TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 10 Sierpnia 2020, 04:37
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Liturgia najważniejsza

Okiem młodych
Liturgia najważniejsza

Niekiedy Mszę Świętą traktujemy jako przykry obowiązek, który należy wykonać, by być w zgodzie z trzecim Bożym przykazaniem nakazującym święcić święty dzień. Tymczasem tuż obok nas dzieje się największy cud świata – niebo styka się na moment z ziemią i uczestniczymy w czymś niebiańsko świętym. Nasza obecność podczas liturgii nie może być zgoła tylko obecnością fizyczną. Nade wszystko powinniśmy duchowo wniknąć w te święte tajemnice naszej katolickiej wiary.
Katolickie Kościoły Wschodnie określają Mszę Świętą mianem Boskiej Liturgii. Podziwiamy piękno, które panuje podczas grekokatolickich obrzędów, zachwycamy się wzniosłymi tekstami, pochodzącymi niejednokrotnie z czasów bliskich Apostołom. Tymczasem my także, w rzymskim obrządku, mamy możliwości ku temu, by zachwycać się liturgią. Dlaczego czasem więc mamy wrażenie, że „naszej” Mszy brak jest tajemnicy, piękna, skupienia charakterystycznego dla liturgii wschodnich, czy obecnego podczas łacińskiej liturgii? Przede wszystkim dlatego, że choć mamy instrumenty ku temu, by tak się stało, to często je ignorujemy. Z różnych zapewne przyczyn.
Rzeczą konieczną, najbardziej podstawową, a zarazem świadczącą o niezwykłym umiłowaniu świętej Matki Kościoła, jest przestrzeganie przepisów liturgicznych. Dosadnie stwierdził to II Sobór Watykański w swej Konstytucji o liturgii Sacrosanctum Concilium: „Dlatego nikomu innemu (poza Stolicą Apostolską – K.R.), choćby nawet był kapłanem, nie wolno na własną rękę niczego dodawać, ujmować ani zmieniać w liturgii”. Jeśli chcemy być w łączności z Kościołem, realizować postulaty ostatniego soboru powszechnego, to kwestia zachowywania przepisów liturgicznych przez kapłanów, posługujących i wiernych nie jest wyrazem naszej dobrej woli, ale zwyczajnego obowiązku, który powinniśmy kwitować słowami: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy”.
Polska pod względem ilości i jakości błędów i wypaczeń liturgicznych jest jeszcze w miarę w dobrej pozycji. W krajach Europy Zachodniej sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Świeccy, którzy bez stosownego pozwolenia rozdają Ciało Pańskie, Komunia rozdawana zawsze pod obiema postaciami, wierni czytający Ewangelię podczas liturgii, postacie eucharystyczne przechowywane w koszykach zamiast w złoconych cyboriach, czy wreszcie modyfikowanie na potęgę tekstów mszalnych podług własnych pomysłów. Jednakże również w naszej Ojczyźnie coraz częściej możemy zauważać niepokojące sygnały bagatelizowania przepisów liturgicznych Kościoła, jak choćby masowe rozpoczynanie Wigilii Paschalnej przed zapadnięciem zmroku, podczas gdy rubryki w mszale wyraźnie mówią, iż liturgia ta musi być sprawowana w ciemności, by światło wnoszonego Paschału faktycznie rozświetlało mroki.
Czasem niekiedy jednak zarzuca się osobom domagającym się przestrzegania istniejącego prawa liturgicznego rzekomy brak miłości, twardy i nieprzejednany rubrycyzm czy wręcz przeciwstawianie się Panu Jezusowi, który miał krytykować faryzeuszy za ich ścisłe przestrzeganie Prawa Mojżeszowego (w rzeczywistości krytykował ich obłudę, a nie same przepisy, z których wiele sam wypełniał). Posłuchajmy zatem Jana Pawła II, który w liście „O tajemnicy i kulcie Eucharystii” w 1980 r. napisał: „Kapłan nie może uważać siebie za właściciela, który dowolnie dysponuje tekstem liturgicznym i całym najświętszym obrzędem jako swoją własnością i nadaje mu kształt osobisty i dowolny. Może się to czasem wydawać bardziej efektowne, może nawet bardziej odpowiadać subiektywnej pobożności, jednakże obiektywnie jest zawsze zdradą tej jedności, która się w tym Sakramencie jedności nade wszystko winna objawić”.  Dbajmy o to, byśmy nie zdradzali – jak to określił Jan Paweł II – jedności Kościoła poprzez tolerowanie błędów liturgicznych. Msza Święta według zaleceń Kościoła ma nas bowiem prowadzić do Boga.

Kajetan Rajski

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!