TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 16 Lipca 2020, 04:39
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

List od kusiciela

List od kusiciela

komiks

Kiedy jednoczymy się z Chrystusem i napełniamy Duchem Świętym - szatan atakuje nas ze wzmożoną siłą. Gdy natomiast jesteśmy daleko od Boga - zdaje się tracić nami zainteresowanie. Sprawia wrażenie, jakby padał ofiarą własnego wynalazku, bo trawi go jeden z grzechów głównych: lenistwo.

Kiedy bowiem widzi człowieka już wciągniętego w złe nawyki - nie czuje potrzeby, żeby się angażować. Niektórzy uważają nawet, że diabeł czasem w ogóle nie musi się dokładać do upadku człowieka, ponieważ on sam potrafi się staczać, wystarczy mu jego własna głupota i nie potrzebuje do tego podszeptów kusiciela. Czytając Biblię można się z tym zgodzić. W końcu jej autorzy nie zawsze wspominają o złym duchu, który macza palce w grzechu człowieka. Czasem zrzucają całą odpowiedzialność np. na „pożądliwość”: „Każdy bowiem doznaje pokusy od własnej pożądliwości, która go pociąga i nęci” (Jk 1, 14).
W sytuacji, kiedy przeciwstawiamy się szatanowi i zapieramy się samego siebie możemy się spodziewać ataków ze strony Złego. Takiego ataku doświadczył król Judy ze Starego Testamentu - Ezechiasz. Czytamy o nim w Drugiej Księdze Królewskiej: „Czynił to, co było sprawiedliwe w oczach Jahwe, wszystko tak, jak czynił Dawid (...). Trwał przy Jahwe i nie odstępował od Niego. Przestrzegał Jego nakazów, które Jahwe nadał Mojżeszowi. Toteż Jahwe był z nim. Wiodło mu się we wszystkim, co przedsiębrał” (2 Krl 18, 3-7).
Ezechiasz dokonywał odnowy swojego królestwa, m. in. oczyszczając Izraela z bożków. Podjął też pewną bardzo odważną decyzję: postanowił zbuntować się przeciw królowi asyryjskiemu i przestać mu służyć. Wtedy ów król, który dzisiaj jest dla nas obrazem diabła (ze względu na swoje imię: „Sancherib”, które może oznaczać „człowiek grzechu”) wysłał przeciw Ezechiaszowi swoje liczne wojska, które zdobyły wszystkie obronne miasta Judy i w końcu stanęły pod ostatnim z nich - Jerozolimą.
Wyobraźmy sobie, jak musiał się czuć król Ezechiasz. Na pewno był przerażony potęgą przeciwnika i według ludzkiego rozeznania powinien się poddać. Skoro bowiem Sancherib podbił wszystkie okoliczne narody, a także każde obronne miasto Judy, to i z Jerozolimą nie powinien mieć większych problemów. W podobnej sytuacji znajduje się czasem dzisiejszy chrześcijanin - jest zupełnie przygnieciony walką ze Złym i ma wszelkie podstawy do poddania się.
Zanim zaczęła się bitwa, dowódca wojsk asyryjskich wjechał do Świętego Miasta i zaczął rozmowę z przedstawicielami króla Judy. Specjalnie mówił głośno i używał znanego przez wszystkich Izraelitów języka, żeby obniżyć morale żołnierzy stojących na murach Jerozolimy. Działanie typowe dla złego ducha, którego głos często pojawia się w naszej głowie i próbuje nas zniechęcić do dalszej walki.
Co na to Izraelici? Czytamy, że „Lud milczał. Słowa mu nie odpowiedziano, bo tak brzmiał rozkaz królewski: - Nie odpowiadajcie mu” (2 Krl 18, 36). To jest najlepsze, co człowiek może zrobić w trakcie pokusy, czy zniechęcenia pochodzącego od diabła: milczeć. Nie odpowiadać kusicielowi, bo największe nieszczęście ludzkości - grzech pierworodny - powstało właśnie w ten sposób: Ewa nie milczała, ale dała się wciągnąć w rozmowę z wężem.
Po jakimś czasie Sancherib znowu posłał do Ezechiasza, tym razem posłów z oficjalnymi listami, a „Ezechiasz wziął listy z rąk posłów, przeczytał je, poszedł do świątyni Jahwe i rozłożył je przed Jahwe” (2 Krl 19, 14). Co więc mamy robić, kiedy dostaniemy list od diabła? Przede wszystkim mu nie odpowiadać, ale przedstawić treść tego listu samemu Bogu: „Zobacz Panie, co się dzieje w moim życiu, ile złych wiadomości zaczyna do mnie wpływać, ile kłamstw zaczynam słyszeć w mojej głowie. Wierzę, że Ty mnie wybawisz. Ufam, że dasz mi odpowiedź”. Podobnie modlił się król Ezechiasz, łącząc tę modlitwę z wielką wiarą w wielkość Boga i Jego gotowość do działania. Sancherib śmiał się, że żadne bóstwo nie ochroniło swojego ludu przed jego wojskami, więc dlaczego Bóg Izraela miałby to zrobić? Ale król Judy stanowczo deklarował przed Jahwe, że nie ma żadnego boga oprócz Niego, który jest Stwórcą nieba i ziemi.
Wtedy Pan odpowiedział przez proroka Izajasza i tak mówił do „człowieka grzechu”, wrogiego króla asyryjskiego: „Komu robiłeś wyrzuty i bluźniłeś? Przeciw komu głos podnosiłeś i wysoko unosiłeś swe oczy? Przeciw Świętemu Izraela!” (2 Krl 19, 22). Innymi słowy: „Chyba coś ci się pomyliło i nie wiesz, z kim zadzierasz”. Aż mnie dreszcze przechodzą, kiedy widzę takie zwroty w ustach samego Boga. Ale to jeszcze nic, bo Jahwe tak kończy swoją wiadomość do Sancheriba: „A że szalejesz przeciw mnie i twe zuchwalstwo doszło do mych uszu, włożę mój kolczyk w twoje nozdrza, a w twoje wargi me wędzidło i zawrócę cię na drogę, którą przyszedłeś” (2 Krl 19, 28). Chwała Panu, że tak chce nas bronić, tak rozprawiać się ze złymi duchami, które ośmielają się nas atakować!
Bóg dotrzymał słowa i tej samej nocy wysłał swojego anioła, który wszedł do obozu wojsk asyryjskich i zabił tam sto osiemdziesiąt pięć tysięcy ludzi. Jeden anioł. Jednej nocy. Biblia mówi, że Asyryjczycy „Wstali rankiem, a oto wszyscy znaleźli u siebie zwłoki zmarłych” (2 Krl 19, 35). Izraelici nie musieli nawet wychodzić ze swego miasta, żeby odnieść zwycięstwo. Sancherib wycofał się, a gdy bił pokłony przed swoim bożkiem, został zamordowany. Bóg do końca upokorzył wroga swojego ludu i ochronił swoje dzieci, ale to wymagało od nich wielkiej wiary i odwagi oraz lojalności, bo listy od „człowieka grzechu” przyszły dopiero wtedy, kiedy przestali mu płacić daninę.
Zastanówmy się, czy i my w swoim życiu nie płacimy diabłu jakiegoś podatku. Możliwe, że tak jest, skoro nasze życie jest w miarę spokojne i nie odczuwamy wielkich ataków złego ducha. Sancherib też nie najeżdżał Izraela, póki ten był mu podległy. Zrezygnujmy z każdego kompromisu i zbuntujmy się przeciw diabłu. Wtedy możemy dostać od niego bardzo mocne listy, ale teraz wiemy już, co mamy robić. Milczeć i zwrócić się do Boga. Rozłożyć przed Nim te wiadomości i prosić Go o pomoc. Deklarować, że jest naszym jedynym Bogiem i ufać w Jego moc oraz chęć do działania. Śmiać się z diabła, że ośmielił się zadrzeć z Najwyższym i oczekiwać zwycięstwa.

Tekst Mikołaj Kapusta

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!