TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 19 Stycznia 2020, 21:21
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

List od ks. Piotra Schewiora (9(339)

List od ks. Piotra Schewiora

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, bardzo serdecznie pozdrawiam was wszystkich. 

W czwartek, w zeszłym tygodniu wróciłem z wizyty duszpasterskiej. Byłem 22 dni w dżungli, odwiedzając różne wspólnoty - osady. Podróż była bardzo długa. Najdalsza osada znajduje się 26 godzin drogi z Tefé, płynąc naszą barką bez zatrzymywania. Ja tak nie robię. Płynę do pierwszej osady na rzece Tefé, potem godzinę do następnej i kolejne dwie godziny itd. Najdłuższa droga trwa 5 i 9 godzin bez zatrzymywania się. 

Czasami myślicie zapewne, że kiedy przyjeżdża ksiądz, to wszyscy wychodzą na brzeg, aby go powitać. Nie. Wiele osad nie przyjmuje wizyty księdza. Po prostu tego nie chcą, nie są zainteresowani. W innych osadach niektóre rodziny przychodzą na spotkanie i modlitwę, a inne w tym czasie oglądają telewizję. Jest taki zwyczaj, że wieczorem organizuje się spotkanie z ludźmi. Mówi się o wielu sprawach. W tym roku mówię o formacji nowych katechistów, o wizycie Matki Bożej w maju i o tym, co to znaczy dla nas, o wizycie biskupa w czerwcu w osadach naszej parafii, pijaństwie i płaceniu... dziesięciny. Hmm..., teraz wam pewnie ze zdziwienia włosy stanęły dęba. Tak, taki tu jest zwyczaj, że ludzie płacą dziesięcinę. Co to jest? Wielu ludzi płaci miesięcznie 10% swoich dochodów na Kościół, inni 5%, jeszcze inni 2%, ale bardzo wielu to robi. To pomaga w utrzymaniu kościoła i parafii. Jasne, że to nie wystarcza, ponieważ tutaj nie ma przemysłu i płace są bardzo niskie. Ale zawsze to jest ogromna pomoc. Niestety mieszkańcy osad nie wysilają się, aby nam pomóc w realizacji wizyt dwa razy w roku. Niektórzy nawet mówią, że jak ksiądz chce nas odwiedzać to niech sam płaci. Mieszkańcy tych osad mają dochody ze sprzedaży manioku czy mąki maniokowej, wiec im mówię: jak sprzedasz jeden worek, czyli 60 kg, to 5 kilo zostaw na Kościół, ale trudno jest im uświadomić odpowiedzialność. Wielu z nich uważa taką pomoc, ofiarę za stratę pieniędzy, bo przecież za 5 kg mąki można kupić paczkę papierosów, 2-litrową butelkę oranżady, 2 litry benzyny do silnika itd. Zawsze jest jakieś wytłumaczenie, a wiec im wyjaśniłem, jak to wszystko funkcjonuje. Zobaczymy, co to da. Ach zapomniałem, po południu przygotowuję rodziców i chrzestnych do chrztu ich dzieci. Rozmawiam z dorosłymi, którzy chcą się ochrzcić. Na drugi dzień rano są chrzty i Msza św. Jedna z osad, kiedy tego wysłuchała, dała mi 30 litrów ropy do naszej barki. Super! Silnik mamy nowy, a wiec nie było żadnego problemu. Pali mniej niż stary. 

Taka wizyta to doskonała okazja do spotkania się i rozmowy w miejscu, gdzie oni mieszkają. Często widzę tych ludzi w mieście, ale nie ma czasu na rozmowę. Oni się spieszą i ja też mam inne obowiązki. Sama podróż była w porządku. Znowu ameba dała znać o sobie. Przez 5 dni miałem bóle brzucha i biegunkę. No, ale musiałem jakoś wytrzymać. Kiedy byliśmy bliżej miasta popłynęliśmy, aby iść do lekarza. On dał mi leki, aby zabić amebę. Ja mam typ ameby „ciężki do zabicia”, ale da się z nią żyć jeszcze trochę. Robię kurację, aby się jej pozbyć. Pogryzły mnie też robale wszelkiego typu i do dziś mam uczulenie na całym ciele, ale świerzbi! Cierp ciało, jak ci się chciało.

Niedługo Wielki Tydzień. Po raz pierwszy będę spędzał Wielki Tydzień w mieście. Biskup popłynął na wizytę duszpasterską, a więc ja zostanę. Zawsze gdzieś mnie wysyłał, w tym roku sam się wysłał i będę w mieście. Następna podróż w maju, z figurką Matki Bożej Fatimskiej, będzie trwała 25 dni. Mam nadzieję, że przeżyję. Bardzo serdecznie was pozdrawiam i proszę o modlitwę.

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!