TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 05 Grudnia 2020, 00:40
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Naród i jego historia w myśli Prymasa (III)

Naród i jego historia w myśli Prymasa (III)

Prymas nie godził się na odbieranie Kościołowi i jego duchowieństwu prawa do zabierania głosu w sprawach publicznych. Uważał, że nauczanie w zakresie rzeczy ważnychdla narodowej wspólnoty jest koniecznością i stanowi obowiązek zwłaszcza pasterzy.Prymas walczył nie tylko z marzeniem nowatorów, aby unieważnić historię lub uśpić i wyeliminować narodową czy choćby tylko wspólną pamięć. Demaskował ślepotę i pychę tych, którzy sądzili, że są w stanie zbudować lepiej i więcej niż osiągnęli przodkowie, że stworzą nową Polskę i wspanialszy świat w radykalnej opozycji do tego, co było kiedyś. Dla nich przeszłość stanowiła tylko zbiór wyobrażeń, które należało skrytykować, wyszydzić i obalić, aby uczynić miejsce dla własnej działalności.

Polska magistra vitae
Tymczasem Prymas był świadomy, że ,,nie pora na wybrzydzanie własnej historii, zwłaszcza, że nie stworzyliśmy współcześnie czegoś lepszego od tego, z czego jako naród wyrośliśmy, a co dało nam pełne i nie dające się zwyciężyć prawo do urodzenia nowej epoki wolności ojczyzny”. Nie jesteśmy wcale lepsi i mądrzejsi od naszych przodków, przeciwnie, powinniśmy się od nich dużo uczyć! Powinniśmy od nich czerpać mądrość, aby podołać odpowiedzialności za powierzone nam przez nich dziedzictwo. Polska historia zawiera w sobie nieprzebrane bogactwo duchowego światła, wzorców myślenia, tworzenia i postępowania, po które należy roztropnie i z szacunkiem sięgać. Niezmiennie pozostaje, jak chcieli starożytni, magistra vitae, nauczycielką i mistrzynią życia.
Przekonania Prymasa szły w parze z postulatami wybitnych historyków, którzy w dobie marksistowskich manipulacji i wyjaławiania rodzimej historiografii z jej żywotności i atrakcyjności, wyzuwania jej z roli wychowawczej względem współczesnego pokolenia czytelników, domagali się od kolegów po fachu utożsamiania się z tematyką własnych badań i prowadzonej narracji, jeśli dotyczyła ona dziejów ojczyzny. Prof. Janusz Tazbir przytacza np. zdanie Tadeusza Manteuffla, ,,człowieka, który był sumieniem polskiej historiografii”. Zauważył on kiedyś, że ,,z wielu jej powojennych dzieł bije chłód, dystans, a nawet swoista niechęć wobec historii ojczystego kraju, co w konsekwencji sprawia wrażenie, jakby były pisane w którejś z wrogich nam stolic”. Jeśli chodzi o zdanie Prymasa, to z jego wypowiedzi można wnosić, iż uważał, że dzieło historiograficzne powinno służyć jakiegoś rodzaju zbudowaniu odbiorców, zawierać i nieść w sobie wskazania, które pomogłyby przynajmniej w postawieniu diagnozy aktualnych problemów Narodu. Tak kardynał Wyszyński traktował monumentalne Sacrum Poloniae Millenium prof. Oskara Haleckiego, które studiował w latach 60. i do którego wielokrotnie wracał. Z lektury dzieła starał się wydobyć naukę, ważną dla Polski i przynoszącą otuchę choćby na progu lat 80: ,,profesor Oskar Halecki, zadał sobie trud, (…) aby wykazać, że każdy okres dziejów Polski od roku 966 mieścił w sobie, mniej więcej w połowie każdego wieku, szczytowe napięcia społeczno-historyczne, z których nie było wyjścia, a jednak zawsze się znajdowało, tak, że w nowy wiek Polska wchodziła niejako odrodzona”. Tak Prymas zdawał się pocieszać swoich słuchaczy w warszawskim kościele św. Anny w marcu 1981 roku (tuż po incydencie w Bydgoszczy i niebywałym zaostrzeniu sytuacji społecznej w Polsce).

Życie na przełęczy
Przede wszystkim dla Prymasa Polski istotne było, aby ojczysta historia mogła budzić patriotyzm i zaangażowanie młodego pokolenia Polaków. Ponieważ żyją oni ,,na przełęczy świata”, rzeczywistość żąda od nich więcej niż od ich rówieśników w innych jego częściach, na co muszą być odpowiednio przygotowani: ,,Trzeba myśleć o tym, że młode pokolenie Polski żyjące na przełęczy świata musi być wychowane w duchu głębokiej czci dla przeszłości Narodu, jeśli ma ono dzisiaj ofiarnie wypełniać swoje obowiązki i pracować dla przyszłości”. Polacy z tytułu ,,życia na przełęczy” muszą starać się bardziej i dźwigać więcej niż inni, aby podołać zadaniu, aby zdobyć i obronić każdego rodzaju niepodległość. Naród polski z uwagi na troskę o jego przyszłość musi mieć do czego się odwoływać. Przeszłość, chwalebna wielokrotnie historia jest jego atutem, źródłem siły i woli zwycięstwa w trudnościach. Dzięki własnemu dziedzictwu Naród odrodził się w 1918 roku i tak samo stać się może teraz. Naród powstaje dzięki temu, czym kiedyś żył, ,,czego dokonał, co było jego szlachetną ambicją”. I nie należy, pielęgnując czerpiący z dorobku przeszłości patriotyzm, obawiać się posądzeń o szerzenie narodowego egoizmu:,,Nie lękajmy się, najmilsi, że zejdziemy na manowce szowinizmu i błędnego nacjonalizmu. Nigdy nam to nie groziło. Zawsze wykazywaliśmy gotowość do poświęcania siebie za wolność narodów”.

Kościół ma prawo i powinność mówić
Kardynał Wyszyński nie godził się na odbieranie Kościołowi i jego duchowieństwu prawa do zabierania głosu w sprawach publicznych. Uważał, że nauczanie w zakresie rzeczy ważnych dla narodowej wspólnoty jest koniecznością i stanowi obowiązek zwłaszcza pasterzy. Biskupi i kapłani nie przestali być narodem. ,,I oni są dziećmi narodu, mają więc swoje prawa i obowiązki. Dlatego odrzucamy nakaz milczenia w sprawach ojczystych i narodowych (…). Mamy równe prawo, jak każdy obywatel, wypowiadać się – ilekroć zajdzie potrzeba – w sprawach naszej Ojczyzny i narodu”. Bywało, że Prymas krytykował wystąpienia innych biskupów za zbytnią ogólnikowość, enigmatyczność ich wypowiedzi, w sytuacji, gdy należało mówić klarownie i z odwagą, ponieważ ważyły się losu Narodu i Kościoła: ,,Niektórzy biskupi przeszli na tematykę ściśle ascetyczną – ich wypowiedzi robią wrażenie dalekości od życia. Niektóre listy pasterskie (…) podnoszą tylko zagadnienia moralne i to w taki sposób, że trudno zorientować się, do kogo są kierowane i dlaczego w tym czasie, bo są tak bezbarwne, że w każdym okresie można by było je ogłosić”.
On sam mówił i pisał często wprost i bez niedomówień, jak w latach 60., gdy publicznie bronił praw Polski do ziem zachodnich, czy jak u kresu życia, w prywatnym dzienniku, w którym oświadczył, że ,,w Polsce trzeba bronić spraw własnej Ojczyzny, a nie obcych zamówień”. Prymasowi Wyszyńskiemu na pewno nie brakowało odwagi. Odwagi i realizmu uczył niezmordowanie Polaków, wiedząc że od trzeźwego spojrzenia na położenie Narodu zależy jego przetrwanie i przyszłość: ,,Nie należy oczekiwać zbawienia od innych narodów. Nie wolno osłabiać swojej postawy społecznej i moralnej wyczekiwaniem, że inni to za nas zrobią, inni nas wesprą, inni przyjdą z taką czy inną pomocą. Nie! Jest to błąd wychowawczy o założeniu śmiercionośnym.” Naród ,,zawsze musi mieć ambicję wiary we własne siły”, musi sprostać odpowiedzialności, jaką podejmuje za własne losy. 

Ks.Piotr Jaroszkiewicz

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!