TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 18 Października 2019, 20:47
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Ministranckie dzielenie się wiarą

Ministranckie dzielenie się wiarą

ministranci

Trwają ferie. Niektórzy z nas są w górach na nartach, inni wypoczywają nad morzem, dla jeszcze innych jest to czas rodzinnych spotkań i odwiedzin najbliższych. Dla wielu z nas, ministrantów styczeń to czas kolędowania wraz z kapłanem od domu do domu, śpiewanie kolęd i wspólna modlitwa. W czasie tych odwiedzin wielu młodych chłopców z zainteresowaniem pyta: co to znaczy tak na co dzień być ministrantem.

Warto więc może zastanowić się, dlaczego towarzyszę kapłanom w ich posłudze, co powoduje, że staję tak często przed ołtarzem? Co pcha tylu młodych chłopaków do tego, by być ministrantem? Jak zachęcić innych do tego, by zostali ministrantami? Trwający Rok Wiary jest dobrym czasem, by zastanowić się nad osobistym przeżywaniem swojej relacji z Jezusem zarówno jako ministrant, lektor, ale też jako chrześcijanin. 

Pamiętam pewną rozmowę z Mateuszem, trochę starszym lektorem ode mnie, który stwierdził, że dzisiejszy świat ma tak wiele propozycji, które odciągają od Boga, od wartości, że nam młodym trudno stać przy swoich chrześcijańskich korzeniach. Miał chyba trochę racji i dlatego musi być wielu młodych ludzi, którzy swoim życiem wskażą na sprawy, które są o wiele istotniejsze niż pójście do supermarketu, czy kupienie sobie najnowszego reklamowanego produktu. Potrzeba wielu młodych, odważnych ludzi, którzy będą mieli wewnętrzną siłę, by służyć Chrystusowi przy ołtarzu. Z kolei Łukasz, dawny ministrant zauważył, że choć już nie służy przy ołtarzu, bo założył własną rodzinę, to wie z własnego doświadczenia, że potrzeba dziś wielu młodych ludzi, którzy będą znakiem sprzeciwu i pokażą swoim rówieśnikom właściwą drogę przez życie. W czasie kolędy niekiedy nawet nam, ministrantom dane jest zauważyć, że u wielu ludzi religijność i wiara jakby osłabły. Pojawiła się jakaś pustka. Ludzie szukają gorączkowo szczęścia, ale go nie znajdują. Szukają go jakby w namiastkach. Tak bywa też i u wielu naszych rówieśników. Jeśli człowiek młody zagubi wiarę, często nie potrafi się odnaleźć i wziąć czegoś w swoje niejako puste ręce. Potrzeba więc ciągłego wzrostu wiary, również w szeregach ministranckich. Realizując swoje ministranckie powołanie, młody człowiek powinien dzielić się tym, co jest dla niego ważne z innymi i tak po prostu odnaleźć prawdziwe szczęście w codzienności. Dla wielu ludzi obraz kapłana podczas kolędy, któremu towarzyszą nie tylko mali ministranci, ale takze dorastający już lektorzy, jest obrazem bardzo budującym. Jeśli w parafii grupa ministrancka to nie tylko „parafialne przedszkole”, ale również starsi ministranci i lektorzy ze szkół średnich i studenci, to znak, że na pewno oparte to zostało na głębokiej wierze wspartej modlitwą rodziców i wielu innych ludzi.

Co prawda często wielu ministrantów mówi, że ich modlitwa i wiara zmieniały się wraz z wiekiem, to jednak często rozwijała się ona w gronie młodych rówieśników. Dorosły już Tomasz, którego synowie również są ministrantami twierdzi, że jako mały chłopak nie miał większych problemów z modlitwą, ponieważ to, co wtedy wiedział, to mu w zupełności wystarczało i nie zastanawiał się wcale, albo prawie wcale nad swoją wiarą. Dopiero, kiedy zaczął dorastać, starał się swoją wiarę dotknąć, sprawdzić i tu spotykał się z problemem, że wiara to nie wiedza. I wtedy zaczęły rodzić się w jego sercu pewne rozczarowania i kryzysy. Teraz po latach patrząc na swoje życie stwierdził, że jego modlitwa i wiara nieustannie ewaluowały.

Przypominam sobie pewną rozmowę z dawnym ministrantem Szymonem, który posługiwał przez długie lata w jednej z parafii. Mówił nam – młodym ministrantom, że ministrantura nauczyła go przede wszystkim szczerości i prawdomówności. Bycie ministrantem stało się jego pasją, uczyło uporu w dążeniu do celu lub przezwyciężaniu trudności oraz kształtowaniu własnej duchowości, która wciąż odbija się w jego życiu. Słuchaliśmy go wtedy z niedowierzaniem. Po latach mogę stwierdzić, że bycie ministrantem uczy młodego człowieka kierowania się w życiu konkretnymi zasadami. Nie chcąc być chorągiewką na wietrze, ale człowiekiem bardzo konkretnym w swoich zasadach potrzeba twardego opowiedzenia się po stronie Boga. Ministrantura osadzona mocno w wierze, pokazuje, co znaczy być naprawdę pięknym człowiekiem w oczach Bożych. Stąd zaproszenie do młodych chłopców zastanawiających się po kolędowej rozmowie z kapłanem, czy zostać członkiem Liturgicznej Służby Ołtarza. Jeśli chcesz pięknie służyć Bogu, pogłębić swoją wiarę, wstąp w szeregi tych, którzy w białych komżach i albach służą Jezusowi. Wstąp, a nie będziesz żałował.

Paweł, wieloletni ministrant


Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!