TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 10 Sierpnia 2020, 04:10
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Niezwykłe przypadki Józefa Flawiusza

Niezwykłe przypadki Józefa Flawiusza

W moim domu, tuż obok stołu z laptopem, przy którym zwykle piszę, wisi niemal stutrzydziestoletnia mapa Palestyny. Mam do niej ogromny sentyment, ponieważ pochodzi z epoki tych, którzy dziś nazywani są wielkimi odkrywcami niemych świadków antycznego świata, a którzy wówczas traktowani byli w najlepszym razie jako nieszkodliwi szaleńcy. Kto wie? Być może także moja – zakupiona w warszawskim antykwariacie niemiecka mapa – służyła wtedy komuś, kto narodziny archeologii biblijnej pilnie śledził? A może i prawdziwemu awanturnikowi, który osobiście uczestniczył w ekspedycji na Bliski Wschód? Musimy wiedzieć, że co najmniej od dwóch wieków, wszyscy wyruszający do Izraela badacze studiują pilnie kroniki niejakiego Józefa Flawiusza. Tomy jego kronik bowiem są od stuleci nieocenionym źródłem wiedzy o dziejach Izraela i żaden archeolog biblijny nie wyobraża sobie własnej pracy bez lektury jego zapisów.

Dlatego właśnie w naszym cyklu artykułów poświęconych archeologii Ziemi Świętej w żadnym razie nie możemy pominąć jego osoby. Zacznijmy więc od odpowiedzi na pytanie, kim był Flawiusz. Od razu zaznaczam, byśmy nie dali się zwieść rzymsko brzmiącemu nazwisku naszego kronikarza. Józef był bowiem najczystszej krwi Izraelitą. Skąd więc u niego ten rzymski przydomek? Na razie pozwolę sobie zapewnić tylko, że historia przydomka jest nie mniej fascynująca niż spisywane przez Józefa żydowskie dzieje. Zacznijmy jednak od początku.

Powstaniec, jeniec i prorok
W tym samym roku, w którym na tron Imperium Romanum wstępował cesarz Kaligula, w okupowanej przez Rzymian Jerozolimie przyszedł na świat chłopiec, któremu nadano imię Józef. Chłopiec miał w sobie krew Machabeuszy, czyli judejskiego rodu kapłańskiego, który przez pewien czas był także dynastią panującą w Judei. Gdy nasz bohater podrósł otrzymał bardzo staranne wykształcenie, a jako młodzieniec wyjechał do Rzymu, by tam kontynuować swą edukację. Jednak kiedy w 66. roku dotarły do niego wieści o tym, iż w jego ojczyźnie wybuchło antyrzymskie powstanie, wrócił do Palestyny i natychmiast przyłączył się do rewolucjonistów. Szybko objął dowództwo nad powstańcami w Galilei i w rok później dostał się do niewoli.
W tym miejscu muszę zaznaczyć, że w czasie powstania, nazywanego też wojną żydowską, Żydzi woleli raczej popełnić samobójstwo niż poddać się Rzymianom. I postępowali tak konsekwentnie. Józef nigdy nie zdradził, dlaczego przeżył pojmanie przez wrogie wojska. Wiadomo jednak, iż sposób, w jaki się poddał, spodobał się bardzo ówczesnemu naczelnemu dowódcy sił rzymskich Wespazjanowi i dlatego przyszły wielki kronikarz nie trafił od razu na szafot. Wespazjan przez wzgląd na sympatię, którą poczuł do rzymskiego buntownika, postanowił odesłać go do samego Nerona. I najpewniej by tak uczynił, gdyby Józef nie wygłosił takiej oto kwestii: Mniemasz Wespazjanie, że dostałeś w swe ręce tylko jeńca, ale ja przychodzę do ciebie jako zwiastun większych wydarzeń. Chcesz mnie wysłać do Nerona? Po co? Ty Wespazjanie będziesz wkrótce cezarem i jedynowładcą. Każ więc teraz zacisnąć mocniej moje więzy i strzec mnie dla siebie samego.

Spełnione marzenie
Przytoczona kwestia wypowiedziana przez pojmanego Flawiusza do dziś pozostaje wielką tajemnicą dla historyków. Bo co właściwie skłoniło Józefa do jej wygłoszenia w takiej chwili? Czy była to ostania, desperacka próba wyrwania się z ręki śmierci, ryzykancka forma gry na zwłokę, czy też prawdziwie profetyczny przebłysk? Tego nie dowiemy się pewnie nigdy. Wiemy jednak na pewno, że dwa lata później w 69 roku, Wespazjan faktycznie został imperatorem. Przypomniał sobie wówczas o zagadkowym, żydowskim jeńcu, którego niegdyś kazał wtrącić do lochu, natychmiast rozkazał go uwolnić i przyprowadzić przed swoje cesarskie oblicze. Gdy tylko Józef pojawił się w pałacu Wespazjana, ten obsypał go honorami. Nadał mu obywatelstwo rzymskie i przydomek Flawiusz, na koniec zaś obdarował go taką ilością bogactw, która pozwoliła Józefowi na dostatnie życie aż do śmierci. Odtąd Józef w swym okazałym, rzymskim domu, mógł oddać się beztrosko największej pasji swego życia: dziejopisarstwu. I tak dzięki tym niezwykłym zbiegom okoliczności, Józef stał się nie tylko najwybitniejszym kronikarzem Izraela, ale i jednym z największych – i w dodatku nieśmiertelnych - historyków antyku.

W tym czasie żył Jezus
Najsłynniejszym dziełem Józefa Flawiusza jest bez wątpienia potężne opracowanie historyczne znane jako „Dawne dzieje Izraela”, którego zasięg czasowy obejmuje tysiące lat. Myli się jednak ten, kto sądzi, że tej starożytnej kroniki nie da się czytać w dzisiejszych czasach. Księgi dawnych dziejów spisane są tak, że nawet 2000 lat po ich powstaniu, czytelnik z trudem odrywa się od ich lektury. Wspaniała, barwna narracja bowiem okraszona jest mnóstwem dygresji i ciekawostek, jakich próżno szukać w najlepszych podręcznikach. W zapisach Flawiusza odkryć możemy chociażby nieznane opowieści o tajemniczej królowej Sabie, czy notatki o Herodzie, który zamierzał uwieść Kleopatrę, a gdy zorientował się, że z romansu nici postanowił wraz z nią i Markiem Antoniuszem zawiązać spisek przeciw cezarowi.
Bardzo ciekawe, choć w zasadzie szczątkowe są również notatki Flawiusza dotyczące Jezusa Chrystusa. „W tym czasie żył Jezus, człowiek mądry, jeżeli w ogóle można go nazwać człowiekiem – pisze kronikarz. – Czynił bowiem rzeczy niezwykłe i był nauczycielem ludzi, którzy z radością przyjmują prawdę. Zjednał sobie wielu Żydów, jako też Greków. On to był Chrystusem. A gdy wskutek doniesienia najznakomitszych u nas mężów Piłat zasądził go na śmierć krzyżową, jego dawni wyznawcy nie przestawali go miłować. Albowiem trzeciego dnia ukazał się im znów jako żywy, co o nim, jak i wiele innych zdumiewających rzeczy przepowiedzieli boscy prorocy. I odtąd, aż po dzień dzisiejszy istnieje plemię chrześcijan, którzy od niego otrzymali tę nazwę”.
Na dziś już wystarczy, bo do Józefa Flawiusza wrócimy jeszcze wielokrotnie w trakcie naszych spotkań z archeologią biblijną.

Aleksandra Polewska

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!