotkanie przygotowujące rodziców i chrzestnych nierzadko też nie są w stanie zmienić podejścia do spraw Bożych. Na temat tego, co dzieje się w związku z przygotowaniami do I Komunii św. dzieci, przelała się już czara goryczy. Podejście niektórych par do sakramentu małżeństwa zobrazuję zasłyszanym przykładem. Panna młoda, mająca stanąć na ślubnym kobiercu, zwierzyła się swoim znajomym: „Byleby przeżyć tylko ten cyrk w kościele”. Zatem w tym wszystkim ginie już Ten ze względu, na którego to czynimy (i z Nim to czynimy), a bez którego nie ma to jakiegokolwiek sensu. Chyba, że mówić już będziemy o nowych świeckich tradycjach. Nie od dziś mamy ludzi, którzy Pana Boga chcą wymazać z przestrzeni publicznej. Symbolem tego zapewne jest ciągła walka z krzyżem. Dawne to już czasy, gdy byłem wikariuszem w konkatedrze. Wtedy to ks. proboszcz podkreślił w kazaniu, że na karetkach pogotowia ratunkowego zamiast czerwonego krzyża pojawiają się niebieskie sześcioramienne gwiazdy życia. To rzeczywiście było nader dziwne, bo w czasach komunistycznych nikt nie usunął krzyża jako oznaczenia opieki zdrowotnej. Tłumaczenie, że wąż umieszczony w środku tej gwiazdy może godzić wierzących i niewierzących jest przekonywujące tylko dla tych, którzy negatywnie nastawieni są do chrześcijaństwa. Jeśli bowiem nie wierzą w Boga żywego, to chyba nie jest istotne jaki mitologiczny symbol będzie funkcjonował jako logo, dajmy na to Służby Zdrowia. Znak mitycznego według nich Chrystusa, czy laska Eskulapa. A kompromis, że wierzący mogą widzieć w tym symbolu węża wywyższonego na pustyni jest tylko niby przykrywką na otarcie łez.
Bóg Wszechmogący rzeczywiście nie manifestuje swej obecności w stworzonym przez siebie świecie, ale to nas nie usprawiedliwia, abyśmy żyli tak jakby Boga nie było. Warto może znów przywołać słowa satyryka Jana Tadeusza Stanisławskiego: „Jeżeli, daj Boże, Pana Boga nie ma, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pan Bóg jest, to niech nas ręka boska broni”. Żeby na koniec zmienić nieco klimat, odwołam się do świata nauki, bo to dla wielu także płaszczyzna, gdzie Bóg nie jest mile widziany (!). Amerykański naukowiec japońskiego pochodzenia Michio Kaku, który jest profesorem fizyki teoretycznej i poważanym autorem wielu publikacji z tejże dyscypliny naukowej, twierdzi, że „żyjemy w świecie, który funkcjonuje zgodnie z regułami stworzonymi przez umysł zewnętrzny”. Fizyk nawet odwołuje się, by to zobrazować, do znanego filmu Matrix. Na świecie nie ma przypadków, a wszystkie wydarzenia są ściśle zaplanowane i funkcjonują wedle określonych reguł. Prof. Kaku uważa, że ten stan rzeczy można wytłumaczyć jedynie istnieniem Boga: „Dla mnie, jest to całkowicie jasne, że istniejemy w przestrzeni rządzonej przez reguły stworzone przez umysł uniwersalny, a nie przez przypadek”. Ponieważ Pan Bóg jest zatem nie ma co udawać publicznie, że co do tego nie jesteśmy przekonani. Nie powinno też nikogo dziwić, że życzymy znajomym, by On szczęścił (szczęść Boże!). Spotkanie duszpasterzy jest to niepowtarzalna okazja, by pochwalić Jezusa Chrystusa. Chwała Panu, że o Bożej obecności ciągle przypominają nam siostry zakonne, które nawet swoim strojem przypominają zlaicyzowanemu światu o innej rzeczywistości. Ciekawe, że wielu pacjentów, a nawet lekarzy zwraca się jeszcze do pielęgniarek „siostro”. Zatem nadal do kapłanów w polskich realiach (czyt. tradycji) można mówić „księże”, a do zakonnic zdecydowanie i zawsze „siostro”!

Ks. Piotr Szkudlarek

 

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!