TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 18 Stycznia 2020, 11:27
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Katechizujmy w szkole i nie tylko

Katechizujmy w szkole i nie tylko

Właśnie rozpoczął się rok szkolny i po wakacyjnych rozluźnieniach wracamy do poważniejszej pracy z dziećmi i młodzieżą. Kardynał Kazimierz Nycz przypomniał, że ten okres jest okazją do szerszej refleksji nad katechezą Kościoła w Polsce, która nie powinna ograniczyć się tylko do religii w szkole. Hierarcha nazwał dramatycznymi „wyjątki, gdzie np. przygotowanie sakramentalne do Eucharystii opiera się tylko o religię w szkole, bez żadnych spotkań parafialnych. To jest wielkie nieporozumienie. I nie chodzi tu o wiązanie dzieci i ich rodziców z parafią, a o brak pewnego rzeczywiście katechetycznego wymiaru przygotowania do sakramentu. Podobnie jest przy bierzmowaniu”. Przebija z tych słów troska, która jest zapewne wspólna dla wszystkich biskupów, aby religia w szkole była częścią duszpasterskiej pracy z dziećmi i młodzieżą w parafiach. Ja osobiście nie widzę nic złego w wiązaniu dzieci i rodziców z parafią, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu, w sensie zakorzenienia. Odcinanie się od korzeni już dzisiaj pokazuje dramatyczne rezultaty.
Zaznaczę od razu, że nie przywiązuję wielkiej wagi do badań sondażowych, ale nie można ich zupełnie ignorować. Tymczasem bez większego echa przeszły w Polsce wyniki prowadzonych przez 8 lat badań amerykańskiej firmy Pew Research Center na temat religijności w 108 państwach w tym w Polsce. Nie znam ich metodologii, więc nie potrafię jej ocenić, niemniej jednak warto przytoczyć jeden wynikający z nich wniosek, który jest alarmujący: różnica religijności między młodszym i starszym pokoleniem jest w Polsce największa ze wszystkich przebadanych państw. Uczestnictwo we Mszy Świętej deklaruje 55 % Polaków po 40 roku życia i 26 % młodych. Jeśli chodzi o znaczenie wiary w życiu jest to różnica 40 % do 16 %. W tych kategoriach Polska jest liderem, jeśli chodzi o spadek religijności. Natomiast codziennie modli się 14 % młodych Polaków i 39 % dorosłych: tutaj spadek dał nam drugie miejsce pośród 108 badanych państw.
Słabo to wygląda, a nawet bardzo słabo. Nieco dalej znajdziecie felieton Kajetana Rajskiego, który mocno bije na alarm w tej sprawie i niemal stawia krzyżyk na szkolnej katechezie. Ja jednak cytuję te dane po to tylko, abyśmy wszyscy razem dali z siebie więcej, bo wszyscy wiemy, że jeżeli młody człowiek spotka Chrystusa i pozna Jego miłość, to nie jest łatwo ją odrzucić. Dlatego potrzebujemy więcej zaangażowania w rodzinach i parafiach, ale też potrzebujemy dobrych ludzi na pierwszej linii, którzy pójdą do szkół jako katecheci i zrobią wszystko, aby młodzi spotkali Chrystusa. Skoro mamy to narzędzie katechezy w szkole musimy wykorzystać je jak najlepiej. Kardynał Nycz powiedział do katechetów: „Będzie to dla was bardzo trudny rok. Także z powodu tych wszystkich spraw, które się aktualnie dzieją. Będziecie na pierwszym froncie. Młodzież bez skrupułów będzie atakować, stawiać pytania. Czasem szukając odpowiedzi, a czasem złośliwie. W czasie katechezy będziemy wszyscy płacić cenę za słabości i grzechy, okrutne nieraz rzeczy, niektórych z naszych braci”.
Musimy otoczyć katechetów, tak księży, jak siostry zakonne i świeckich, naszą modlitwą i zaufaniem. Zbyt często w szkołach traktowani są oni jak piąte koło u wozu, a w parafiach jako osoby, które muszą się „uwiarygodnić” również na zupełnie innych polach. Trzeba im dać wszelkie potrzebne wsparcie, bo w każdej innej nauczanej w szkole materii można być świetnym nauczycielem i kiepskim człowiekiem, natomiast katecheta musi świadczyć i potwierdzać życiem osobistym to, czego uczy, a to nie jest łatwe. Trzeba im wyprosić u Boga dar wierności i odwagi.

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!