TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 31 Maja 2020, 05:56
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Największa jest miłość

Największa jest miłość

Miłość, słowo o wielu definicjach, nierozumiane przez wielu, ale używane co dnia przez wszystkich. Zawarte prawie w każdym utworze muzycznym, wspomniane w każdej książce, nie wyłączając kucharskiej, bo posiłek zawsze smakuje najlepiej, gdy włożymy w jego przygotowanie całe swoje serce. To samo słowo zajmuje absolutnie najwyższe miejsce w Piśmie Świętym.


Przede wszystkim tym jednym słowem Jan Apostoł nazwał samego Boga: „Kto nie miłuje, nie poznał Boga, ponieważ Bóg jest miłością” (1 J 4, 8). Wydaje się to bardzo śmiałym posunięciem, ponieważ Bóg jest doskonałym bytem, Absolutem, którego nikt nigdy nie widział (J 1, 18) i nie jest w stanie ogarnąć rozumem. Podsumowanie takiego bytu tylko jednym słowem każe zastanowić się nad jego znaczeniem. 

To samo słowo wymienione jest przez św. Pawła jako jedna z trzech cnót teologalnych: „Teraz ważne są trzy rzeczy: wiara, nadzieja, miłość. A z nich największa jest miłość”
(1 Kor 13, 13). Te same cnoty Apostoł Narodów często wplata w pozdrowienia na początku swoich listów. Dobrym przykładem są pierwsze wersety Listu do Kolosan: „Usłyszeliśmy bowiem o waszej wierze w Chrystusa Jezusa i miłości, jaką okazujecie wszystkim świętym, oczekując spełnienia się nadziei w niebie”  (Kol 1, 4-5), jak również początek Pierwszego Listu do Tesaloniczan: „Pamiętamy ciągle przed Bogiem i Ojcem naszym o dziełach, jakich dokonuje wasza wiara, o waszej czynnej miłości i wytrwałej nadziei w Panu naszym Jezusie Chrystusie” (1 Tes 1, 3). Widzimy, że św. Paweł był konsekwentny w przypominaniu tych trzech najważniejszych cnót, na których powinno się opierać życie każdego chrześcijanina.

Najsłynniejszym tekstem o miłości jest tzw. „Hymn o miłości”, który ten sam autor zawarł w swoim Liście do Koryntian. To właśnie pod koniec tego hymnu św. Paweł wymienia cnoty teologalne. Możemy się z niego dowiedzieć, że bez miłości jesteśmy niczym, i że choćbyśmy spełniali największe czyny pobożności, czyli wydawali swoje ciała na spalenie, rozdawali całe swoje majątki na żywienie ubogich, a nawet czynili cuda dzięki swojej wielkiej wierze, nic nam to wszystko nie pomoże, jeśli te czyny nie wypływają z miłości.

Św. Paweł przekazuje te pouczenia mieszkańcom Koryntu, ponieważ w tamtejszym Kościele dochodziło do chaosu podczas wspólnych modlitw. Chrześcijanie starali się o te dary Ducha Świętego, które były najbardziej poruszające, a nie o te, które najlepiej służą budowaniu wspólnoty. Szczególną uwagę skupiali na różnych efektownych zdolnościach, do których należało „mówienie językami”. Dlatego na początku wspomnianego hymnu Apostoł namawia adresatów do starania się o „większe dary Boże”, po czym przedstawia im „drogę jeszcze doskonalszą”, którą okazuje się być właśnie miłość. Wszystko to jest kolejnym dowodem na jej zupełne pierwszeństwo wśród wszystkich wartości wymienianych w Piśmie Świętym.

W Liście do Kolosan, św. Paweł także wymienia cnoty, w które powinni się przyoblec chrześcijanie: „tkliwe miłosierdzie, dobroć, pokorę, łagodność i cierpliwość” (Kol 3, 12). Jednak już w następnym zdaniu robi to samo, co w Liście do Koryntian, czyli stawia miłość na najwyższym miejscu: „A ponad wszystko kierujcie się miłością, która jest spójnią wszelkich cnót” (Kol 3, 14). Tak częste przynaglanie do miłości, a wręcz robienie z niej rzeczy najważniejszej i nawet opisującej samego Boga, zachęca na pewno do poznania takiej definicji miłości, jaką posługiwali się sami autorzy tej świętej księgi.

Inne miejsce w Piśmie Świętym, gdzie miłość odgrywa rolę zupełnego streszczenia jakiejś rzeczywistości, tak jak to było w przypadku cnót, znajduje się w Ewangelii, gdzie Jezus na podstępne pytanie faryzeusza „Nauczycielu, jakie przykazanie jest największe w Prawie?” (Mt 22, 36) odpowiada przytaczając dwa przykazania miłości, w stosunku do Boga i bliźniego, po czym od razu stwierdza, że „na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy” (Mt 22, 40). A więc miłość oprócz wcześniej wspomnianych, ma jeszcze jedną, ciekawą funkcję - streszcza Prawo i Proroków. Jednak można powiedzieć, że dotyczy to nie tylko Prawa Starego Testamentu, ale i Nowego, ponieważ swoje „kazanie na górze”, które ma być przekazaniem Nowego Prawa, Jezus podsumowuje w ten sam sposób: „Wszystko więc, co byście chcieli, aby ludzie dla was czynili, i wy dla nich czyńcie. Bo to jest istota Prawa i Proroków” (Mt 7, 12). Być może dlatego właśnie kilkaset lat później św. Augustyn zapisuje bardzo popularne hasło „kochaj i rób, co chcesz”, ponieważ to jedno słowo - miłość - streszcza całą moralność chrześcijańską. I kiedy kierujemy się prawdziwą, dobrze rozumianą miłością, wszystkie nasze poczynania są sprawiedliwe.

Ustalenie definicji tego słowa, którym Apostołowie i sam Jezus tak często się posługiwali, to na pewno obszerny temat zasługujący na osobny artykuł. W skrócie jednak można stwierdzić, że na pewien sposób sam Chrystus był, i jest, żywą definicją miłości, ponieważ św. Paweł, kiedy ma w skrócie powiedzieć mężom, jak mają kochać swoje żony, to poleca im: „Mężowie, miłujcie wasze żony, jak Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie” (Ef 5, 25). Św. Jan natomiast pisze w swoim liście „Po tym poznaliśmy miłość, że On oddał za nas swe życie” (1 J 3, 16). Nawet tzw. „złoty werset Pisma Świętego” tłumaczy, na czym polega miłość Boga odnosząc się do Chrystusa: „Albowiem Bóg tak umiłował świat, że dał swego Syna Jednorodzonego, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16). Podobnie mówi o Synu Bożym wiele innych fragmentów, dzięki czemu możemy poznać prawdziwą definicję miłości, a jest nią On sam. Jak to - powie ktoś - człowiek ma być definicją? Nie powinno nas to jednak dziwić, jeśli Ten wyjątkowy Człowiek jest nazywany „Słowem, które ciałem się stało”, greckim „logosem”.

Miłość jest zatem nie tylko dobrym imieniem dla Absolutu, ale też streszczeniem całego Prawa, zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu. Poza tym jest jeszcze największą z cnót i jednocześnie spójnią wszystkich cnót, drogą doskonalszą od czynienia cudów oraz składnikiem, bez którego rozdanie całego majątku znaczy dokładnie tyle, co nic. Jest kluczem do dobrej strony rzeczywistości duchowej, więc warto ten klucz dobrze poznać i odnaleźć. Żeby zmienić świat na lepsze, pozostaje nam robić dokładnie to, co jako Kościół robiliśmy do tej pory, czyli głosić Chrystusa, który jest nie tylko jedyną drogą do zbawienia, ale też żywą definicją miłości, która nie schodzi z ust współczesnego świata.

tekst Mikołaj Kapusta
www.DobraNowina.net

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!