TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 07 Sierpnia 2020, 06:02
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Kto ma uszy, niechaj słucha - rekolekcje

Rekolekcje adwentowe - Listy do siedmiu Kościołów (cz.I)
Kto ma uszy, niechaj słucha

rekolekcje

Adwent przypomina nam prawdę o Bogu, który przyszedł (w swoim Synu), który nieustannie do nas przychodzi (poprzez historię i sakramenty) i który niebawem ostatecznie przyjdzie (na końcu czasów).

Ten, który jest i który był, przychodzi do nas dzisiaj przede wszystkim w swoim Słowie i ma wiele do powiedzenia swojemu Kościołowi. W Księdze Apokalipsy znajdujemy listy, które Jezus Chrystus kieruje przez św. Jana do siedmiu Kościołów w Azji Mniejszej: do Efezu, Smyrny, Pergamonu, Tiatyry, Sardes, Filadelfii i Laodycei (por. Ap 2-3). Symbolika Apokalipsy nakazuje widzieć w owych siedmiu Kościołach nie tylko siedem historycznych wspólnot, ale cały Kościół w czasie i przestrzeni. Są to zatem listy skierowane także do nas i do naszych wspólnot. Zatrzymamy się nad nimi i spróbujemy rozszyfrować, co mówią do nas i do naszego Kościoła.
Wszystkie listy mają podobną strukturę. Na początku Jezus przedstawia się każdej wspólnocie używając różnych symbolicznych określeń. Następnie stwierdza, iż bardzo dobrze zna postępowanie i sytuację danego Kościoła, co skrupulatnie udowadnia w treści listu, odwołując się do konkretnych faktów. Później dokonuje w imieniu każdej wspólnoty rachunku sumienia, swoistego sądu, którego konsekwencją jest upomnienie lub pochwała, a także konkretne wskazówki, co należy zmienić. Wszystkie listy kończą się obietnicą nagrody dla tych, którzy podejmą trud nawrócenia. Na końcu każdego listu, jak refren, powracają słowa: „Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do Kościołów”. Zatrzymując się nad pierwszymi trzema listami pragniemy się zastanowić, co Chrystus wie o Kościele w Efezie, Smyrnie oraz Pergamonie i w konsekwencji, co wie o nas.

Efez - wróć do pierwszej miłości
Efez był ruchliwym miastem portowym przy ujściu rzeki Kaystros, na zachodnim brzegu Azji Mniejszej. Dogodne położenie i żyzna okolica sprawiły, że był miastem bardzo bogatym i znamienitym ośrodkiem kulturalnym przewodzącym całej prowincji. Od roku 133 przed Chr. Efez był stolicą rzymskiej prowincji - Azji Prokonsularnej i siedzibą prokonsula. Za czasów Oktawiana Augusta liczył około 200 tysięcy mieszkańców i był jednym z największych miast starożytności. Chrześcijaństwo efeskie powstało na fundamencie tamtejszej diaspory żydowskiej. Św. Paweł spędził tu trzy lata w czasie swej trzeciej podróży misyjnej, skutecznie i z mocą głosząc słowo Boże. Z upływem lat Efez nabierał coraz większego znaczenia dla chrześcijaństwa. Pierwszym biskupem tego miasta został Tymoteusz, wyznaczony przez św. Pawła. Stara tradycja podaje, że do Efezu przybył św. Jan Apostoł i tu osiedlił się wraz z Maryją. Dziś z Efezu pozostały jedynie ruiny.
Kościół w Efezie miał wiele zalet, za które otrzymuje w liście pochwałę. Charakteryzował się gorliwym trudem apostolskim, cierpliwą wytrwałością w uciskach i nienaganną prawowiernością. Nie dał się zwieść agitatorom, ani fałszywym apostołom, nie pozwalał zafałszować chrześcijaństwa. Przykładając się jednak z zapałem do walki o czystość wiary zagubił coś bardzo ważnego - „mam jednak przeciw tobie to, że porzuciłeś swoją pierwszą miłość” (Ap 2, 4). Osłabła w nim początkowa miłość, czyli wewnętrzne źródło, z którego wynika całe jego poprawne i godne pochwały postępowanie. Kontekst wcześniejszy wskazuje, iż zarzut dotyczy nie tyle miłości do Boga, ile  raczej osłabienia miłości braterskiej.
Grzech Kościoła efeskiego może się pojawiać wszędzie tam, gdzie wierni przesadnie zabiegają o doskonałość swojej wspólnoty, przedkładając ponad wszystko czystość doktryny i stawiając innym wyidealizowane żądania. Tymczasem chrześcijaństwo to nie tylko wierny przekaz doktryny, ale przede wszystkim jej realizacja, czyli czynna miłość. Niestety przypadek Kościoła w Efezie aż nadto często powtarzał się w historii, gdy chrześcijanie zamiast widzieć w sobie braci i siostry, widzieli przede wszystkim wrogów, których należy zwalczyć. Gdy z biegiem czasu braterstwo we wspólnocie zamienili na sprawną organizację, rozbudowując struktury, instytucje i biurokrację oraz coraz bardziej skupiając się na sobie. Gdy zamiast wspólnoty zaczęli tworzyć podziały, układy i strefy wpływów, a w miejsce braterstwa i autentycznej miłości zadowolili się przeciętną poprawnością i tzw. „byciem w porządku”.
Zmartwychwstały Pan „przechadzający się między siedmioma świecznikami”, znający chwalebne czyny efeskiej wspólnoty obwieszcza, iż także wzorowi i poprawni chrześcijanie potrzebują nawrócenia - „Pamiętaj skąd spadłeś. Nawróć się i postępuj jak na początku” (Ap 2, 5). Nawrócenie to związane jest z przypomnieniem sytuacji pierwotnej miłości i gorliwości. Nie chodzi jedynie o intelektualne wspominanie minionej przeszłości, ale o duchowy powrót do źródeł, o ponowne odkrycie własnych korzeni, a w konsekwencji własnej tożsamości. Wezwanie do ciągłego odświeżania pamięci i przywoływania wielkich dzieł przeszłości jest nicią przewodnią całej historii Izraela. Zmartwychwstały w wielkanocny poranek każe uczniom wrócić do Galilei, czyli do początku ich wspólnej drogi, a w dzień Pięćdziesiątnicy posyła Parakleta, który przypominać ma słowa Jezusa.

Smyrna - bądź wierny aż do śmierci
Smyrna leżała około 70 km na północ od Efezu i była drugim co do wielkości portem Azji. Położona malowniczo w miejscu, gdzie łańcuch gór opada ku Morzu Egejskiemu, u ujścia rzeki Hermos, nazywana była „koroną” albo „kwiatem Azji”. Chrześcijaństwo do Smyrny dotarło za sprawą św. Pawła podczas jego trzeciej podróży misyjnej. Najbardziej Smyrnę wsławiło męczeństwo św. Polikarpa, biskupa tego miasta ok. roku 155 po Chr. Kościołowi w Smyrnie Chrystus przedstawia się jako Pierwszy i Ostatni, który był umarły i ożył (Ap 2, 8). Niełatwo było być chrześcijaninem w Smyrnie, a mimo to Kościół ten zasłużył na list, w którym są wyłącznie pochwały. Wśród doświadczeń Kościoła smyrneńskiego wymienione są ucisk i ubóstwo. Pierwsze wiązało się zapewne z prześladowaniami, spowodowanymi odmową udziału w ceremoniach kultu cesarzy. Drugie wynikało z faktu, iż Kościół ten rekrutował się spośród ludzi ubogich, którzy podczas prześladowań pozbawiani byli wszystkiego. Ubóstwo materialne otworzyło im drogę do duchowego bogactwa. Kościół w Smyrnie żyje przykładnie i nie trzeba go ganić. Od Chrystusa słyszy więc słowa pokrzepienia i otuchy. Chrystus zna trudną sytuację tamtejszych chrześcijan, ale przygotowuje ich na jeszcze boleśniejsze wydarzenia, wzywając jednocześnie do wierności - „Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci wieniec życia” (Ap 2, 10).
Smyrneńscy chrześcijanie pokornie i wytrwale zrealizowali powierzone im zadanie, o czym świadczy fakt, że spośród wymienionych w listach siedmiu miast chrześcijaństwo przetrwało do dzisiaj tylko w jednym - w Smyrnie (dzisiejszy Izmir). Ubogi i niepozorny Kościół w Smyrnie wciąż promieniuje swoim bogactwem i wiernością, w przeciwieństwie do potężnego i pysznego Efezu, z którego pozostały jedynie zwiedzane przez turystów ruiny.

Pergamon - zmień swoje postępowanie
Pergamon leżał w północno-zachodniej Azji Mniejszej, ok 70 km na północ od Smyrny. Choć leżał z dala od szlaków handlowych, miał duże znaczenie polityczne i był znanym ośrodkiem kultury. Właśnie tutaj mieściła się słynna biblioteka, druga co do wielkości w starożytności, w której zgromadzono ok 200 tys. zwojów pergaminowych. W Pergamonie wzniesiono pierwszą w Azji Mniejszej świątynię ku czci boskiego cesarza Augusta.
Kościołowi w Pergamonie Chrystus przedstawia się jako ten, który trzyma ostry miecz, symbol mocy i skuteczności Jego Słowa. Chrystus kieruje do Kościoła w Pergamonie słowa pochwały za to, że trzyma się Jego imienia i nie wypiera się wiary żyjąc w środowisku, które jest ewidentnie wrogie chrześcijaństwu, a także w obliczu prześladowań. Chrystus wytyka jednak chrześcijanom z Pergamonu częściowe tolerowanie u siebie nikolaitów, którzy głosili, że nie ma nic niewłaściwego w łączeniu chrześcijańskich zasad życia z pogańskimi. Sytuacja synkretyzmu religijnego, zagrażającego chrześcijanom w Pergamonie zostaje porównana do jednego z epizodów z czasów wędrówki Izraela do Ziemi Obiecanej. Kiedy Izraelici stanęli u granic Moabitów, król Moabu Balak posłał po proroka Balaama, żeby przeklął Izraela. Balaam udzielił Moabitom rady, jak osłabić Izraela, nakazując, aby ich kobiety poślubiały Izraelitów i wciągały ich w kulty bożków moabskich i w nierząd (Lb 22-25). Prorok Balaam, który udzielił fałszywych rad i tak ściągnął zło na Izraela, jest więc symbolem nikolaitów, którzy są fałszywymi prorokami odciągającymi chrześcijan od Chrystusa.
Pergamon jest ciągle aktualnym obrazem chrześcijaństwa idącego na kompromis z mentalnością tego świata, dostosowującego się do obowiązujących trendów. Wielu dawnych i współczesnych uczniów Chrystusa, pragnąc zdobyć popularność  i przychylność opinii publicznej, rozmywa naukę Chrystusa i próbuje ją dostosować do minimalistycznych oczekiwań. Kościołowi  w Pergamonie, który szukał innych bogów, Chrystus przypomina o mocy i skuteczności swojego Słowa, które jest jak obosieczny miecz zdolny oddzielać prawdę od fałszu. Chrześcijaństwa nie odnowi się i nie „odmłodzi” przez wyszukiwanie nowych i atrakcyjnych elementów, ale jedynie poprzez głoszenie z mocą słów Ewangelii i wierne zachowywanie ich w życiu. Chrześcijanie z Pergamonu zostają wezwani, aby zmienić swe postępowanie, porzucić nowych bogów i wiernie trzymać się słowa i imienia Jezusa.
Pierwsze listy do Kościołów Azji Mniejszej pokazują, że wspólnota chrześcijańska kroczy różnymi drogami. Każdy z siedmiu kościołów Apokalipsy jest inny. W Efezie osłabła miłość. W Smyrnie Kościół jest prześladowany, ale trwa niezachwianie. W Pergamonie Kościół jest bogaty w słowo Boże, ale szuka innych bogów. Wspólnoty w Tiatyrze, Sardes, Filadelfii i Laodycei poznamy następnym razem. Niech nasze spotkania ze starożytnymi Kościołami zmobilizują nas do adwentowego rachunku sumienia i do podjęcia trudu nawrócenia. Kto ma uszy, niech słucha, co Duch mówi do Kościołów. Jedno jest pewne - Chrystus miłuje swój Kościół. Nie jakiś wymyślony, abstrakcyjny i idealny, ale konkretny, nasz - słaby, grzeszny i potrzebujący nawrócenia. On przychodzi, aby wszystko mogło stać się nowe.

ks. Piotr Bałoniak

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!