TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 19 Stycznia 2020, 21:14
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Mówiąca kazalnica

Mówiąca kazalnica

Bazylika kolegiacka w Kaliszu w XVIII wieku dzięki usilnym staraniom jej kustosza ks. Stanisława Kłossowskiego i płodnej twórczości rodziny Eytnerów otrzymała wspaniały rokokowy wystrój. Bogate złocenia, marmoryzacje i imitujące porcelanę subtelne wykończenia figur zdobią nie tylko ołtarze, ale także monumentalną kazalnicę.

Duszpasterze posługujący w kaliskim sanktuarium św. Józefa zabiegali o to, aby pielgrzymi nawiedzający to święte miejsce, mieli łatwy dostęp do sakramentów św., zwłaszcza Mszy św. i spowiedzi św. Z równie wielką starannością wypełniano obowiązek głoszenia słowa Bożego. W tym celu kanonicy wyznaczali spośród siebie najbardziej uzdolnionego mówcę, który pełnił w kapitule zadanie kaznodziei.

Kaliscy kaznodzieje
Kiedy prymas Karnkowski sprowadził do Kalisza zakon jezuitów, to właśnie im przypadło w udziale ważne stanowisko kolegiackiego kaznodziei. Znani z elokwencji, gładkiej wymowy i pewnej doktryny jezuici doskonale wypełniali swoje zadanie. Od czasu do czasu, zwłaszcza z okazji większych świąt, bądź uroczystych obchodów na cześć Świętego Józefa zapraszano do wygłoszenia kazań kapłanów spoza Kalisza. Niektóre z tych homilii zachowały się do naszych czasów, jak choćby kazania wygłoszone w 1774 roku z okazji czterdziestogodzinnego nabożeństwa. Świątobliwy kustosz sanktuarium, ks. Kłossowski uznał, że warto ich treść utrwalić dla potomnych, dlatego umieścił je w swojej książce pt. „Cuda i łaski Boże”. Dzięki temu wiemy, że w ramach wspomnianego nabożeństwa wygłoszono aż siedem kazań: jako pierwszy przemawiał kaliski jezuita pełniący funkcję kaznodziei kolegiackiego ks. Jerzy Trędel, następnie benedyktyn z Kościelnej Wsi o. Innocencjusz Kłossowski, po nich franciszkanin o. Idzi Mańkowski, paulin o. Arseniusz Lubiński, bernardyn o. Benedykt Łapiński, kanonik regularny ks. Jan Bronikowski, który był wówczas proboszczem kaliskiej parafii św. Mikołaja. Ostatnie, siódme kazanie wygłoszone na zakończenie trwającego trzy dni uroczystego wystawienia Najświętszego Sakramentu, zwanego właśnie nabożeństwem czterdziestogodzinnym, wygłosił proboszcz gołuchowski i dziekan pleszewski ks. Stanisław Gorzewicz. Kaznodzieja w takich słowach zwrócił się do słuchaczy: „Co Bóg między wielu podzielił Świętych Pańskich, to wszystko oddał Mężowi Maryi: Chwała i bogactwa w domu jego i sprawiedliwość jego zostanie na wieki wieków. Ukazuje nam Mateusz Święty Józefa Świętego z królewskiej Dawida pochodzącego familii tak znakomitymi przed Bogiem i ludźmi zaszczyconego cnotami, że oprócz Jezusa i Maryi między synami ludzkimi opatrzność Boska godniejszego, chwalebniejszego i znakomitszego wynaleźć nie mogła dla Maryi oblubieńca, dla Jezusa Ojca mniemanego; a zatem: wielka godność i nigdy niewysłowione szczęście Józefa Świętego, że się godnym stał Oblubieńcem Maryi i Ojcem mniemanym Jezusowym.”

Monumentalna ambona
Te i inne piękne słowa przedstawiające wspaniałość postaci Świętego Józefa i zachęcające do gorliwego kultu Opiekuna Zbawiciela oraz nawołujące do odwrócenia się od swoich grzechów, nawrócenia się do Boga i utwierdzenia w cnocie padały z monumentalnej kazalnicy, którą zamówił ks. Stanisław Kłossowski u znanego nam już snycerza Franciszka Eytnera. Doskonała znawczyni zabytków znajdujących się w kaliskiej bazylice kolegiackiej dr Ewa Andrzejewska zauważa, że trudno jest jednoznacznie określić datę powstania kazalnicy. Zbudowano ją najprawdopodobniej między 1751 a 1768 rokiem, a po słynnej katastrofie budowalnej z 1783 roku naprawiono i uzupełniono.
Ambonę umieszczono na lewym przednim filarze świątyni. Składa się ona ze schodów prowadzących do tzw. kosza, z którego kaznodzieja będąc wywyższonym ponad innych mógł swobodnie przemawiać oraz z zaplecka i baldachimu. Kaliska kazalnica wykonana jest, podobnie jak z reszta pozostałe ołtarze w bazylice kolegiackiej, z drewna, które następnie poddano marmoryzacji oraz ozdobiono obficie złoconymi rzeźbami i płaskorzeźbami. Stylistycznie przynależy ona do rokoka, choć tu i ówdzie widać nawiązania do przebrzmiałego już wtedy baroku oraz zwiastuny rodzącego się klasycyzmu. Dekoracja ambony ma nie tylko czysto estetyczny charakter, jest ona bowiem swoistą katechezą o mocy i znaczeniu słowa Bożego, które z niej jest głoszone. Przybliżmy zatem treść tej katechezy.

Niezmordowany głosiciel
Nad kazalnicą góruje wielkich rozmiarów figura św. Pawła, Apostoła trzymającego księgę Pisma Świętego i miecz. Nie można było znaleźć lepszego świętego uosabiającego posługę kaznodziejską. Apostoł Narodów z wielką gorliwością oddawał się głoszeniu słowa Bożego, w tym celu odbył aż trzy podróże misyjne, w trakcie których spotkało go niejedno niebezpieczeństwo. Nic jednak nie mogło zatrzymać go, był bowiem przekonany, że jego misją jest opowiadanie, zwłaszcza poganom, niezmierzonych bogactw Jezusa Chrystusa. W Pierwszym Liście do Koryntian wyznał: „nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię”. Apostoł naocznie przekonał się o skuteczności słowa Bożego, które przenika dusze ludzkie do najtajniejszych zakamarków, dlatego to kaliski snycerz postanowił wyposażyć figurę św. Pawła w miecz. Jest to jakby reminiscencja Listu do Hebrajczyków, którego autorstwo w XVIII wieku przypisywano św. Pawłowi: „Żywe jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca”. Miecz w dłoni Apostoła Narodów przypomina także o sposobie, w jaki zginął, władze rzymskie ścięły go bowiem mieczem.
Do stóp św. Pawła ścielą się główki cherubinów, jakby wyśpiewując pochwałę utrudzonych głoszeniem słowa Bożego nóg Apostoła: „O jak są pełne wdzięku na górze nogi zwiastuna radosnej nowiny…”. Postument, na którym umieszczono figurę św. Pawła, unosi się na czterech łukach udekorowanych grzebieniowatymi złoconymi ozdobami, tworząc wraz z podstawą baldachim ambony. Na jego brzegu w pozach pełnych wdzięku i radości rozsiadły się cztery putta symbolizujące cztery znane wówczas kontynenty: Europę, Azję, Amerykę i Afrykę. Aniołki symbolizujące Europę i Amerykę nie wyróżniają się niczym szczególnym, być może niegdyś trzymały w rękach atrybuty. Inaczej sprawa wygląda z pozostałymi. Putto ubrane w turban symbolizuje Azję, drugie udekorowane pióropuszem oznacza Afrykę. Przy bokach tych dwóch aniołków umieszczono charakterystyczne dla afrykańskiego i azjatyckiego kontynentu zwierzęta: wielbłąda i słonia. Choć trzeba przyznać, że z dziwacznego kształtu zwierząt możemy zaledwie domyśleć się ich nazw. Czy jednak w XVIII wieku snycerz, który nigdy nie widział wielbłąda i słonia, mógłby lepiej je przedstawić.

Rzeźbione słowo Boże
Na zaplecku ambony umieszczono dwie płaskorzeźby. Górna, na której widać rozległy krajobraz, a na jednym z pagórków wyobrażenie lwa, przypomina o słowie Bożym, które jak ryk lwa rozlega się aż po krańce świata. Dolna płaskorzeźba to ilustracja przypowieści o świecy, który hojnie sieje ziarno słowa Bożego. Płaskorzeźby ilustrujące znaczenie słowa Bożego, znaleźć można także na balustradzie schodów wiodących do kosza ambony. Artysta umieścił tam dwie ilustracje. Jedna wyobraża przestrogę Chrystusa: „Wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata”, a druga to spotkanie Chrystusa z Zacheuszem, który z powodu małego wzrostu musiał wejść na sykomorę, aby zobaczyć Chrystusa.
Trzy płaskorzeźby umieszczono także na koszu ambony. Środkowa wyobraża Dobrego Pasterza niosącego owcę na swych barkach, a dwie umieszczone po bokach: znak krzyża Chrystusa i Jego zapowiedź: starotestamentalny symbol miedzianego krzyża, który na rozkaz Boga sprawił Mojżesz, aby uratować Izraelitów przed kąsającymi ich wężami. Pomiędzy tymi trzema płaskorzeźbami rozsiedli się w koronkowych strojach czterej, uważani za najlepszych kaznodziejów, Doktorzy Kościoła zachodniego. W stroju papieskim z potrójnym procesyjnym krzyżem w dłoni św. Grzegorz Wielki, w szatach kardynała z kapeluszem na głowie św. Hieronim, z ulem przy stopach miodousty św. Ambroży, a z sercem w dłoni mówiący wiele o miłości św. Augustyn.
Bogata dekoracja kaliskiej ambony z bazyliki kolegiackiej zachwyca nie tylko dekoracjami, ale jest mądrym pouczeniem o znaczeniu głoszonego z niej słowa Bożego. Kaznodzieja wchodzący na nią mógł przypomnieć sobie jakiego zadania się podejmuje, a ten sposób lepiej je wypełniać.

Tekst ks. Jarosław Powąska
Zdjęcia Aleksander Liebert
Zdjęcie główne: Figury przedstawiające Doktorów Kościoła z kosza ambony

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!