TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 06 Kwietnia 2020, 07:24
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Mistrz Engler i jego organy

Mistrz Engler i jego organy

Przedwojenny Wrocław szczycił się kilkoma najwyższej klasy organami koncertowymi. Nazwa „koncertowe”  była ta adekwatna, bo koncertów odbywało się tu mnóstwo. To właśnie we Wrocławiu, w Hali Stulecia zbudowano przed wojną największy na świecie instrument.

Wojna nie oszczędziła ani miasta, ani organów. Spłonęły instrumenty w katedrze wrocławskiej, kościele Marii Magdaleny, kościele św. Wojciecha i wiele innych. Szczęśliwie ocalały dwa w Hali Stulecia, częściowo rozkradzione, a częściowo przeniesione do katedry oraz jeden szczególny instrument. Najwspanialszy, jakim szczycił się Wrocław na cały Śląsk i nie tylko. Mowa tu o organach wybudowanych przez Michała Englera, w kościele garnizonowym pw. św. Elżbiety. Wspaniały to był instrument. Najwyższej klasy. Porównywalny jedynie z podobnymi sobie organami Gottfrieda Silbermanna. Zachwycały pokolenia melomanów, organistów i kompozytorów. A i nasza diecezja może się poszczycić organami tak wielkiego mistrza. Mówię o wspaniałych organach w kościele św. Antoniego w Miłowicach. Instrumencie wybudowanym tuż po zakończeniu realizacji organów w Krzeszowie. I w stosunku do tamtej perły sztuki organowej, te nasze, są niewątpliwie perełką. Engler zbudował wiele wspaniałych instrumentów. Urodził się we Wrocławiu w 1688 roku, natomiast jego rodzina (Äglerowie) pochodziła z terenów zachodnich Węgier, z obawy przed konfliktami religijnymi (byli luteranami) opuścili rodzinne strony i wyruszyli w poszukiwaniu miejsca, w którym mogliby zamieszkać i pracować, dotarli na Śląsk (w tym także czasie zmienili nazwisko na Engler), gdzie z czasem zasłynęli, jako zdolni twórcy organów. Najbardziej utalentowanym organmistrzem w rodzinie był Michael Engler młodszy (jego ojciec nosił to samo imię). Budowy organów uczył się początkowo u ojca, później w którymś z warsztatów Śląskich, a na koniec w Saksonii, praktykując w tamtejszych warsztatach z wspomnianym już Gottfriedem Silbermannem. Lata nauki i praktykowania zajęły mu sporo czasu, bo swój pierwszy instrument zbudował mając 32 lata. Zbudował wiele doskonałych instrumentów, ale przeważnie małych, na zamówienia prowincjonalnych parafii. W ciągu pierwszych siedmiu lat działalności firmy powstało 11 instrumentów. Pierwsze zbudował dla kościoła w Oleśnicy i od razu odniósł sukces - posypały się kolejne zamówienia. Jednak prawdziwą sławę przyniosły mu wielkie organy koncertowe, których zbudował cztery.
Pierwsze wykonał dla kościoła św. Mikołaja w Brzegu koło Opola. Miały 52 głosy. Realizacja tak poważnego zamówienia wymagała od Englera przeniesienia się do miasta Brzeg i założenia tam warsztatu działającego przez czas budowy instrumentu. Drugie powstały w klasztorze cysterskim w Krzeszowie, również 52 głosowe. Katedra w Ołomuńcu w Czechach otrzymała trzeci o liczbie 41 głosów. I wreszcie czwarte, ostatnie wielkie organy powstały we wrocławskiej farze św. Elżbiety. Najwspanialsze dzieło mistrza zachwyciło już współczesnych. Były największym skarbem bogato wyposażonej fary. Nazywano je duszą kościoła i głosem Śląska. Miały 3077 piszczałek i 54 głosy. Powstawały 11 lat. Mistrz nie dożył zakończenia budowy, nie usłyszał jak zabrzmiało dzieło, które było bez wątpienia ukoronowaniem jego pracowitego życia. Ukończyli to dzieło syn Gottlieb Benjamin oraz zięć Karl Gottlieb Ziegler z Saksonii. Jego największe dzieła zajmowały zazwyczaj całą szerokość chóru i sięgały sklepiennych łuków. W ich wnętrzu nie było ciasno. Mistrz miał wyobraźnię przestrzenną i doskonale wykorzystywał ją przy rozmieszczaniu sekcji i głosów organowych. Uzyskiwał dzięki temu przestrzenne brzmienie dźwięków, porównywalne z orkiestrą.
Maurycy Czechlewski w artykule poświęconym poznańskim organom Englera z kościoła oo. franciszkanów-bernardynów tak opisuje sam instrument: „Organy Englera zajmowały zwykle dużą przestrzeń chóru, miały wysokość od kilku do kilkunastu metrów, a w ich wnętrzu można było swobodnie poruszać się po zbudowanych pomostach i schodach. Dawało to dodatkowy efekt przestrzennego brzmienia organów, tworzyło swego rodzaju orkiestrę. Rejestracja obejmowała wszystkie istotne  rodzaje głosów z wyraźną dominacją fletów oraz pryncypałów. Kompozycja instrumentów Englera posiadała kilka typowych wyróżników, takich jak powtarzalność niektórych głosów (np. labialna Vox Humana), umieszczanie w mixturach rzędu tercjowego wraz z charakterystycznym projektowaniem ich usytuowania na wiatrownicy. Do szczególnych cech jego instrumentów należała także nadzwyczaj liczna obsada głosów czterostopowych w manuale głównym i pozytywie. Jego największe instrumenty cechują w szczególności parawanowy typ bogato zdobionego prospektu, czynne pola piszczałkowe w prospekcie, oryginalny typ budowy wiatrownic (zwłaszcza w sekcji Ruckpositiv) oraz specyfika konstrukcji głosów językowych”. Instrument powojenny, który objęliśmy w posiadanie wraz z miastem, to jednak nie zupełnie to samo, co pozostawił po sobie Michał Engler i syn Gottlieb. Organy przeszły wcześniej przebudowę wykonaną w latach 1938-1941 przez firmę Sauer z Frankfurtu nad Odrą (ta sama firma wybudowała ogromne organy w Hali Stulecia). Przebudowa instrumentu polegała na zachowaniu jak największej ilości elementów oryginalnych, zastąpieniu zużytych bądź niesprawnych nowymi, ale utrzymanymi „w stylu” oraz rozbudowaniu organów o nowe głosy (z 54 głosów do 98). W ten sposób instrument powiększył się dwukrotnie, a z dzieła Englera pozostały jedynie same piszczałki. Cały mechanizm: wiatrownice, traktura i inne elementy mechaniczne zostały zastąpione nowoczesnymi. Podobny los spotkał englerowski instrument w Ołomuńcu.
To, co się stało 9 czerwca 1976 roku było nie tylko tragicznym pożarem, nie tylko nieodwracalną stratą w dziedzictwie kultury materialnej miasta, było bolesną raną w duszach melomanów i  tych wszystkich, którym organy Michała Englera były tak drogie. Z owych czterech wielkich instrumentów pozostały do dziś już tylko dwa. W Krzeszowie i w Ołomuńcu. Mniejsze organy, z kościoła św. Elżbiety, już w 1998 roku przeniesiono do sali Oratorium Marianum Uniwersytetu Wrocławskiego i tam poddano rekonstrukcji. Duże wciąż czekają na odbudowę. Nie ma jednak, co do tego wątpliwości, że ich barwa i ton jeszcze niejednokrotnie będzie rozbrzmiewać w naszych uszach, pobudzać intelekt, jednoczyć wewnętrznego ducha. I tak marzenia wielu melomanów muzyki organowej spełniają na naszych oczach. Przystąpiono, bowiem do rekonstrukcji wielkich organów, a dzieło zostanie ukończone w 2022 roku.

Ks. Jacek Paczkowski

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!