TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 11 Grudnia 2019, 08:28
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Matka o otwartym sercu

Matka o otwartym sercu

Właśnie weszliśmy w ogłoszony przez papieża Franciszka Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny, pomyślałem więc, że może i ja dołożę swoją cegiełkę i w związku z tym podzielę się aż dwoma osobistymi świadectwami. Kiedy byłem już w seminarium diecezjalnym i odkrywałem różne zgromadzenia misyjne, zacząłem trochę żałować, że nie pojawiły się one wcześniej na mojej drodze życia, bo być może wybrałbym jedno z nich i w ten sposób połączył powołanie kapłańskie realizujące się na misjach w dalekich krajach z moją wielką pasją do podróżowania. Dzisiaj już wiem, że popełniałem wtedy aż dwa duże błędy: po pierwsze myśląc, że aby być misyjnym trzeba gdzieś wyjeżdżać, a po drugie próbując uzgodnić swoje własne marzenia z rzekomym wyborem woli Bożej. Znacznie później odkryłem, że dla pełnienia woli Bożej trzeba wyrzec się swoich planów i marzeń (a Pan Bóg potem i tak nam je przywraca tylko jakieś 100 razy lepiej). 

Do świadectw jeszcze wrócimy, ale teraz chciałbym zaznaczyć, że papież Franciszek ogłosił październik Nadzwyczajnym Miesiącem Misyjnym, aby uczcić 100. rocznicę ogłoszenia Listu Apostolskiego Maximum illud papieża Benedykta XV (30 listopada 1919 r.). I tak, specjalnie dla Was, drodzy Czytelnicy, zajrzałem do tego listu sprzed 100 lat. I znalazłem tam wskazania dla duszpasterzy, ale też i dla tych wszystkich „którzy z wielkiej łaski miłosiernego Boga już są w posiadaniu prawdziwej wiary i uczestniczą w niezliczonych dobrodziejstwach, jakie z tego wypływają. Trzeba więc, aby najpierw zwrócili uwagę na fakt, że na mocy świętego prawa zobowiązani są wspomagać misje święte wśród pogan”. I dalej papież Benedykt XV wymienia trzy pola, na których mogą oni wspomagać misje. „Pierwszym z nich, dostępnym dla każdego, jest wzywanie miłosierdzia Bożego. Już kilkakrotnie stwierdzaliśmy, że daremny i bezskuteczny byłby trud ponoszony przez misjonarzy, gdyby nie użyźniała go łaska Boża. (…) Na drugim miejscu należy zaradzać niedostatecznej liczbie misjonarzy (...). Wreszcie do utrzymania misji potrzebne są takie - i to niemałe - środki materialne (…) Tu więc apelujemy do wszystkich ludzi szlachetnych, aby w miarę swych możliwości okazali swą hojność”.

Mamy więc, moi drodzy te trzy wskazówki, ciągle aktualne i dwie z nich dostępne są dla każdego. Można być misyjnym i wspierać misje nie idąc dalej niż do własnego kościoła. Ale oczywiście misje dotyczą także naszego najbliższego otoczenia. Tak to ujmuje już papież Franciszek: „Jest to nakaz, który dotyczy nas bardzo bezpośrednio: zawsze jestem misją; zawsze jesteś misją; każda ochrzczona i każdy ochrzczony jest misją. Ten kto, miłuje wyrusza w drogę, jest pobudzony, by wyjść ze swoich ograniczeń, jest pociągnięty i pociąga, daje siebie drugiemu i nawiązuje relacje rodzące życie. Nikt nie jest bezużyteczny i nieistotny dla Bożej miłości. Każdy z nas jest misją w świecie, ponieważ jest owocem Bożej miłości”. Trzeba jednak być w tej misji żarliwym, ale i ostrożnym. W 46 punkcie Evangelii gaudium Franciszek napisał: „Kościół «wyruszający w drogę» jest Kościołem otwartych drzwi. Wyjść ku innym, aby dotrzeć do ludzkich peryferii, nie znaczy biec do świata bez kierunku i bez sensu. Wiele razy lepiej jest zwolnić kroku, oddalić niepokój, aby spojrzeć w oczy i słuchać, albo odłożyć pilne sprawy, aby towarzyszyć człowiekowi, który pozostał na skraju drogi.” I tu jest czas na moje drugie świadectwo. Podczas wakacji w ramach warsztatów biblijnych dzieci przygotowały transparent ewangelizacyjny, do którego same wymyśliły treść: „Nie bądź trzoda, wróć do Boga”. Oczywiście w kontekście dzieci to hasło spełniło swoją rolę i nikogo nie uraziło, ale jednak jeden z opiekunów, „który pozostał na skraju drogi” poczuł się urażony. Trzeba uważać, bo mamy być posłańcami Kościoła, który jest Matką o otwartym sercu. 

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!