TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 11 Grudnia 2019, 08:33
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

LIitania do dachauowczyków

LIitania do dachauowczyków

„Do zobaczenia w niebie” - tymi słowami żegnali często swych współbraci kapłanów, więźniowie KL Dachau, idąc na śmierć. Nie byli zrozpaczeni, nie mieli pretensji do Boga. Nie czuli nawet nienawiści do swych - bestialskich zazwyczaj - oprawców. Dziś celebrują razem w niebie uroczystość Wszystkich Świętych i jako kapłani niezłomni chętnie posłużą pewnie swym wstawiennictwem wszystkim tym, którym wciąż brak odwagi w codziennym byciu świadkiem Chrystusa.

Trzydziestoparoletni jezuita, ks. Czesław Sejbuk, obecnie sługa Boży, najpierw trafił do Sachsenhausen, później do Auschwitz, a stamtąd w roku 1941 do Dachau, gdzie został poddany eksperymentom pseudomedycznym z sepsą i ropowicą. Zmarł wskutek konsekwencji zbrodniczych doświadczeń 20 kwietnia 1943 roku, czyli dokładnie w 54. urodziny Hitlera. Na chwilę przed śmiercią odzyskał świadomość i oznajmił obecnym obok więźniom, że przebacza swoim oprawcom. - Hitlerowi też przebaczam – dodał.

Jasne promienie
Minęła właśnie 35. rocznica męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki, a dzień, uznany za datę jego męczeńskiej śmierci, czyli 19 października, w ubiegłym roku ustawowo ogłoszono Narodowym Dniem Pamięci Duchownych Niezłomnych. Lista polskich księży niezłomnych jest długa i pełna niepowtarzalnych postaci - od ks. Popiełuszki poczynając, poprzez prymasa Wyszyńskiego, biskupa Kaczmarka, biskupa Baraniaka, ojca Gurgacza, ks. Blachnickiego, a skończywszy na księżach zamordowanych w trakcie obrad Okrągłego Stołu.
W powszechnej świadomości kapłani niezłomni to głównie ci, którzy mieli łaskę przeciwstawiać się – nawet za cenę życia - antyteistycznemu systemowi komunistycznemu. Rzadziej kojarzą się oni z tymi, którzy pozostawali niezłomni wobec nazizmu, a przecież tych było bardzo wielu. Gdy jesienią ubiegłego roku pracowałam nad tekstem libretta do Oratorium o Świętym Józefie Kaliskim, nie mogłam nie zapoznać się szczegółowo z historią cudownego uwolnienia za jego pośrednictwem więźniów obozu w Dachau, a w tym ponad 1000 osadzonych tam kapłanów. Ogromnej wiedzy na ten temat dostarczyła mi książka bpa Franciszka Korszyńskiego „Jasne promienie w Dachau”. Biskup był jednym z tamtejszych więźniów i „jasnymi promieniami” nazywał kapłanów, którzy osadzeni w piekle Dachau codziennie od nowa, z narażeniem życia i ogromną determinacją, byli światełkami Bożej nadziei. Wielu z nich nie wróciło z obozu. Część poddana została zbrodniczym eksperymentom pseudomedycznym. Kilkudziesięciu zostało ogłoszonych błogosławionymi, kilku jest dziś sługami Bożymi. I tak sobie pomyślałam, pisząc wspomniane libretto oratorium, że to wielka szkoda, że nie istnieje oficjalnie zatwierdzona litania do nich, bo choć dziś jesteśmy wolni od wojny i totalitaryzmu, niewykluczone, że wkrótce potrzeba będzie i nam ich niezłomności w naszej własnej wierze. O wszystkich niezłomnych księżach z Dachau, oczywiście nie da się tutaj opowiedzieć, ale kilku warto przypomnieć.

Był słonkiem tego całego nieszczęśliwego baraku
Mimo, że bł. o. Florian Stępczak, kapucyn, przyjechał do Dachau jako niespełna 30-latek, trafił do bloku inwalidzkiego. „Kto nie był w obozie, ten nie ma pojęcia, czym był blok inwalidzki - wspominał współbrat o. Floriana, o. Kajetan Ambroszkiewicz. – To był blok kościotrupów, żyjących wiecznie w atmosferze śmierci. Znajomi księża, którym udało się wyrwać z tego bloku, opowiadali, że o. Florian był słonkiem tego całego nieszczęśliwego baraku. Zamknięci tam ludzie umierali dziesiątkami, wywożono ich grupami w niewiadomym kierunku. Wynędzniały kapucyn nie poddawał się tej grozie, był pogodny, niósł pocieszenie, uśmiechał się, nie bał się śmierci. Wyciągał ku niej suche ramiona z miłością, niczym św. Franciszek śpiewając w ostatniej chwili życia swą pieśń o słońcu i śmierci”.
Bł. ks. Marian Konopiński, w chwili śmierci miał niespełna 36 lat. Był kapelanem XV Pułku Ułanów Poznańskich, brał udział w walkach nad Bzurą, bronił Warszawy. Przeczytać możemy o nim m.in. w jednej z książek Małgorzaty Musierowicz, która była jego siostrzenicą, a jej brat, poeta Stanisław Barańczak siostrzeńcem (oboje przyszli na świat po jego śmierci). Musierowicz spisała opowieść swojej babci, matki Błogosławionego, o jego pobycie w Dachau. „W listopadzie 1942 roku wybrali 20 księży do szpitala obozowego - wspominała matka ks. Mariana.
- Wszystkim wstrzyknęli flegmonę, taką cuchnącą ropę, od której gniło ciało i kości. Podzielili księży na dwie grupy A i B. A dawali zastrzyki, a B jakieś pastylki. Maryś był w grupie B. Z grupy A nie zmarł żaden ksiądz, z B zmarło czterech, a Maryś był piąty. Może by ich więcej z tej grupy zmarło, ale w szpitalu wybuchł tyfus. Lekarze-zbrodniarze hitlerowscy bali się przychodzić do leżących tam księży, a nadpielęgniarz Niemiec, bardzo życzliwy dla księży polskich, wykradł zastrzyki i pozostałym uratował życie. Maryś umarł 1 stycznia 1943 roku o wpół do drugiej w nocy. W tym czasie o wpół do drugiej w nocy krzyknęłam i nagle się obudziłam. Pytali mnie, co mi się stało, ale ja spałam dalej. Więc jednak jest coś, jakaś łączność duchowa, bo jakże to sobie wytłumaczyć? (…) Jeszcze widzę oczami mej duszy, jak był dzieckiem, jak chodził do szkoły. Jak będąc chłopczykiem budował z krzeseł kolej i zabierał braci i siostry w podróż w świat. Sam jakby maszynistą był, bo gwizdał na piszczałce naśladując jechanie pociągiem. Nie przypuszczał w swoim beztroskim życiu, że kiedyś pojedzie na śmierć aż do Dachau, do Bawarii”.
Bł. ks. Dominik Jędrzejewski, będąc już w Dachau, nie skorzystał z propozycji zwolnienia z obozu w zamian za podpisanie deklaracji wyrzeczenia się kapłaństwa. Bł. ks. Adam Bargielski, dowiedziawszy się, że przez Niemców został aresztowany proboszcz jego parafii, ks. Klemens Sawicki, udał się do żandarmerii niemieckiej prosząc, by aresztowano jego w zamian za uwolnienie 80-letniego proboszcza. Niemcy zgodzili się. Ks. Adam zginął w Dachau 8 grudnia 1942 roku.

Aleksandra Polewska - Wianecka

 

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!