TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 19 Stycznia 2020, 01:30
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Kościół z „sobotami”

Kościół z „sobotami”

Gdybym miał wskazać dziesięć najcenniejszych drewnianych kościołów diecezji kaliskiej to na pewno znalazłby się wśród nich kościół w Trzebicku. Po raz pierwszy zobaczyłem go w 2009 roku podczas wycieczki rowerowej. Pamiętam, że co prawda zrobił na mnie wrażenie, jednak nie wykonałem wówczas żadnych zdjęć - musiałem się schronić pod „sobotami” przed ulewą. Również stojące wokół rusztowania nie ułatwiały pracy fotografa, postanowiłem więc wrócić tutaj przy najbliżej okazji. Dzisiaj, po upływie tych zaledwie kilku lat, widząc ogrom przeprowadzonych prac, aż przyjemnie popatrzeć na tak pięknie odnowiony kościół. Warto pamiętać, iż poprzednio stojąca tutaj świątynia nie miała tyle szczęścia...

Budowniczowie tego obiektu nieprzypadkowo wybrali takie, a nie inne miejsce na wzniesienie kościoła. Nie dosyć, że jest dobrze widoczny już z oddali to dodatkowo wiąże się z legendą
o św. Wojciechu. Podobno miał on tutaj wygłosić jedno z ostatnich kazań, jeszcze zanim został zgładzony przez pogan. Co ciekawe według tej ludowej opowieści już wówczas istniała tutaj świątynia - dawałoby to ponad 1000 lat obecności Kościoła na tych ziemiach.

W każdej legendzie jest jakieś ziarnko prawdy, protokół wizytacyjny z 1666 roku
wspomina bowiem o bardzo leciwym kościele, który znajduje się w Trzebicku. Był on według zachowanych dokumentów tak stary, iż „zdaniem ludzi istnieje od czasów św. Wojciecha”. Musiał widocznie wyglądać na swój wiek, gdyż był „mocno zmurszały i zniszczony przez starość (…) dach ma potargany (…) dzwonnica drewniana również potargana i zmurszała, cały zatem budynek wydaje się nie do uratowania”. Słowa te okazały się prorocze, wkrótce go rozebrano i zbudowano nowy w 1672 roku. Na patrona przybytku obrano św. Macieja, jednego z pierwszych uczniów Pana Jezusa. Niecałe sto lat wcześniej odnotowano po raz pierwszy istnienie tutejszej parafii, do której należało wiele okolicznych wiosek. Połowa XVI i XVII wieku to okres zarządzania kościołem przez protestantów. Na rozkaz cesarza austriackiego w 1654 roku
świątynia w Trzebicku ponownie została oddana katolikom. Znowu erygowano parafię, do której włączono Cieszków i okoliczne wioski. Trzebicko było wówczas własnością katolika z rodu rycerskiego. Był to okres prawdziwej „prosperity” parafii jako dużego ośrodka religijnego oraz siedziby dekanatu. Na skutek powstania nowych parafii i mimo wszystko zmniejszania się liczby wiernych nastąpiło przyłączenie wsi do parafii w Cieszkowie. Taki stan istniał od początku XIX wieku aż do końca II wojny światowej.

Cechą charakterystyczną kościoła jest wysoka, czworoboczna wieża zwieńczona baniastym hełmem oraz rzadko już spotykane podcienia, zwane inaczej „sobotami” otaczające świątynię z trzech stron. „Soboty” wykształciły się z początkowo niewielkich zadaszeń mających za zadanie ochronę newralgicznej podwaliny przed zamakaniem. Nazwa nawiązuje do dawnej praktyki wiernych, którzy przybywali na niedzielne nabożeństwa często ze znacznych odległości nawet dzień wcześniej, czyli w sobotę, i oczekiwali do rana gromadząc się wokół kościoła. Podcienia dawały schronienie przed opadami deszczu czy wiatrem, o czym mogłem się przekonać na własnej skórze razem z uczestnikami feralnej rowerowej wycieczki, kiedy rozpętała się tutaj wielka ulewa. Tym oto trochę humorystycznym akcentem warto przejść do rzeczy bardziej poważnych, mianowicie cennych zabytków sztuki sakralnej zgromadzonych w tym kościele. Większość wyposażenia pochodzi z przełomu XVII i XVIII wieku z tzw. szkoły śląskiej. Nie sposób wymienić tutaj wszystkich zgromadzonych dzieł, jednak z kronikarskiego obowiązku trzeba wspomnieć o bogato zdobionym ołtarzu głównym z licznymi postaciami świętych, wspaniałą barokową ambonę z przedstawieniem postaci czterech Ewangelistów oraz Chrystusa w centrum, a także malowane epitafium Melchiora Safrona z 1634 roku znajdujące się nad wejściem do zakrystii. Ujął mnie także aniołek nad jednym z ołtarzy bocznych trzymający napis - „memento mori”, czyli „pamiętaj o śmierci”.

Ostatnie lata to przede wszystkim gruntowne remonty. Po wykonaniu elewacji, dachu oraz odnowieniu wnętrza parafia planuje zająć się co cenniejszymi zabytkami zgromadzonymi wewnątrz. Ma ona duże doświadczenie w pozyskiwaniu środków zewnętrznych,  z uwzględnieniem Sejmiku i Zarządu Województwa Dolnoślaskiego oraz dofinansowania od Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Pozostaje trzymać kciuki za kolejne udane wnioski, dzięki którym remont tak dużego obiektu staje się realny. Nie można tutaj także zapomnieć o hojności parafian, bez których nie udałoby się przeprowadzić żadnych prac. Mam nadzieję, że jak przyjadę tutaj za kolejne kilka lat to zobaczę następne odnowione zabytki. 

Tekst i foto Aleksander Liebert

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!