TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 04 Czerwca 2020, 22:12
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Nie znasz Biblii, nie znasz Chrystusa

Nie znasz Biblii, nie znasz Chrystusa

komiks

„Kto nie zna Pisma Świętego, nie zna Chrystusa” - mawiał św. Hieronim i nie można się z nim nie zgodzić. Zwłaszcza dlatego, że Syn Boży nie tylko przekazywał ludziom słowo Boga, ale właściwie sam nim jest: „Słowo stało się człowiekiem i zamieszkało między nami” (J 1, 14).

Jeśli zatem nie znamy Słowa, to i Chrystusa możemy znać tylko z widzenia, dzięki wszechobecnym krzyżom i obrazom. A znajomość Chrystusa jest kluczowa dla naszego zbawienia, bo jak mówią teolodzy: „nie można kochać kogoś, kogo się nie zna”, a to właśnie z miłości będziemy sądzeni. Jeśli chciałbyś lepiej poznać Pismo Święte, ale nie wiesz, jak się do tego zabrać, skorzystaj proszę z tych kilku wskazówek.

Może masz problem z tym, żeby po prostu zabrać się do czytania? Najłatwiejszym sposobem, żeby zacząć to robić, jest położenie Biblii w widocznym i łatwo dostępnym miejscu, i otwarcie jej na losowej stronie, albo jeszcze lepiej - w miejscu, które cię szczególnie interesuje. Może cię zdziwić, jak często zaczniesz zaglądać do Pisma Świętego tylko dlatego, że po prostu jest już otwarte.

Przeraża cię grubość tej Świętej Księgi? Nie przejmuj się! Nie musisz czytać całego Pisma Świętego od deski do deski. Najważniejszy jest w nim Nowy Testament, który jest ponad dwa razy cieńszy od Starego, i który powinien wystarczyć początkującemu czytelnikowi słowa Bożego. Co więcej, sam Sobór Watykański II stwierdził, iż „Niczyjej nie uchodzi uwagi, że wśród wszystkich pism biblijnych, także wśród pism Nowego Testamentu, Ewangelie zajmują słusznie miejsce najwybitniejsze” (Dei Verbum 18.), co może jeszcze bardziej zawęzić pole Twojego zainteresowania.

Chciałbyś przeczytać całą Biblię w rozsądnym okresie czasowym? Czytaj zatem cztery rozdziały dziennie, a lektura całego Starego i Nowego Testamentu zajmie ci rok. W realizacji takiego postanowienia bardzo ważna będzie systematyczność. Cztery rozdziały to niezbyt dużo, ale gdy np. ominiesz trzy dni - uzbiera ci się ich aż dwanaście. Ewentualne zaległości łatwo jednak nadrobić, kiedy natkniemy się na jakąś ciekawszą dla nas księgę (dla mnie były to zwłaszcza księgi mądrościowe).

A żeby ustrzec się przed tą okropną chwilą, kiedy spojrzysz na przeczytaną grubą księgę i uświadomisz sobie, że kompletnie nic z niej nie pamiętasz - nie bój się podkreślać ważnych dla ciebie fragmentów. Dobrze jest też wypisywać sobie namiary do tych wersetów i myśli, które nasunęły ci się podczas ich czytania. Inaczej będziesz „pluć sobie w brodę” przekartkowując całe Pismo Święte w poszukiwaniu jednego fragmentu, który teraz tak by ci pomógł np. w dyskusji ze znajomym. Życie jest zbyt krótkie, żeby kilka razy szukać tego samego fragmentu, zamiast zaznaczyć go sobie, czy wypisać na listę ulubionych wersetów.

Jeśli czytasz Biblię w odpowiednim celu, czyli dla zmiany swojego życia, zatrzymuj się przy słowach, które w jakiś sposób cię uderzyły. Pomijając oczywiście sytuacje, w których np. kobieta czytając Nowy Testament oburza się, że św. Paweł zabrania nauczać kobietom. Mam na myśli słowa, które dotykają wnętrza człowieka, sprawiają, że jego duch zaczyna się poruszać. To, że Słowo potrafi działać tak głęboko w człowieku, wiedział już autor Listu do Hebrajczyków: „Przecież słowo Boże jest żywe, skuteczne i ostrzejsze niż obosieczny miecz i tak przenikliwe, że aż rozdziela spojenia i rdzenie duszy i ducha, a zdolne jest rozsądzać myśli i zamiary serca” (Hbr 4, 12).

Jeśli te konkretne słowa cię poruszyły, to znaczy, że zawierają w sobie jakąś prawdę, którą Duch Święty chce ci w tej chwili przekazać. Warto więc pomedytować nad nimi przez chwilę, a może nawet wypisać na karteczce i powiesić w widocznym miejscu. Najlepsze, co można zrobić, to powziąć jakieś postanowienie, które nasunęło nam się po przeczytaniu tego fragmentu i codziennie zaznaczać w kalendarzu, czy je wypełniliśmy, czy nie.

Na marginesie mówiąc: warto, żeby to postanowienie było bardzo małe. Wtedy zawsze będziemy bardziej skłonni je wypełnić, niż odłożyć. Dla przykładu: jeśli chcemy wprowadzić w swoim życiu praktykę codziennego rachunku sumienia, to najłatwiej będzie zacząć od tylko jednego pytania, które będziemy stawiać sobie codziennie wieczorem. Intensywność takiego ćwiczenia duchowego jest - można powiedzieć - śmiesznie mała, ale najważniejsza jest systematyczność, która w tym przykładzie będzie bardzo łatwa do utrzymania.

Warto spróbować uczenia się wersetów na pamięć. Dokładne zapamiętanie wyrazów w danym fragmencie Pisma Świętego oraz namiarów, dzięki którym będzie można go łatwo znaleźć, pomoże nam naprawdę żyć tym Słowem. Poza tym, fascynuje mnie fakt, że mam wtedy w mózgu konkretne połączenia między komórkami nerwowymi, które zawierają treść słowa Bożego. Czuję się trochę jak starożytni chrześcijanie w czasie, w którym Nowy Testament był zapisany tylko i wyłącznie w nich samych.

Jeśli natomiast przeczytanie całego Pisma Świętego masz już za sobą, albo chciałbyś przestudiować je w bardziej zaawansowany sposób, skup się na czytaniu całych ksiąg, zaczynając od dokładnego zapoznania się ze wstępami do nich. Informacje typu: kto napisał tę księgę, kiedy i dla kogo, w jakim celu i w jakiej sytuacji - są bardzo pomocne w poznaniu sensu całej księgi.

Potem przeczytaj całą księgę kilka razy, czy to jednym tchem, czy kontemplując tylko jej fragmenty. Możesz też ściągnąć z internetu całą Biblię w formie audio (za darmo i legalnie, ze strony www.biblia-mp3.pl), czyli nagrania, na których Święte Księgi czyta profesjonalny, polski lektor. W końcu skup się na poszczególnych rozdziałach nadając im własne tytuły. Następnie podziel te rozdziały na mniejsze części, które też można by jakoś nazwać. Robiąc to staraj się nie sugerować tytułami już wpisanymi w twoim wydaniu Pisma Świętego. Powstały w ten sposób „spis treści” najlepiej zawrzeć w tabelce, której późniejsze czytanie i powtarzanie da nam możliwość zapamiętania ogólnej treści całej księgi. Brzmi wymagająco, dlatego proponuję tę metodę najbardziej ambitnym czytelnikom Pisma Świętego.

Tylko w ten sposób - poznając Pismo Święte - będziesz mógł poznać swojego Zbawiciela. Zakochaj się w słowie Boga tak, jak zrobili to autorzy ksiąg biblijnych („Gdybym się nie rozmiłował w Twoim Prawie, już dawno bym zginął” - Ps 119, 92), a zgłębianie go nie będzie dla ciebie przykrym obowiązkiem, ale czymś fascynującym. Pamiętaj też, żeby nie robić tego wszystkiego dla własnej chwały. Łatwo wpaść w pułapkę uczenia się wersetów na pamięć, żeby potem chwalić się taką wiedzą przed znajomymi. A tego trzeba strzec się jak ognia, bo według jednej z przypowieści Jezusa Bogu bardziej podoba się pokorny grzesznik, niż sprawiedliwy (ale pyszniący się tą sprawiedliwością) faryzeusz.

Tekst Mikołaj Kapusta

 www.DobraNowina.net

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!