TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 04 Sierpnia 2020, 10:43
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Lek na całe...

Lek na całe „zło”

Współczesny świat proponuje nam coraz więcej „cudownych” rozwiązań wszelkich trudności. Technologia ma coraz bardziej zwalniać nas z myślenia, wszelkiej maści leki i preparaty mają przywracać nam pełnię zdrowia w ułamku sekundy. Wszystko ma być załatwiane szybko i skutecznie. Trud? Wyrzeczenia? Walka? Cierpliwość? To przeżytek. Ciężka praca jest dla naiwnych.

W taki sposób wiele osób zaczyna patrzeć również na kwestie społeczne czy rodzinne. Nie potrafisz porozumieć się ze współmałżonkiem – rozwiedź się. Doskwiera ci samotność – zakosztuj niezobowiązującej przygody. Medycyna także proponuje rozwiązania największych życiowych problemów, podając „na tacy” aborcję i in vitro. Próbuje się nas przekonać, że nie możemy godzić się na jakiekolwiek cierpienie, a tracenie siebie dla innych jest wbrew naturze. Oczywiście nie chodzi o to, by żona pozwalała, aby mąż ją bił czy pracownik zgadzał się na wyzyskiwanie. Wiemy doskonale, że nie musimy spotkać na swojej drodze jakiegoś strasznego człowieka, by doświadczyć cierpienia. Ono po prostu niekiedy przychodzi i staje się ciasną bramą, przez którą trzeba się przecisnąć. Marzymy jednak o życiu łatwym i przyjemnym, próbujemy niekiedy za wszelką cenę właśnie tak je sobie zorganizować, by stanowiło wygodny azyl. I przestajemy tęsknić za niebem. Wieczne zbawienie przestaje być upragnionym końcem wędrówki i wytchnieniem, ponieważ urządzamy sobie raj na ziemi. Śmierć fizyczna staje się zatem wrogiem świetnego życia. Chyba że jednak niespodziewanie w tym życiu coś się popsuło, wówczas w postaci eutanazji jawi się jako lekarstwo.
Tylko że żyjąc na tym świecie, na jaki powołał nas Pan Bóg, od momentu chrztu nie przestajemy należeć do Niego. Wiara i życie z Bogiem nie wyrywają nas ze świata, lokując w rzeczywistości, gdzie nagle wszyscy przestrzegają Dekalogu i jest super. Pozostajemy w tym samym otoczeniu, wśród tych samych osób, ale możemy swoje życie przeżywać zupełnie inaczej. Przede wszystkim tym, który doświadczył ogromnego cierpienia, jest Chrystus. I naprawdę nie musimy próbować Mu w tym dorównać, szukając większego udręczenia niż to, którego czasem doświadczamy. Nie jest konieczne, byśmy sobie dokładali trudności. Czerwcowa litania mówi o Sercu Jezusa, które jest cierpliwe, hojne, miłosierne, przynoszące pocieszenie. Tacy mamy być dla innych i dla siebie. A kiedy przychodzi cierpienie, które wydaje nam się największe na świecie i kusi nas, by „załatwić” to na skróty, z pominięciem Bożej woli, wówczas możemy zobaczyć w tej litanii Jezusa, który doskonale nas rozumie, ale też jest naszą nadzieją, zbawieniem i pokojem. Dlatego możemy przychodzić do Niego z każdym problemem, który dotyka nas lub kogoś bliskiego. Dzięki temu doświadczymy miłości Chrystusa. A miłość Chrystusa przynagla nas, abyśmy żyjąc, nie żyli dla siebie, lecz dla Niego (2 Kor 5, 14-15). To jest lekarstwo zarówno na faktyczne zło, jak i na to, co wydaje się nam złem.

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!