TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 01 Grudnia 2020, 09:17
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Naszą mocą jest modlitwa

Naszą mocą jest modlitwa

Z naszego ludzkiego doświadczenia wiemy, że to nie jest takie proste myśleć o innych, gdy dopada mnie lęk o siebie. Większość naszych lęków to nie są lęki przed czymś, ale – tak naprawdę różne lęki o samych siebie – mówił podczas homilii ks. bp Marek Mendyk, który przewodniczył comiesięcznym modlitwom w intencji rodzin i obrony życia nienarodzonych u św. Józefa Kaliskiego w nieco innej formie niż to zwykle bywało.

Właśnie z obawy o siebie, ale i o innych i ze względu na panujący stan epidemiczny, aby zachować obowiązujące normy w pierwszy czwartek miesiąca w bazylice św. Józefa modlili się tylko przedstawiciele wiernych, pozostali łączyli się duchowo za pośrednictwem mediów. A zacytowane zdanie z homilii bpa Mendyka może mieć wiele odniesień. Czy, to w obecnej sytuacji, czy też do naszego życia codziennego, a także i do przeszłości, do historii, konkretnie do czasów wojny. Szczególnie do trudnego życia w obozach koncentracyjnych. Jednak trzeba zaznaczyć, że mimo, iż boimy się o siebie, staramy się pomagać innym, słabszym. Potrafimy zjednoczyć siły i czynić wiele dobra, o czym świadczą różnego rodzaju akcje pomocowe. Tak też było i z księżmi więźniami obozu w Dachau. A mówię o tym dlatego, że temat majowego spotkania w kaliskiej bazylice nawiązywał do 75. rocznicy wyzwolenia obozu w Dachau i brzmiał: „O kapłanach ocalonych w Dachau: wdzięczni za ocalone życie stworzyli dzieła służące życiu”.


W służbie życiu
To właśnie ci kapłani przekonani z głębi serca, że tylko dzięki św. Józefowi odzyskali wolność, zawierzyli Jemu swoje życie. Później wdzięczni za odzyskanie wolności, przez wiele lat przybywali do św. Józefa kaliskiego, by paść przed nim na kolana z dziękczynną modlitwą. O tych bohaterach opowiedział podczas rozmowy przeprowadzonej przez ks. prałata Leszka Szkopka, ks. prałat Sławomir Kęszka, który w naszej diecezji jest oddelegowany przez Księdza Biskupa do spraw związanych z podtrzymywaniem pamięci o męczeństwie duchowieństwa polskiego. W swej wypowiedzi wskazywał na dzieła miłosierdzia, będące wypełnieniem obozowego ślubowania kapłanów cudownie ocalonych w obozie w Dachau za sprawą nadzwyczajnej interwencji Świętego Józefa Kaliskiego. Zauważył on, że największą grupę więźniów w obozach przeznaczonych dla duchowieństwa stanowili kapłani polscy, a także bracia zakonni i klerycy. Jak zaznaczył ks. prałat Kęszka była to swoista Golgota, podając konkretne liczby zamordowanych duchownych. - Obóz w Dachau był ostatnim wyzwolonym spośród wielu tego typu miejsc zborni tamtych czasów, a zatem do niego przewożono więźniów z innych obozów. Liczba internowanych sięgała blisko 33 tysięcy. A jaki był ich stan, to chyba nie trzeba mówić. I tutaj wielką rolę odegrali właśnie kapłani i klerycy, którzy z wielkim poświęceniem, z wielką miłością i zaangażowaniem nieśli posługę współwięźniom. Życie obozowe i kapłaństwo, trudno jest to sobie wyobrazić, ale jak zauważył ks. prałat Kęszka, ta przestrzeń obozowa była niejako taką parafią, gdzie byli kapłani i osoby świeckie. - Wiemy, że przecież każda oznaka kultu religijnego, każdy krzyżyk, medalik czy modlitewnik był zakazany. Za ich posiadanie można było zginąć, a co dopiero za sprawowanie Eucharystii – mówił Ks. Prałat, dodając, że ci kapłani mimo wszystko w konspiracji spowiadali ludzi, sprawowali Eucharystię choćby na taborecie, czasami w środku nocy, by potem wyruszyć do pracy jak inni więźniowie. Dodawali otuchę innym, zwłaszcza tym, którzy mieli chwile zwątpienia w Boga. Kontynuując wypowiedź Ksiądz Prałat zauważył, że tak jak wtedy wszyscy byli spragnieni Eucharystii, przyjścia do świątyni na Msze św., tak i dzisiaj w rzeczywistości jaka nas otacza również bardzo wiele osób tęskni za powrotem do normalności, także w świątyni. Na zakończenie zaznaczył, że wszystkie dzieła i te, które dokonywały się w obozach i potem w ciągu życia byłych więźniów świadczą o tym, że Eucharystia daje życie. A wśród dzieł pozostawionych przez ocalonych kapłanów, warto zauważyć ufundowaną w 1970 roku, właśnie przez nich w podziemiach kaliskiego sanktuarium Kaplicę Wdzięczności i Męczeństwa oraz Muzeum i Archiwum, w których zgromadzone zostały dokumenty i przedmioty dotyczące ich pobytu w obozie w Dachau, a także założony w 1975 roku Instytut Studiów nad Rodziną w Łomiankach.


Milczeć, aby słuchać
O Świętym Józefie, można mówić wiele, choć on sam mówił bardzo mało. Jednak to, przed nim odkryta została cała tajemnica zbawienia. - Dowiedział się, że on z woli Ducha Świętego i z woli Ojca Niebieskiego ma do czasu, dopóki nie nadejdzie odpowiednia chwila zastępować Jezusowi ojca na ziemi. Było to dla niego olbrzymie wyróżnienie. Była to łaska, której nie spodziewał się nigdy. Dopiero teraz w świetle tej łaski wyjaśniło mu się wszystko. Zrozumiał wielką pokorę i milczenie Maryi, zrozumiał jej „fiat” i jej wspaniałomyślne włączenie się w dzieje zbawienia świata. Do serca jego i do jego domu wróciła dawna harmonia i szczęście – zaznaczył ks. bp. Mendyk, wskazując na wielką postać, która całkowicie poddała się woli Boga. - Św. Józef milczy, aby zostawić w sobie przestrzeń dla Boga; przestrzeń, która nie będzie zajęta jego słowami. Józef we dnie i w nocy wycofuje się ze swoimi słowami, po to ażeby zrobić miejsce Bogu. Wielu dopatruje się w milczeniu Józefa skromności, pokory, dyskrecji, łagodności, powściągliwości, delikatności. Tak z pewnością jest. Ilekroć pojawia się Józef na stronicach Ewangelii, panuje klimat spokoju, ciszy, dyskrecji. Wszystko jakby subtelnieje zaznaczył ks. bp Marek, wprowadzając w słowa homilii, w której podkreślał, że milczenie św. Józefa jest niczym innym jak nieustannym słuchaniem. - Józef milczący to Józef słuchający. Wsłuchany w Boga. Wydaje się, że w tym tkwi tajemnica jego szczególnej osobowości. Możemy powiedzieć, że to jego wsłuchiwanie się czyni go tym, kim był w oczach Boga od początku. Józef, cieśla z Nazaretu to ten, który milczy, aby słuchać – podkreślił bp Mendyk, wskazując, że gromadząc się w świątyni na pierwszoczwartkowej modlitwie, ale i za każdym razem kiedy padamy przed Jego obliczem - prosimy o jego orędownictwo, które jest stale potrzebne Kościołowi nie tylko dla obrony przeciw pojawiającym się zagrożeniom, ale także i przede wszystkim dla umocnienia go w podejmowaniu misji wobec świata, który wystawiony jest dzisiaj na ciężką próbę. I my jako ludzie, tę próbę jak zauważył ks. bp Marek znosimy w miarę dobrze, gdyż jak się okazuje potrafimy rezygnować z rozrywki, sportu, godzimy się na ograniczenia w handlu, pozostanie w domach, wszechobecną dezynfekcję i wszyscy zakładamy maseczki. Szukamy lekarstwa, szczepionek, wszystko to dla tego, by tylko ocalić swoje życie, by być zdrowym.


Za życiem
Dalej Ks. Biskup zauważył, że postawa pro-life jest jedyną możliwą do przyjęcia w tej sytuacji. Niestety, okazuje się, że jednak tak nie jest. Okazuje się, że dla walki z koronawirusem można zrezygnować niemal ze wszystkiego, ale gdy chodzi o walkę ze światową pandemią mordowania dzieci nienarodzonych, to już ważne są: „wolność” (źle pojmowana wolność „do czynienia zła”), „wybór” (czyli możliwość decydowania o uśmierceniu drugiej osoby), „prawa kobiet” (do rujnowania swego macierzyństwa) – zauważył Hierarcha, akcentując, że prawo do życia nie jest prawem religijnym, ale stanowi istotną część prawa naturalnego człowieka. - Poprawne używanie rozumu wystarczy, aby dostrzec to, co jednoznacznie dowodzą najnowsze osiągnięcia nauki: poza chwilą poczęcia w życiu człowieka nie ma drugiego takiego momentu, który można by uznać za początek istnienia człowieka – podkreślił bp Mendyk, prosząc wiernych, by z ufnością przyzywali wstawiennictwa św. Józefa, tego przemożnego patrona na nasze dzisiejsze czasy. I tak jak Józef pozwólmy się Panu Bogu poprowadzić, dotknąć, okazując posłuszeństwo Jego Słowu. Choćby ono wydawało się nam – tak samo jak Józefowi – zadziwiające i niezrozumiałe - mówił Ordynariusz diecezji świdnickiej.
Tego dnia Ksiądz Biskup ofiarował św. Józefowi kielich mszalny z diecezji świdnickiej.
Pod koniec Mszy św. biskupi i kapłani zawierzyli św. Józefowi rodziny i dzieci nienarodzone oraz prosili o ustanie epidemii koronawirusa w Polsce i na świecie. Po czym głos zabrali kolejno biskup kaliski Edward Janiak „pieczętując” niejako słowa kaznodziei, że św. Józef jest milczącym, ale potężnym patronem, mówiąc, że jak pokazuje historia w czasie największych kataklizmów w świecie, zarazach, chorobach papieże zawsze zwracali się do św. Józefa. On chronił, prowadził i dokonywał cudów. - My tutaj z ufnością i pokorą prosimy św. Józefa, aby nasz kraj i świat uchronił od tego nieszczęścia – wołał bp Edward Janiak. Podziękował także pierwszemu biskupowi kaliskiemu Stanisławowi Napierale, solenizantowi, za jego codzienną gorliwą służbę. A w związku z jubileuszem urodzin o. Tadeusza Rydzyka i w jego stronę wraz z bukietem kwiatów popłynęły słowa najlepszych życzeń. Jubilat zaś w swoim krótkim wystąpieniu podkreślił, że ogromny wpływ na wychowanie młodego człowieka ma katecheza. Przypomniał, że comiesięczne transmisje z kaliskiego sanktuarium wierni zawdzięczają bp. Stanisławowi Napierale. Spotkanie transmitowane było przez Telewizję Trwam, Radio Maryja i Radio Rodzina Diecezji Kaliskiej.

Arleta Wencwel

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!