TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 17 Maja 2021, 17:39
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Kluczowa postać (I)

Kluczowa postać (I)

W rozmowie z Tomaszem Terlikowskim o tym, że nie da się zrozumieć ani historii, ani teraźniejszości Kościoła w Polsce, ani nawet historii Polski, szczególnie przełomu lat 70. i 80. bez świadomości tego, kim był ks. Franciszek Blachnicki.

Co przesądziło o tym, że ks. Franciszek Blachnicki odegrał tak ogromną rolę w dziejach polskiego Kościoła i społeczeństwa?
Tomasz Terlikowski: Na ten problem należy spojrzeć w szerszej perspektywie. W roku 1945 rozpoczął się w Polsce komunizm. Był to moment, w którym drastycznie zmieniła się sytuacja Polski, a zaraz później, w kolejnych latach równie drastycznie zmieniła się sytuacja Kościoła. Dlaczego? Po pierwsze, mieliśmy ogromne przesunięcie granic. Polska ze wschodu przesunęła się na zachód. W konsekwencji tego, na dawne tereny - trzeba uczciwie powiedzieć, że od setek lat niemieckie albo czesko-niemieckie – przyjechały rzesze Polaków i trzeba im było stworzyć Kościół. Zupełnie od nowa. Natomiast te miejsca, gdzie polskość i Kościół były od wieków, czyli np. Lwów, czy Wilno, przestały być polskie. Po drugie, jedna trzecia duchownych w niektórych diecezjach została zamordowana przez hitlerowców, a później także niekiedy przez komunistów. Na to nałożyło się jeszcze bardzo ścisłe ograniczenie działalności Kościoła. W Polsce oczywiście wyglądało to lepiej niż w krajach sąsiednich, choćby w Czechosłowacji, gdzie np. internowano wszystkich zakonników, a potem prawie zakazano im działalności. Nie mniej działalność duszpasterska również w Polsce była ograniczana. Zlikwidowano wszystkie stowarzyszenia i ruchy katolickie. I w tą rzeczywistość wchodzi młody ksiądz szukający nowych metod duszpasterskich. Orientuje się, że taką metodą jest opieka nad ministrantami i wypracowuje (to była cecha charakterystyczna ks. Blachnickiego, że jak coś zaczynał opracowywać to angażował się w to całym sobą, to opracowywał programy, teczki pracy itp.) w oparciu o doświadczenia harcerskie, a był harcerzem bardzo zaangażowanym, cały model wychowania ministranckiego. Obejmuje on wyjazdy wakacyjne, w czasie których realizowany jest nowy model rekolekcji, nazwijmy to przeżyciowy, a nie tylko medytacyjno – modlitewny. I chociaż miejscowe władze komunistyczne rzucają ks. Blachnickiemu kłody pod nogi, on się nie poddaje i wciąż bardzo ciężko pracuje. Zresztą nie tylko władze krzyżowały wówczas jego poczynania. Był to okres, w którym internowano kard. Wyszyńskiego i czas, w którym w niektórych diecezjach pojawili się wikariusze kapitulni. Biskupi byli wypędzani, a władza mianowała podległych sobie księży patriotów na wikariuszy kapitulnych. Ta sytuacja miała miejsce również w diecezji katowickiej, czyli diecezji ks. Franciszka. Między nim a miejscowym wikariuszem kapitulnym doszło do bardzo ostrego konfliktu. Ks. Blachnicki poprosił wtedy o roczny urlop i zaszył się w Niepokalanowie. Przez rok zgłębiał postać ojca Maksymiliana Kolbe, a kiedy wrócił zainicjował swoje pierwsze wielkie dzieło, czyli Krucjatę Trzeźwości. W ciągu kilku lat działania, Krucjata objęła 150 tysięcy Polaków i był to jedyny raz w dziejach Polski ludowej, gdy spadło spożycie alkoholu w Polsce.

Domyślam się, że fakt ten nie umknął uwadze władz państwowych.
Ks. Blachnicki został aresztowany. Nie tylko z powodu Krucjaty, ale także z innych powodów. Notabene uwięziono go w tym samym areszcie, w którym przetrzymywali go w czasie wojny hitlerowcy. Komuniści rozwiązali Krucjatę Trzeźwości, a ks. Franciszka skazano. Po kilku miesiącach pobytu w więzieniu skierowano go na studia na KUL. Tam ks. Blachnicki obronił również doktorat i zrobił habilitację. A zaraz potem stworzył Ruch Światło – Życie, czyli popularnie zwaną oazę. I teraz dochodzimy do odpowiedzi na pytanie, dlaczego była to tak kluczowa postać. Otóż oaza, czyli ten model rekolekcyjny, który potem został przyjęty także przez inne wspólnoty, przez wielu księży, duszpasterzy, a także poniekąd przez polski Episkopat, jako model wychowania młodzieży. Do początku lat 80. przez oazę przewinęło się kilkadziesiąt tysięcy młodych ludzi, niektórzy mówią, że kilkaset, a jeszcze inni, że nawet milion. A przez nich ideały Ruchu Światło – Życie docierały przecież jeszcze dalej, bo również do znajomych tych oazowiczów, do ich przyjaciół, do ludzi, z którymi mieli kontakt. Oaza była nie tylko miejscem, w którym próbowano zaszczepić młodym ludziom miłość do Chrystusa i pomóc im nawiązać z Nim osobistą relację, ale także formacją, która bardzo mocno akcentowała znaczenie ojczyzny i antykomunizm. Często zapomina się jak gorliwym antykomunistą był ks. Blachnicki, że przykładowo wzywał do bojkotu wyborów, że mówił wprost, iż komunizm jest systemem szatańskim, demonicznym, że bardzo mocno odwoływał się do Fatimy i tamtejszych objawień Maryi. To wszystko uformowało tych młodych ludzi do późniejszego wejścia w struktury opozycji. I to nie tylko do Niezależnego Zrzeszenia Studentów, ale również do samej „Solidarności”, w którą angażowali się młodzi robotnicy czy młodzi pracujący. Nie byłoby tak mocnego zaangażowania młodych katolików w ruch solidarnościowy, gdyby nie ks. Blachnicki. I wydaje się, że nie byłoby też tak masowego powrotu do wiary i tak wielu powołań kapłańskich i zakonnych. Ten boom powołaniowy przeżywaliśmy wtedy i za sprawą Jana Pawła II i za sprawą oazy. To był gigantyczny wzrost. Nigdy tak nie było w historii, ani wcześniej ani później.

Ks. Franciszek Blachnicki dość precyzyjnie przewidział moment upadku nie tylko komunizmu, ale i Związku Radzieckiego.
On bardzo ciekawie analizował komunizm. Był bardzo subtelnym myślicielem. Analizował Hegla i Marksa, wskazywał, w których miejscach dialektycznie się mylą, wytykał słabe punkty zarówno systemu sowieckiego, jak i polskiego komunizmu. Wierzył, że jeśli zmieni się mentalność społeczeństwa, dokona się metanoia, to upadek komunizmu nastąpi szybko. CDN

rozmawiała Aleksandra Polewska-Wianecka

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!