TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 18 Lutego 2020, 06:24
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Marienfloss - kolebka Różańca

Marienfloss - kolebka Różańca

majewska

Na jednej ze stelli we francuskim Marienfloss wygrawerowany napis głosi: „źródło wody żywej, skąd wytryska Różaniec”.

Miejscowość ta położona w departamencie Mozel, nieopodal Sierck-les-Bains zdaje się być zapomniana nawet przez okolicznych mieszkańców. Znajduje się tu kaplica będąca pozostałością klasztoru, który istniał na tym terenie przez wiele stuleci. Został skonstruowany na miejscu osady noszącej nazwę Bruch, strawionej przez pożar w 980 roku.

Biali mnisi i Psałterz Maryi
Pierwszym zgromadzeniem przybyłym do Marienfloss byli cystersi. Monaster z kościołem ufundowali dla nich książę Lotaryngii Mateusz II i jego małżonka Katarzyna z Limburga, rezydujący na co dzień w zamku w Sierck. Wydarzenie to datuje się na rok 1238, a więc na czas największego rozkwitu zakonu i pobożności maryjnej w Europie (tzw. „maryjna wiosna”). Zakonnicy zwani „białymi mnichami” od białych habitów z czarnym szkaplerzem przepasanym płóciennym pasem przez blisko 200 lat tworzyli krajobraz tego miejsca. Zgromadzenie to zostało założone we Francji przez św. Roberta z Molesme, znanego pod imieniem Robert z Szampanii lub Robert z Cîteaux. Cystersi oddzielili się od benedyktynów, ale przejęli od nich regułę. Prowadzili życie w ascezie i ubóstwie. Inspirował ich żywot pustelniczy, jaki wiedli „ojcowie pustyni”. Żyli w odosobnieniu na terenach mało dostępnych i usytuowanych na uboczu, wykorzystując zastane warunki środowiska przyrodniczego.
Marienfloss, miejsce położenia dawnego opactwa cysterskiego, to dziś opustoszała, niepozorna kaplica poklasztorna zakryta przed światem pasmem lasu. Cisza, która tu panuje zdaje się przeczyć temu, że niegdyś tętniło tu życie, a w murach klasztoru rozbrzmiewała modlitwa kontemplacyjna zwana Różańcem. Tradycja zachodnia podaje legendę o pewnym cystersie, któremu Matka Boża powiedziała, że zamiast wieńca kwiatów składanego u stóp jej figury może on składać „wieniec z róż” w postaci „Pozdrowienia Anielskiego”. Modlitwa ta znana była również pod nazwą Psałterza Najświętszej Maryi Panny. W średniowieczu wśród mnichów istniał obowiązek odmawiania 150 psalmów w ciągu jednego tygodnia. Z czasem zastąpiono je modlitwą „Ojcze nasz” wymawianą 150 razy na niepodzielonych paciorkach nawleczonych na sznurek (tzw. Psałterz Chrystusa). Za przyczyną św. Bernarda z Clairvaux, współzałożyciela zakonu cystersów, zaczęto zastępować „Modlitwę Pańską” „Pozdrowieniem Anielskim” (tzw. Psałterz Maryi). Różaniec zachował jednak swój chrystocentryczny charakter. Legenda głosi, że pewnego razu pozdrawiając Maryję słowami: „Ave Maria!”, Matka Boża odpowiedziała mnichowi: „Salve, Bernardzie!”. Dzisiaj postrzegamy „Ave Maria” jako modlitwę maryjną, nie zaś, jak w duchowości cysterskiej, jako modlitwę uwielbienia Chrystusa.

Złoty różaniec i polski akcent
Prekursorem tajemnic różańcowych był Dominik z Prus, mnich kartuski z klasztoru św. Albana w Trewirze nad Mozelą. Ten właśnie klasztor nadał ostateczny kształt modlitwie różańcowej. Zakonnicy z tego opactwa przybyli do pocysterskiego Marienfloss w roku 1415. Sprowadził ich książę Lotaryngii Karol II. Jednak w większym stopniu przyczyniła się do tego jego żona Małgorzata Bawarska, córka cesarza Świętego Cesarstwa Roberta I, uchodząca za kobietę bardzo pobożną. Dziś Kościół czci ją jako błogosławioną. Miała ona wielką cześć dla modlitwy różańcowej, którą nauczyli ją jej spowiednik i kierownik duchowy Adolf z Essen i wspomniany Dominik z Prus. Dominik przyszedł na świat w maleńkiej wiosce rybackiej niedaleko Gdańska. Urodził się na Pomorzu, które było wówczas częścią państwa krzyżackiego, dlatego też nazwano go Dominikiem z Prus. Mimo, że pochodził z rodziny niemieckiej, uważał się za Polaka i dobrze władał językiem polskim. Studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Tułając się po Europie Środkowej w 1409 roku dotarł do Trewiru, gdzie przyjął go w progi klasztoru przeor Adolf z Essen. Dominik za radą przeora odmawiał codziennie Różaniec. Pewnego razu ogarnięty monotonią wpadł na pomysł, aby życie Jezusa i Maryi podzielić na 50 tajemnic, począwszy od zwiastowania, aż do powtórnego przyjścia Chrystusa przy końcu czasów. Wówczas nie było jeszcze części zaczynającej się od słów: „Święta Maryjo, Matko Boża, módl się...”. Uwielbienie Chrystusa w tej modlitwie było wzmocnione przez tzw. dodatki. Przykładowe brzmiały następująco: „Jezus, o którym zwiastował Anioł, że Go poczniesz z Ducha Świętego” lub „Jezus, którego po poczęciu niosłaś w góry do Elżbiety”. Za sprawą przeora kopiowano „Różaniec bł. Dominika z Prus”, nazwany „Złotym Różańcem” i rozsyłano do licznych klasztorów Europy. Dominikanie z Kolonii ograniczyli Różaniec do 15 tajemnic. Modlitwę różańcową z czasem zaczęto mylnie przypisywać św. Dominikowi Guzmanowi, założycielowi zakonu dominikańskiego.

Strumień Maryi
Kartuzi opuścili Marienfloss w roku 1431, zaledwie po 16 latach bytności. Na ich miejsce, za zgodą księcia René I z Andegawenii i Izabeli z Lotaryngii, przybyło dziewięciu księży, kanoników kolegium. Wraz z nadejściem wieku XVII nastały burzliwe czasy dla Marienfloss. W roku 1639, podczas trwającej wojny trzydziestoletniej, klasztor został zniszczony. Właścicielami posiadłości stali się kartuzi z Rettel. Rewolucja francuska dokonała dzieła zniszczenia. W roku 1792 został splądrowany przez rewolucjonistów kościół. Ostaje się jedynie ołtarz poświęcony Maryi. Ze świątyni pozostają ruiny. W latach 1962-1982 odrestaurowano kaplicę dzięki staraniom archiprezbitera Sierck o. Lecomte i wolontariuszom ze stowarzyszenia Chapelle de Marienfloss. Obecna kaplica zajmuje dawną zakrystię. W niej to znajdują się XVII-wieczna Pieta i płyta z marmuru ku pamięci przeora Adolfa z Essen. Na siatce, która obejmuje kontury dawnego klasztoru kartuzów, widnieje 15 tajemnic różańcowych. W odrestaurowanej kapliczce odbywają się regularnie nabożeństwa różańcowe. Jan Paweł II w roku 1988 podczas spotkania z duchownymi w katedrze w Metz zapytał zebranych o proboszcza Marienfloss. Zażenowany proboszcz z Sierck-les-Bains miał odpowiedzieć, że to na terenie jego parafii znajdują się resztki opactwa Marienfloss, ale on sam takiego tytułu nie posiada. Papież udzielił mu wówczas specjalnego błogosławieństwa. Mimo burzliwej, ale bogatej duchowo historii, z Marienfloss wciąż wypływa strumień wody żywej.

Tekst i foto Justyna Majewska

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!