TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 22 Września 2020, 03:58
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Miejsce dla siebie

RELACJONISTKA

Miejsce dla siebie

Podobno kobieca solidarność nie istnieje. Uważałam inaczej, ale coraz częściej mój pogląd wystawiany jest na ciężką próbę. I przykro mi, że nadal nie mogę doprosić się prawdy, szacunku i jasnych sytuacji. Sama nie jestem w 100 proc. fair i brak tej szczerości tłumaczę sama przed sobą tym, że jeśli ktoś nie jest w porządku… to ja też mogę. Na starcie już przegrałam. Podobno miałam większe szanse, ale teoretycznie. Zaczął się wyścig między dwiema samicami i teoretycznie ta rywalizacja już dawno się skończyła, ale w mojej podświadomości wciąż trwa. Barwy wojenne w postaci makijażu, podkreślanie swoich atutów, wysoko podniesiona głowa, elegancja i epatowanie pewnością siebie. Problem polega na tym, że ja jestem uległa, a moja przeciwniczka apodyktyczna. Co tam awans, ba! Co tam mężczyzna! Jajniki górą, prawda? Otóż nieprawda. Znów dałam się nabrać. Życie trzeba chwytać rękoma i wyciskać jak cytrynę. Teraz już nie mam nic… Co więcej, winę za brak lojalności i za sam konflikt zrzucono na mnie i to wcale mi się nie podoba. Chciałabym zawalczyć jeszcze raz, ale nie bardzo wiem, jak się za to zabrać. Przeciwniczka ma już swoje biurko, swoje stanowisko, przywiązała sobie mężczyznę do siebie metalowym łańcuchem wygodnictwa i już nie ma w tym wszystkim miejsca dla mnie. Pragnienie jego jest być może pragnieniem moim, ale chyba sama jestem sobie winna, bo nie umiem postawić się i starać o swoje. Nie wiem, jak to wszystko się skończy, ale mam bardziej (przepraszam za kolokwializm) przerąbane niż Malwa w historii z Gnomem. Tak na marginesie… co u niej słychać? Ostatecznie zakochał się w niej i są bardzo szczęśliwi. Ja nie.

Kasia Smolińska

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!