TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 30 Października 2020, 23:56
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Moja autostrada do nieba

Moja autostrada do nieba

 

- Fundamentem tego życia była nade wszystko Eucharystia, którą on nazywał „swoją autostradą do nieba”. To było centrum jego życia, codziennie uczestniczył we Mszy. Myślę, że to jest główne przesłanie, które pozostawił nam Carlo, że Kościół jest szafarzem tych skarbów, których Pan poprzez niego nam udziela - podkreśliła w jednym z wywiadów mama geniusza komputerowego, który zmarł w wieku 15 lat. Nastolatek 10 października zostanie beatyfikowany w Asyżu.

Carlo Acutis zmarł w 2006 roku na ostrą białaczkę limfatyczną, zdiagnozowaną u niego zaledwie dwa miesiące wcześniej. Zaraz po jego śmierci wielu było przekonanych o jego świętości. Proces beatyfikacyjny nastolatka przebiegł w szybkim tempie. Na szczeblu diecezjalnym rozpoczął się w Mediolanie siedem lat po śmierci Carlo. W 2016 roku zebrane na jego temat materiały przekazano Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, a już dwa lata później papież podpisał Dekret o heroiczności cnót. Potem pracowały komisje badające autentyczność cudu za wstawiennictwem młodego Włocha i 23 lutego tego roku Ojciec Święty zatwierdził go oficjalnie. W związku z kończącym się procesem beatyfikacyjnym przeniesiono jego trumnę do górnego kościoła w Asyżu i wtedy media podały, że jego ciało nie uległo rozkładowi. Informację zdementował 2 października ordynariusz diecezji Asyż-Nocera Umbra-Gualdo Tadino ks. abp Domenico Sorrentino.
Obecnie wiadomo, że beatyfikacja Carlo odbędzie się 10 października w Asyżu, gdzie został pochowany w Sanktuarium Ogołocenia, będącym decyzją papieża również narodowym sanktuarium młodzieży włoskiej. Poprzedzą ją wystawienie ciała sługi Bożego i świadectwa mówiące o jego życiu. Podzieli się nimi między innymi jego mama Antonia Salzano Acutis i najbliżsi przyjaciele oraz ludzie, którzy za jego przykładem spotkali Chrystusa. Uroczystości ma przewodniczyć prefekt watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Becciu. Ma być ona transmitowana w internecie.

Geniusz zakochany w Eucharystii
Kim był ten niezwykły i zwykły zarazem nastolatek? Carlo Acutis urodził się 3 maja 1991 roku w Londynie, gdzie jego rodzice Andrea i Antonia mieszkali z powodów zawodowych. Potem rodzina Acutisów powróciła do włoskiego Mediolanu. Carlo przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej za specjalną zgodą mając zaledwie siedem lat. Sam rozpoczął praktykę codziennego uczestnictwa we Mszy Świętej i cotygodniowej spowiedzi.
Wszystkich starał się zarazić swoją wiarą w obecność żywego Jezusa w Eucharystii. Jego mama Antonia opowiadając w wywiadach na pytania dla Vatican News, wskazywała na przekonanie syna, że by odkryć Eucharystię ludzie potrzebują konkretnych znaków, stąd pomysł ze spisem cudów eucharystycznych i wystawą na ten temat. - To były czasy, gdy internet nie był jeszcze tak popularny. By móc zebrać potrzebną dokumentację syn zachęcił nas do wielu pielgrzymek do miejsc związanych z tymi wydarzeniami. Objechaliśmy całą Europę – mówiła. Carlo połączył w tym momencie swoją miłość do Jezusa i Eucharystii z talentem informatycznym, który posiadał. Bo jako 10-latek pisał już algorytmy i projektował strony internetowe i winiety dla gazet. W wieku 11 lat rozpoczął kilkuletnią pracę nad internetowym spisem cudów eucharystycznych na świecie, które poznał wraz z rodzicami. „Im więcej Eucharystii przyjmujemy, tym bardziej stajemy się podobni do Jezusa. To nasz przedsmak nieba na ziemi” – napisał na stworzonej przez siebie stronie internetowej. Przygotowana przez niego prezentacja obejmowała 146 tablic. Po jego śmierci została przetłumaczona na kilkanaście języków i zaprezentowana na różnych kontynentach. Oprócz pasji komputerowej nastolatek rozwijał także inne swoje zdolności - uczył się grać na saksofonie. Był uczniem mediolańskiego Liceum im. Leona XIII o profilu klasycznym i jego mottem stały się słowa: „Wszyscy rodzą się jako oryginały, ale wielu umiera jako fotokopie”. Kiedy na dwa miesiące przed śmiercią dowiedział się, że choruje na białaczkę, swoje cierpienia ofiarował za papieża i Kościół. Jego mama podkreśliła, że chorobę i umieranie znosił ze spokojem, nigdy nie narzekając. - Tuż przed śmiercią powiedział mi: Mamo, umieram szczęśliwy, ponieważ nigdy nie zmarnowałem ani minuty mojego życia na rzeczy, które nie podobają się Bogu – wspominała pani Antonia w rozmowie z portalem Chiesa di Milano. Carlo zmarł 12 października 2006 roku w Monzie i tak jak prosił pochowano go w Asyżu.

Cuda za wstawiennictwem Włocha
Mówiąc o synu Antonia Salanzo Acutis przyznała, że to on przyprowadził całą rodzinę do Kościoła i sprawił, że odkryli moc Eucharystii, która dla Carlo była autostradą do nieba. Pani Antonia w wywiadach przyznała, że kiedyś była religijną ignorantką i zachowania syna często ją zaskakiwały. - Już jako trzylatek lubił zachodzić do kościoła i modlić się przed krucyfiksem i tabernakulum. Jak na dziecko trwało to wyjątkowo długo - mówiła. Dodała też, że w czasie spacerów zbierał kwiaty dla Matki Bożej, a rodziców prosił, by wieczorami czytali mu żywoty świętych, a z czasem też Ewangelię. Zdaniem mamy Carlo nie był świętoszkowaty, pociągała prostota jego wiary i jej wiarygodność. A jako przykład opowiedziała historię nawrócenia hinduisty, który pracował w ich domu jako służący. - Rajesa zachwycił przykład życia mego syna i dzięki niemu spotkał Jezusa i przyjął chrzest – zauważyła.
W wywiadach pani Antonia mówiła również, że przeżywa beatyfikację syna, ale już w czasie jego pogrzebu była pewna, że jest w raju. - To była bardzo piękna i radosna uroczystość. Wiele osób mówiło mi potem, że już na pogrzebie modliło się za przyczyną Carla, a ten wyjednał im wiele łask – wspominała. Jako przykład podała kobiety. Pierwsza z nich pomimo starań nie mogła mieć dzieci, a modląc się za wstawiennictwem Carla została matką. Drugiej kobiecie wyjednał uzdrowienie z choroby nowotworowej. Natomiast cud, który przesądził o zakończeniu jego procesu beatyfikacyjnego wydarzył się w Brazylii. Za wstawiennictwem młodego Włocha uzdrowione zostało dziecko cierpiące na rzadką wrodzoną anatomiczną anomalię trzustki. Zaprzyjaźniony z rodzicami chorego chłopca ksiądz zaproponował odmawianie nowenny do Carlo. Po trzech dniach chory Brazylijczyk poprosił o jedzenie, a po kilku tygodniach okazało się, że jego trzustka jest całkowicie zdrowa. Komisje lekarskie potwierdziły niewytłumaczalny naukowo charakter tego wydarzenia.

Przykład dla młodych i nie tylko
Papież mówiąc o beatyfikacji Carlo wskazywał go młodzieży jako przykład zdrowego i mądrego korzystania ze współczesnych środków komunikacji. Jako przykład dla młodych ludzi Ojciec Święty wymienił go również w Posynodalnej Adhortacji Apostolskiej Christus vivit skierowanej do młodych i całego ludu Bożego, podkreślając m.in., że potrafił wykorzystać nowe technologie komunikacji, aby nieść Ewangelię, przekazywać wartości i piękno. Nastolatek doskonale zdawał sobie sprawę, jakie niebezpieczeństwo niesie ze sobą złe korzystanie z nowoczesnych technologii informatycznych. Nie chciał więc być ich niewolnikiem, umiał nad nimi panować i wykorzystać. - Uderza dojrzałość tego chłopca. Zmarł mając 15 lat, a swą wiarę rozwinął w sposób nadzwyczajny, wzorcowy. Był młodym chłopcem, kiedy zakochał się w Eucharystii, a potem pogłębił także swą pobożność maryjną. Był także katechistą, potrafił dzielić się swoją wiarą z młodymi ludźmi, nie tylko w sposób klasyczny, w czasie spotkań, ale wykorzystywał także środki telematyczne. Stworzył projekt informatyczny na tematy wiary, prowadził także stronę internetową poświęconą cudom eucharystycznym – przypomniał w wywiadzie dla Radia Watykańskiego kard. Angelo Becciu. - Trzeba więc stwierdzić, że żył pełnią wiary. Uderzają także słowa, które wypowiedział w ostatnich dniach swojego życia: „Pragnę ofiarować wszystkie moje cierpienia Panu za papieża i za Kościół. Nie chcę iść do czyśćca, chcę pójść prosto do nieba”. To mówił 15-letni chłopak. Ktoś, kto tak mówi, lekko nami wstrząsa i myślę także, że pobudza do refleksji, by nie żartować sobie z wiary, ale traktować ją poważnie – dodał.
Podobnie dla papieskiej rozgłośni mówiła mama Carlo. Bardzo by chciała, aby przykład syna pomógł młodym ludziom i innym przede wszystkim w odnalezieniu wiary w Jezusa oraz w docenieniu wagi sakramentów, a więc tego, co było najważniejsze w jego życiu duchowym. Jeszcze raz przypomniała, że fundamentem tego życia była nade wszystko Eucharystia, którą nazywał „swoją autostradą do nieba”. To było centrum jego życia, codziennie uczestniczył we Mszy Świętej. - Myślę, że to jest główne przesłanie, które pozostawił nam Carlo, że Kościół jest szafarzem tych skarbów, których Pan poprzez niego nam udziela – zauważyła pani Antonia.

Renata Jurowicz

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!