TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 31 Maja 2020, 12:40
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Mała Częstochowa

19.01.11

Mała Częstochowa

mala czestochowa

Wielkich rzeczy dokonuje Bóg przez Maryję! Osobiście mogę to potwierdzić. Kiedy 11 września wybraliśmy się ze Złoczewa do Kalisza z pielgrzymką autokarową na uroczystość powitania Matki Najświętszej w kopii obrazu nawiedzenia, spotkała nas niezwykła przygoda. Oto, kiedy już cała grupa delegacji parafian została skompletowana i wreszcie ruszyliśmy, jak się wydawało, na prostą drogę, uszkodzony został nasz autokar, gdyż wpadł w głęboką wyrwę w asfalcie. Ta usterka uniemożliwiła nam dalszą podróż. Kierowca uspokajał nas, abyśmy cierpliwie poczekali na podmianę autobusu. 

Do godziny 17 pozostało nam niewiele czasu. A już w żadnym wypadku nie mogli spóźnić się na Mszę św. księża pilotujący naszą pielgrzymkę. Niespodziewanie ktoś z naszej parafii jechał swoim samochodem osobowym do Kalisza właśnie na tę uroczystość i nasi duszpasterze mogli akurat z nim się zabrać i nie czekać na sprawny autobus. Tak Matka Boża o nich się zatroszczyła! A my - pozostali uczestnicy pielgrzymki czekaliśmy w lesie i rozmawialiśmy o... Jerychu Różańcowym w naszej parafii. Wreszcie doczekaliśmy się autokaru! Po zajęciu w nim miejsc śpiewamy pieśni, odmawiamy Różaniec. Kiedy rozpoczęliśmy trzecią tajemnicę radosną, zostaliśmy zatrzymani przez policję, gdyż akurat w tym momencie przejeżdżał samochód - kaplica Matki Bożej wraz z całą asystą pojazdów. To było miejsce wjazdu obrazu do naszej diecezji. Zaraz za tym orszakiem motocykli i kilku pojazdów eskortujących Obraz, nasz autokar dostał pozwolenie na włączenie się do ruchu drogowego. Mogliśmy jechać prawie wprost za samochodem - kaplicą. W ten sposób Pani Jasnogórska nas prowadziła, aż do samego placu św. Józefa w Kaliszu! Dojechaliśmy na miejsce na czas i byliśmy blisko Maryi! Ona zachęcała nas do modlitwy w naszej parafii - do podjęcia naszego Jerycha. I odbyło się: od 6 do 13 października. 11 listopada - dokładnie po dwóch miesiącach rozpoczęcia nawiedzenia naszej diecezji, Maryja Częstochowska miała przybyć w kopii Cudownego Obrazu do naszej parafii. Czy potrafimy naprawdę godnie przyjąć Jasnogórską Panią? Jak to wszystko zorganizować? Czekało nas dużo pracy, przygotowań. Oto mamy już program powitania Matki Bożej, ale jak wypadnie nam śpiew „Magnificat”? Nie mamy chóru kościelnego, nasze śpiewy podczas Mszy św. pozostawiają wiele do życzenia. Zostałam przydzielona do zaśpiewania psalmu responsoryjnego. Uznałam to za szczególne wyróżnienie (tym bardziej, że Maryja w swój tajemniczy sposób obiecała mi pomoc). Może komuś wydawać się to śmieszne, takie moje odczucie, ale właśnie na tę niezwykłą okazję to Najświętsza Panienka pomogła mi ubrać się i uczesać (tak się to poukładało nieoczekiwanie). Ona rozwiewa takie zwykłe, ludzkie kłopoty.

Okres misji św. prowadzonych przez ojca paulina Jarosława Obroślaka przeżyłam głęboko. Pierwszego dnia wierni naszej parafii chyba byli nieco zszokowani temperamentem naszego rekolekcjonisty, niektórzy nawet nie nadążali myślowo za tempem jego bogatych w treść kazań. Jednak z każdym dniem było jakoś łatwiej, jaśniej (może to te lampiony...) i tak po prostu - rodzinnie, ciepło... (zadbał np. o to, aby nikt, zwłaszcza starsi i dzieci, nie musiał stać w kościele, lecz zapraszał wiernych do zakrystii i prezbiterium - gdzie tylko można było przycupnąć.) W homiliach Ojciec kładł nacisk na szacunek dla bliźniego, zwłaszcza dla ludzi w podeszłym wieku. Przypominał rodzicom o błogosławieniu swoich dzieci; przestrzegał przed wypowiadaniem przekleństw i o konieczności odwołania ich - jeśli takie miały miejsce. Głównym przesłaniem nauk ojca Jarosława było budzenie naszych sumień. Przeżywałam w swoim życiu wiele rekolekcji, ale ten rachunek sumienia był wyjątkowy. Pozwalał każdemu stanąć w całkowitej prawdzie – bez żadnego zagłaskiwania spraw pozornie niewinnych. Dzięki takiemu przygotowaniu wiele osób przystąpiło do sakramentu pokuty, zarówno tych, którzy dawno się nie spowiadali, jak i tych, którzy codziennie przyjmują Pana Jezusa w Eucharystii. „Bądź pozdrowiona, bądź pochwalona....” Od nauki tego hymnu rozpoczynaliśmy nasze przygotowania do uroczystości nawiedzenia Cudownego Obrazu Matki Bożej w naszej parafii, aż wreszcie przy powitaniu, tłum wiernych śpiewał ją z całych sił, jak tylko kto potrafił! Orkiestra pięknie zagrała na powitanie Królowej Polski, lektor Piotr odegrał solo na saksofonie „Ave Maryja”, a schola młodzieżowa przy akompaniamencie gitary zaskoczyła radosnym śpiewem, chyba nie tylko samego biskupa Stanisława Napierałę. W odśpiewanie „Magnificat” włączyli się wszyscy tak silnymi głosami, że zagłuszono prawie naszego organistę. WSZYSCY WIELBILIŚMY PANA! Kiedy podczas tej uroczystej Mszy św., zbliżył się czas śpiewu psalmu, obawiałam się, że nie przedostanę się do mikrofonu, bo całe prezbiterium wyścielone było... dzieciakami. Siedziały prawie pod samymi stopami Ks. Biskupa i innych, licznie przybyłych na tę uroczystość księży. Trzymały w rękach swoje serduszka dla najlepszej Mamusi. Róże przy obrazie były dość skromne, (bo i gdzież je było ustawić – tak mało miejsca!), ale odświętnie wystrojone dzieci stanowiły takie żywe kwiaty wokół tronu Pani Jasnogórskiej. Grzecznie zrobiły mi przejście. Po Mszy św. – czuwanie Kółek Różańcowych, Apel Jasnogórski. Na nim składaliśmy na karteczkach wiele, bardzo wiele próśb do naszej Matki Pośredniczki Łask, tyleż było i podziękowań, a na specjalnych listach, na dłonie Maryi składaliśmy w ofierze swoje duchowe dary, takie jak np. praktyka pięciu pierwszych sobót miesiąca; codzienna lektura Pisma Świętego; abstynencja od napojów alkoholowych i wiele innych. Podczas modlitwy apelowej nie zdołano odczytać każdej ze złożonych karteczek, ale w czasie nocnych czuwań modliliśmy się we wszystkich tych intencjach oraz o siły do wypełnienia darów duchowych. Tego wieczoru mieliśmy też okazję posłuchać ojca Melchiora Królika ukazującego nam świadectwa Jasnogórskich cudów i łask! Widziałam wzruszenie na wielu twarzach, niektórzy ocierali łzy. To prawda Maryja wyprasza dla nas dużo cudów i łask! Nawet tu, w naszej parafii.

I podczas tej Mszy św. tłok był niesamowity! Wtedy taka myśl mi się pojawiła: Oto mamy w Złoczewie „małą Częstochowę”! Takie same tłumy, ścisk jak przed Cudownym Obrazem na Jasnej Górze w okresie pielgrzymek! Ale teraz to Maryja do nas przyszła - Niestrudzona Mistrzyni naszych dróg!

O północy – Pasterka odprawiana była przez księży, którzy kiedyś pracowali w naszej parafii. Życzymy im błogosławieństwa przez ręce Maryi! W modlitwie wiernych razem z Maryją prosiliśmy Boga o nowe powołania kapłańskie i zakonne, by nie brakowało robotników w winnicy Pańskiej.

Nadszedł czas pożegnania Matki Bożej w Jej cudownym wizerunku. Spodziewałam się mniejszej ilości ludzi w kościele, gdyż tego dnia były wcześniej odprawiane już cztery Msze św. jednak nie ubyło chyba nikogo z tych, którzy witali Jasnogórską Panią. Matka Częstochowska powędrowała od nas dalej, aby tulić wszystkie swoje dzieci. Tym razem - do Unikowa, nam zostawiając porządki, które zaprowadziła i słońce, które zajaśniało nadzieją.

Barbara Włodarczyk, parafia Złoczew


Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!