TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 28 Listopada 2020, 00:57
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Między rozpaczą a wiarą

Między rozpaczą a wiarą


W sobotnie popołudnie 10 października w klasztorze ojców jezuitów w Kaliszu odbyło się kolejne spotkanie z cyklu „Misja Kalisz”. Na spotkanie i do niedzielnego głoszenia Słowa Bożego został zaproszony ks. Aleksander Dung z diecezji Jos w Nigerii.
Ks. Aleksander jest stypendystą Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie i jako jeden z 30 księży z Afryki pracuje nad doktoratem na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Koszty nauki i pobytu w Polsce pokrywa stowarzyszenie. Ks. Aleksander przyjechał na wniosek swojego biskupa i obecnie studiuje liturgikę, natomiast wcześniej studiował dziennikarstwo i komunikację społeczną w Mediolanie. Tomasz Zawal, dyrektor regionalnego PKWP w Poznaniu i koordynator projektu zauważył, iż „ze względu na barierę językową zaangażowanie duszpasterskie księży nie jest tak duże, jak mogłoby być. Stąd jeden z pomysł naszego stowarzyszenia, by wspólnie jeździć po Polsce, by ludzie mogli doświadczyć takiej bliskości świadectwa Kościoła, który żyje w zagrożeniu. Staramy się więc, żeby potencjał przebywających w Polsce księży został wykorzystany”. Pan Tomasz podczas spotkania przedstawił sytuację regionu, do którego należy Nigeria, wskazując na najdotkliwsze problemy związane m.in. z ograniczonym dostępem do edukacji, ubóstwem i zagrożeniem ze strony grup terrorystycznych. W Nigerii żyje obecnie 100 milionów chrześcijan i tyle samo muzułmanów, jednakże to właśnie życie wielu chrześcijan jest narażone ze względu na wyznawaną wiarę. Mieszkańcy północnej Nigerii wyznają islam, południowej – chrześcijaństwo, jednak najtrudniejsza sytuacja panuje w środkowej części kraju, gdzie sąsiadują ze sobą obie religie. Diecezja ks. Aleksandra położona jest na styku chrześcijaństwa i islamu, przez co niejednokrotnie doświadczała ataków ze strony wiodących w tym regionie dwóch grup terrorystycznych – Boko Haran i Pasterzy Fulani.

Działania grup terrorystycznych
Działania Boko Haran wymierzone są przede wszystkim bezpośrednio w kościoły, kaplice, chrześcijańskie wspólnoty i dzielnice. Do ataków dochodzi często podczas niedzielnych Mszy, ważnych świąt kościelnych, ale również przy okazji celebracji ślubów lub pogrzebów. Miejsca modlitwy i domy są niszczone, natomiast ludzie brutalnie mordowani lub porywani. Porwania szczególnie dotykają młodych dziewcząt, często jeszcze dziewczynek, które zostają zmuszone do poślubienia aktywistów i tym samym przejścia na Islam lub pozostają niewolnicami seksualnymi. Dziewczęta pozostające w niewoli niekiedy przez kilka lat rodzą porywaczom kolejne dzieci. Oprawcy wiedzą, iż tym co nie pozwala kobietom podjąć próby ucieczki, jest przywiązanie do dzieci. Jednak celem ataków Boko Haran są nie tylko przestrzenie bezpośrednio związane z chrześcijaństwem, ale także szkoły, gdyż Boko Haran sprzeciwia się edukacji na wzór zachodni, wyrażającej się przede wszystkim w równym dostępie do nauki chłopców i dziewczynek. Ponadto edukacja prowadzi do wzmocnienia narodu, co sprzeciwia się interesom islamistów. Na ataki narażone są szczególnie seminaria i inne chrześcijańskie ośrodki edukacyjne. W związku z tym w diecezji Jos klerycy mieszkają poza seminarium. Boko Haran skutecznie poszerza swoje szeregi, umiejętnie docierając do młodych muzułmanów i kierując ich młodzieńczy zapał oraz energię w stronę walki. Ponadto organizacja werbuje małych chłopców i indoktrynuje ich, by następnie wykorzystać w zamachach samobójczych. Jako dzieci nie wzbudzają żadnych podejrzeń i łatwo im przedostać się do miejsc gromadzących wiele osób, np. na targ. Sposobem na pozyskanie bojówkarzy są także porwania chrześcijan, którzy stają przed decyzją ocalenia lub utraty życia.

Bez ochrony
Tym, co utrwala i pogłębia rozpaczliwe położenie chrześcijan w Nigerii jest sytuacja polityczna – wewnętrzna i zewnętrzna. Prezydent Nigerii i władze w służbach bezpieczeństwa są wyznania islamskiego, ponadto prezydent jest duchowym przywódcą Pasterzy Fulani, a zatem osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo w państwie nie są zainteresowane zapewnieniem ochrony chrześcijańskim obywatelom i ściganiem sprawców. Organizacje terrorystyczne mają też zapewnione wsparcie z zewnątrz z krajów islamskich, ale nie tylko, dzięki którym pozyskują pieniądze, broń i uzyskują szkolenie swoich aktywistów. Stanowi to rzeczywisty problem, z którym borykają się mieszkańcy, natomiast wydaje się, iż Zachód zupełnie nie rozumie sytuacji panującej w tym regionie. Ks. Aleksander podczas kazania w niedzielę z bólem przyznał, że nigeryjscy chrześcijanie potrzebują od zachodnich państw pomocy w głoszeniu Chrystusa, niestety w zamian za to otrzymują propagowanie antykoncepcji, aborcji i homoseksualizmu.
Kościół w Nigerii, mimo że 100 mln Nigeryjczyków jest chrześcijanami, jest w dramatycznym położeniu, gdyż wiele osób przestaje praktykować wiarę lub odchodzi z Kościoła z powodu realnego zagrożenia życia. W dużym niebezpieczeństwie znajdują się księża, klerycy, a także ich rodziny. W niektórych miejscach księża nie mogą nosić nawet koloratki, gdyż zostaliby za to zamordowani. Ks. Dung przywołał niedawne wydarzenie, w którym celem ataku stała się cała wspólnota chrześcijańska, ponieważ mieszkał w niej ojciec nowo wyświęconego diakona – chłopaka, który miał zostać księdzem. Zarówno Boko Haram, jak i Pasterze Fulani bardzo często odbierają życie swoim ofiarom w brutalny sposób. Jak zauważył ks. Aleksander, kobiety i dzieci są zarzynane jak zwierzęta. W związku z tym, iż mieszkańcy nie mają broni ani przeszkolenia w walce, ich jedyną „obroną” jest uświadamianie ludzi, by na każdym kroku byli ostrożni. Przykładem takiej czujności była sytuacja, w której do kościoła przyjechała grupa kobiet. Gdy wysiadły one z samochodu, skauci, którzy tam stali, dostrzegli, że mają one męskie buty. Okazało się, że byli to terroryści ucharakteryzowani na kobiety. 17 kilkuletnich chłopców udaremniło im wjazd samochodem-pułapką do kościoła, w którym byli zgromadzeni wierni. Terroryści zatem detonowali ładunek przed kościołem, w wyniku czego wszyscy chłopcy zginęli. W parafii, w której doszło do tego zdarzenia, staraniem ks. Aleksandra powstała pamiątkowa tablica z wypisanymi ich imionami, a wrak samochodu został zabezpieczony jako upamiętnienie tego, co się stało. Wśród tych, którzy wówczas znajdowali się w kościele, była mama ks. Aleksandra.

Wiara wbrew rozpaczy
Ks. Aleksander podzielił się także innym doświadczeniem swojej rodziny, gdyż jego rodzinny dom, a także domy sąsiadów i cała parafia zostały zniszczone. Rodzice i rodzeństwo musieli przenieść się na południe, które stanowi nieco bezpieczniejszy region, jednakże – jak żadne miejsce w Nigerii – nie gwarantuje zupełnego spokoju i braku obaw o swoje życie. Chrześcijańskie rodziny w Nigerii, nie tylko rodzina ks. Aleksandra, szukają schronienia na południu i wierzą, że kiedyś będzie dobrze.
Jak zauważył ks. Dung: „Kościół nie umiera, ludzie mają swoją wiarę, wierzą w to, że Chrystus zmartwychwstał i to jest właśnie ich siła. Zbawienie daje im na tyle siły, żeby nadal żyć w wierze. Uświadamiają też ludziom fakt, że prześladowanie i cierpienie, których doświadczają, jest częścią chrześcijaństwa, częścią wiary”. Pragnieniem Nigeryjczyków jest, by Zachód usłyszał ich głos; by dotarła do ludzi Zachodu informacja o tym, jaka jest sytuacja w tym kraju i z jakimi problemami się borykają. Potrzebują przede wszystkim naszej modlitwy i zwrócenia uwagi na ich cierpienie, ale także adekwatnego wsparcia materialnego. Kościół swoim wiernym chce zapewnić przede wszystkim podstawowe środki do życia – jedzenie i dach nad głową. Niejednokrotnie chrześcijanie z braku środków do życia są zmuszeni sprzedawać swoje domy muzułmanom, przez co dochodzi do rozbicia wspólnot chrześcijańskich i jeszcze większego wyludnienia diecezji.
Ks. Aleksander podczas pobytu w Kaliszu podzielił się nie tylko cierpieniem swoich rodaków, ale także swoją otwartością i serdecznością, a podczas wszystkich niedzielnych Mszy Świętych komentował fragment Ewangelii o człowieku, który nie był ubrany w strój weselny. Ks. Dung zauważył, iż bardzo łatwo nam się usprawiedliwiać i rezygnować z realnego życia wiarą, które przekłada się na postępowanie. Słowa te, jeśli słucha ich się w kontekście sytuacji w Nigerii, są tym mocniejsze dla nas – ludzi, którzy mają pełną swobodę praktykowania wiary, jej głoszenia i życia nią. Tylko czy jeszcze nam na tym zależy?


Katarzyna Kołata

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!