TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 22 Listopada 2019, 22:51
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Modlitwa za kapłanów

Modlitwa za kapłanów

Św. Jan Paweł II powiedział kiedyś: „Takich będziecie mieli kapłanów, jakich sobie wymodlicie”. Jak często modlimy się za kapłanów?

Za tych zmarłych, chorych, czy pogubionych przychodzi nam to zdecydowanie łatwiej. Czasem opierając się o własne emocje i sympatie, czynimy to przy okazji jubileuszu czy imienin i na tym koniec. Ale sami chcielibyśmy, aby nasze zdrowie, życie, potrzeby i nasze troski były omadlane codziennie. Traktujemy tę powinność trochę jak magiczną formułkę, po której bezwzględnie nasze prośby i życzenia powinny się spełnić. A jeśli tak nie jest, to często zawiedzeni odchodzimy z Kościoła, zrzucając winę na Pana Boga i księdza. Patrzymy na kapłana trochę jak na półboga i półczłowieka i żądamy świętości, narzucając ją już za życia, już przy wejściu do budynku seminarium w czasie, gdy wybryki naszych dzieci - ich rówieśników, traktowane są z przymrużeniem oka. Zapominamy, że kleryk czy kapłan to też, tylko człowiek. My mamy prawo do błędu i tolerancji. Nauczyliśmy się widzieć w tym młodym człowieku, który w rzeczywistości dopiero uczy się rozeznawać, już uformowanego kapłana. A co jeśli po kilku miesiącach w seminarium okazuje się, że to jednak nie było powołanie do kapłaństwa? Jeśli ten młody człowiek znajdzie w sobie, w swoim otoczeniu i środowisku, z którego wyszedł, dość siły i oparcia, będzie mógł żyć normalnie i realizować inne swoje marzenia. Ile można znieść plotek, pomówień, niedorzeczności, domysłów, niespełnionych oczekiwań, zawiedzionych nadziei środowiska? Sytuacja ma się podobnie w życiu codziennym kapłana. Nauczyliśmy się działać na pokaz, oczekując koniecznie konkretnych form wdzięczności, żądając wszystkiego szybko i natychmiast. Modlitwa zaś ma to do siebie, że jest zupełnym przeciwieństwem takiej postawy. Największą wartość ma ta szeptana systematycznie, latami, często anonimowo, w ciszy i prostocie serca, przed Najświętszym Sakramentem, bez żadnych narzucanych sobie i Bogu planów, celów i zamierzeń. Biorąc do serca te papieskie słowa i ogromne zapotrzebowanie, wiele osób przez lata zaangażowało się w modlitwę w intencji kleryków, kapłanów, braci i sióstr zakonnych. Ta modlitwa przyjmuje różne formy: indywidualne i zbiorowe, bardziej lub mniej znane szerszemu ogółowi wiernych. Są to różne dzieła powstające na terenie poszczególnych parafii, diecezji, w kraju i za granicą. Duża część z nich wywodzi się bezpośrednio z Kościoła, ale są też takie, które zostały zainicjowane przez osoby świeckie.
Najbardziej znaną formą takiej modlitwy jest Apostolat Margaretka. Jest to ruch modlitewny w Kościele katolickim, którego istotą jest wieczysta modlitwa za jednego kapłana. Margaretkę tworzy siedem osób znanych z imienia i nazwiska, które modlą się za kapłana, każda w innym, wyznaczonym dniu tygodnia. Nieco później powstałym dziełem w Polsce jest Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów. DDAK zostało założone w 2010 roku przez Sandrę Kwiecień. W tym dziele zasady adopcji i modlitwy za kapłanów są nieco inne. Każdy chętny może adoptować konkretnego kapłana na dowolny czas lub na stałe, czyli do swojej śmierci. Adoptowany kapłan zostaje poinformowany o podjętej adopcji: e-mailem w przypadku adopcji terminowej oraz otrzymuje tzw. Pamiątkową Kartę Adopcji, w przypadku adopcji stałej. Adoptujący sam wybiera formę i rodzaj modlitwy, którą otoczy kapłana. Obok tych dzieł są też inne, równie ważne, choć może mniej znane, mające mniejszy zasięg: regionalny, diecezjalny czy parafialny oraz takie, które powstały stosunkowo niedawno. Coraz więcej osób włącza się w tę modlitewną opiekę w różnej formie i to jest najważniejsze. Najważniejsza w tym wszystkim jest modlitwa. Tych lubianych, znanych i tych, którym się wiele zawdzięcza, omadla się łatwo i przyjemnie, ale są również i ci mówiąc delikatnie - nielubiani, wskazywani mocno i wyraźnie przez Boga, zupełnie obcy, chorzy, alkoholicy, zmarli w różnych okolicznościach, samobójcy, suspendowani, przejęci wraz z adopcją, bo ktoś inny nie miał siły, bo rozmyślił się po kilku tygodniach i zostawił. Nie chodzi o wchodzenie w życie konsekrowane z butami, o narzucanie swoich racji i o przymus imiennej wdzięczności. Chodzi tylko o opiekę modlitewną, o pewność ze strony kapłana, że gdzieś jest ktoś, kto czuwa w modlitwie przed Bogiem.


Małgorzata

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!