TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 19 Stycznia 2020, 01:30
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Królewski kościół

Królewski kościół

stawiszyn

Stawiszyn to najmniejsze obszarowo miasto w Polsce. Skromna zabudowa tego miasteczka nadaje mu specyficzny charakter, tym bardziej, że zachowało się tutaj sporo oryginalnej architektury z ubiegłych wieków. W panoramie Stawiszyna już z daleka widać wysoką wieżę kościoła pw. św. Bartłomieja Apostoła, która góruje nad pozostałą zabudową.

Warto jest się chociaż na chwilę zatrzymać w Stawiszynie, pospacerować jego ulicami bez pośpiechu, podziwiając przy tym urocze zakątki. Niewątpliwie najcenniejszym obiektem miasteczka jest gotycki kościół pw. św. Bartłomieja. Pierwsza świątynia istniała w tym miejscu już w XII wieku. Kolejne lata przyniosły wojenną zawieruchę, najpierw najazd Litwinów w 1306 roku, a później Krzyżaków w 1331 roku. W wyniku działań wojennych tak Stawiszyn, jak i kościół został zniszczony. Z pomocą przyszedł wielki władca średniowiecznej Polski, budowniczy, który zostawił kraj murowanym, czyli Kazimierz Wielki. Ufundował on nowy kościół oraz mury miejskie. Trzeba przyznać, że przybytek swoim rozmiarem robi wrażenie, tym bardziej w tak małym ośrodku. Królewska inwestycja przecież nie mogła być skromna! Zupełnie inna kwestia, że fundacja ta była prawdopodobnie związana z szeregiem innych kościołów, które król wzniósł jako pokutę za zabójstwo kanonika Marcina Baryczki - kapłana, który nie bał się wypomnieć władcy z ambony jego rozwiązłego trybu życia.

Świątynia dzieliła swoje sukcesy i troski z miastem. Najbardziej pomyślny okres w dziejach Stawiszyna przypada na czasy rządów króla Jagiełły. Nadał on miastu przywileje, a kościołowi powiększył uposażenie. Połowa XVII wieku przynosi dla miasta największą klęskę, która spowoduje, że nie wróci już ono do swej pierwotnej świetności. Chodzi oczywiście o Potop Szwedzki. W czasie najazdu świątynia została poważnie uszkodzona, a na domiar złego w 1706 roku spłonęła od uderzenia pioruna. Zawaliła się wówczas wieża, która spadając zniszczyła dach i sklepienie. Dopiero w połowie XVIII wieku proboszcz stawiszyński założył nowy dach, ale wyłącznie nad częścią prezbiterialną. Tylko w prezbiterium kościoła wierni mogli gromadzić się na Mszy Świętej, nawa główna pozostawała nadal w ruinie. Długo trwał taki stan rzeczy, na pełną renowację przyszło czekać kolejne lata. W 1779 roku sfinalizowano remont, fundusze na ten cel uzyskano z jałmużny od wiernych i ze sprzedaży srebra kościelnego, ale wieża nadal pozostała nieodbudowana. Dopiero pod koniec XIX wieku ks. proboszcz Teodor Meijer wybudował nową wieżę. Jak czytamy w zapiskach - ta wieża stanęła „z jałmużny biednych ludzi”. Tenże ksiądz proboszcz oprócz przeprowadzenia wielu prac związanych z renowacją świątyni namalował obrazy Matki Bożej Wniebowziętej i Świętego Bartłomieja, które są umieszczone w ołtarzu głównym. Sam ołtarz pochodzi z parafii Wniebowzięcia NMP w Kaliszu, czyli dzisiejszego sanktuarium św. Józefa. Tablica upamiętniająca ks. Meijera znajduje się w kruchcie kościoła z dopiskiem – „wdzięczni parafjanie stawiają te pamiątkę”. W tejże kruchcie jest więcej takich pamiątek, w tym tragicznych. Jedna z nich poświęcona jest ofiarom wojny 1939-1945 oraz zamordowanego 4 grudnia 1941 roku proboszcza ks. Bronisława Kozankiewicza, inna upamiętnia młodego kapłana ks. Tomasza Lisa, którego zamęczono w Dachau w 1942 roku. Podczas wojny w kościele odprawiane były nabożeństwa, jednak tylko dla Niemców przez niemieckiego kapłana. Kolejne tablice wspominają ofiary okresu stalinowskiego oraz kapłanów związanych z tą parafią. Jest i informacja o ks. prałacie Marianie Kołackim, który zginął tragicznie na misji w Zambii. 

Tekst i foto Aleksander Liebert

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!