TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 20 Lutego 2020, 01:24
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Nasza oferta

XIV Niedziela zwykła

Łk 10,1-12.17-20

Nasza oferta

Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co Wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: „Przybliżyło się do was królestwo Boże”.

Wielu różnych ludzi puka codziennie do naszych drzwi. Wśród nich są tacy, których dobrze znamy, ale również osoby nieznane. W tym drugim przypadku rodzi się pytanie kto, w jakim celu, może nawet niepokój o szczerość intencji. Zdarza się zwłaszcza dzisiaj, że ci nieznani przychodzą z jakąś ofertą. Coś proponują, przynoszą, do czegoś zachęcają. Najczęściej ktoś ich posyła, motywuje odpowiednim wynagrodzeniem, bo nie jest to łatwa praca. Takie jest doświadczenie naszej codzienności. Może nam ono pomóc lepiej zrozumieć przesłanie dzisiejszej Ewangelii. Jezus wyznacza i wysyła swoich uczniów, aby szli do każdego miasta i miejscowości, a więc wszędzie, do wszystkich. Jest tylko „mała różnica”, oni nie przychodzą z żadną ofertą handlową. Idą w imię Jezusa, poprzedzają Jego przyjście, głoszą bliskość Bożego królestwa. To bardzo ważne, istotne, Jezus posłany przez Ojca posyła ludzi. Więcej potrzebuje ludzi, aby w jego imieniu mogli dotrzeć do każdego. Zachęca, zaprasza do modlitwy o robotników, bo jest ich mało, a żniwo wielkie.
To bardzo znamienne jak wiele w naszym doświadczeniu Boga zależy od człowieka. Ktoś kiedyś po raz pierwszy powiedział nam o Bogu, zazwyczaj są to rodzice. Później kolejni świadkowie wiary, katecheci, kapłani, i wielu innych. Jak bez nich wyglądałaby nasza wiara? Bóg zawsze kogoś do nas posyła, czy jesteśmy Mu za to wdzięczni? Czy sami staramy się być dla innych Jego świadkami?
Żniwo ciągle jest wielkie, a robotników mało. Nie możemy zadowolić się tym, że już znamy Ewangelię, mamy tych, którzy nam ją tłumaczą, wyjaśniają. Ale jak ją przyjmujemy, realizujemy, wypełniamy w naszym codziennym życiu? Jezus przestrzega, że nie wszyscy przyjmą Jego wysłańców. Raczej nie jesteśmy zamknięci zupełnie, całkowicie, ale może są takie miejsca, tematy, konkretne przykazania, w których jest jeszcze wiele do poprawienia, uzdrowienia? Zakamarki, które skrzętnie zamykamy, ukrywamy przed Chrystusem.
Zazwyczaj tych posłanych utożsamiamy z kapłanami, zakonnikami, którzy niejako z urzędu reprezentują Chrystusa. To jest prawda, ale nie do końca. Dzisiaj w pierwszą niedzielę lipca w niektórych parafiach pojawią się nowi wikariusze, proboszczowie. Bądźmy wdzięczni Bogu, że ich nie brakuje. Kapłańska posługa jest niezastąpiona, ale potrzebuje także wsparcia. Tutaj możliwości jest bardzo wiele, analogicznie do postawy Jezusa. Sam nie dotarł wszędzie. Dziś duszpasterz również nie jest wstanie dotrzeć wszędzie. On jest jeden, a wiernych setki, tysiące. Potrzebuje świadectwa każdego z nas. Ciągle wiele jest serc, które czekają na Ewangelię, na jej przybliżenie, głębsze zrozumienie.
Jezus wszystkich posyła, uczniowie również mogli się dziwić zadaniu, które im wyznaczył, ale poszli i byli zadziwieni owocami swego posłannictwa. „Panie przez wzgląd na Twoje imię nawet złe duchy nam się poddają”. Nie jest łatwo stawać przed nieznanym człowiekiem i mówić mu o Bogu. Przed znanym chyba jeszcze trudniej? Ale jeżeli tak wielu przychodzi i staje przed nami dzisiaj tylko z powodów „handlowych”? My mamy nieporównanie więcej do zaoferowania. Samego Jezusa i miejsce w Jego królestwie. Bądźmy gorliwymi świadkami, abyśmy mogli kiedyś usłyszeć z ust Chrystusa: „cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie”.

ks. Michał Pacyna

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!