TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 01 Kwietnia 2020, 09:36
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Jubileuszowe pielgrzymowanie rowerami na Jasną Górę

Jubileuszowe pielgrzymowanie rowerami na Jasną Górę

Od Pani Skalmierzyckiej do Pani Jasnogórskiej w jubileuszowej, 25. pielgrzymce wyruszyli rowerowi pątnicy, by zanieść dziękczynną modlitwę i prośby do tronu Matki Chrystusa.

Drogę pielgrzymów, którzy w czwartek, 2 sierpnia wyruszyli na rowerach poprzedziła Eucharystia sprawowana w ich intencji pod przewodnictwem proboszcza parafii ks. kan. Sławomira Nowaka. Przy ołtarzu stanęli także kapłani, którzy wyruszyli wraz z pielgrzymami na trasę wiodącą na Jasną Górę, ks. Marcin Nowicki i ks. Piotr Marciniszyn. W tym roku była to szczególna pielgrzymka, bo 25, jubileuszowa. Na trasę wyruszyło 175 pątników, podzielonych w dwudziestoosobowe grupy. W pierwszy dzień pątnicy pokonali etap liczący ponad 115 km. W kolejnym dniu już tylko 56 km. Co łącznie daje około 350 km w obie strony. Do Częstochowy dotarli w piątek, gdzie pokłonili się Najświętszej Panience. Po chwili odpoczynku wszyscy zgromadzili się na wspólnej Mszy św. w kaplicy cudownego obrazu. Mszy św. przewodniczył Ks. Proboszcz, który dojechał do swych parafian, by podziękować im za trud pielgrzymowania, a przede wszystkim za ich głęboką wiarę. - Nie ma nic ważniejszego w tej pielgrzymce jak uczestnictwo we Mszy św. przed obliczem Jasnogórskiej Pani – zaznaczył ks. Sławomir, podkreślając, że Matka Boża spogląda na każdego dziękując za to, że jest i chce, by Msza św w życiu każdego była zawsze w centrum życia, by najważniejszym punktem tygodnia w niedzielę było uczestnictwo w Eucharystii. - Msza św. to jest nadzwyczajne spotkanie gdzie niebo styka się z ziemią, gdzie Bóg przychodzi na ołtarze. Pan Jezus wielokrotnie pokazywał, że jest obecny w Eucharystii, jak choćby w Lanciano, Orvieto czy w Sokółce, kiedy stawał się cud Eucharystyczny i mówił przez te cuda, Ja jestem obecny, Ja żyję, Ja zmartwychwstałem. Eucharystia jest najważniejszym źródłem dla człowieka wierzącego – zaakcentował ks. Proboszcz. - Dzisiaj kiedy stoję tutaj razem z wami, najpierw wam dziękuję za wasz trud pielgrzymowania, za to, że powiedzieliście Matce Bożej tak.  Ale dziękuję też Matce Bożej, że nas od ćwierć wieku tutaj przygarnia, że możemy stać w radości jej oblicza – podkreślił ks. Sławomir. Po Mszy św. tradycyjnie cała grupa zebrała się do pamiątkowego zdjęcia.
- Kiedy do naszej parafii przyszedł ks. Józef Mikołajczak powstała grupa oazowa. Pewnego dnia dziewczęta i chłopacy z tej grupy wsiedli na rowery i pojechali do Częstochowy pod przewodnictwem ks. Józefa. Zebrało się około 17 osób. Było to w 1980 roku. Pierwszy wyjazd był takim rozpoznawaniem terenu. Pojechaliśmy na Działoszyn, tam mieliśmy nocleg. W sklepach wówczas były pustki, a i rowery nie były tak „wypasione” jak teraz - wspomina pan Maciej, który zapoczątkował pielgrzymkę rowerową ze Skalmierzyc do Częstochowy, mając wówczas 18 lat. Sam jechał na rowerze mamy. Bywało, że pod górkę trzeba było je pchać. - Pewnej nocy, kiedy rozbili namioty za kościołem w Działoszynie, rozszalała się burza, która narobiła dużo szkód. Połamała drzewa w pobliżu namiotów, ale na szczęście gałęzie spadły pomiędzy namiotami. Opatrzność Boża czuwała nad nami – wspomina pielgrzym. Jednak w kolejnym roku postanowili wybrać się inną trasę i tak trafili do Rudnik, gdzie pielgrzymi zatrzymują się do dzisiaj. - Trzeba zaznaczyć, że sama organizacja pielgrzymki wymaga wiele zaangażowania, od różnych pozwoleń, po noclegi i obowiązkowe ubezpieczenie, ale pałeczkę przejęli już młodsi i spisują się wzorowo. Z roku na rok przybywa pielgrzymów. W tym roku padł rekord uczestników – zaznaczył pan Maciej, który jak sam zauważył, nie mogło go zabraknąć na tej jubileuszowej trasie. Kolejną osobą, która pamięta początki pielgrzymowania na rowerach jest pani Lidka, która zdradziła, że kiedy przyjęli ją do grupy oazowej miała zaledwie 14 lat. Pierwszy raz na trasę wyruszyła w 1985 roku. Jeździła przez wiele lat na rowerze, obecnie przemierza trasę autobusem jako obsługa techniczna wyprawy. Wraz z mężem zajmuje się organizacją pielgrzymek. - Pierwsze pielgrzymki nie należały do łatwych. Nasze bagaże jechały busem do Rudnik. Tam po dotarciu rozbijaliśmy namioty, niektórzy spali w stodole. Co było najgorsze, co pamiętam to, fakt, że na wszystkich uczestników był tylko jeden kran, jedna toaleta. Mimo wszystko wspominam ten czas bardzo mile. Zaowocował on w wiele przyjaźni. Spośród pielgrzymów jest również wiele par małżeńskich. Osobiście czas pielgrzymowania wywarł ogromny wpływ na moją wiarę, na moje osobiste życie – podzieliła się z nami pani Lidia, która jest jedną z osób zajmujących się pielgrzymką od kuchni na długo przed jej wyjazdem. Ponadto jak zaznacza, jest wiele osób w grupie, które angażują się w pomoc czy szukają sponsorów. Nikt nie pozostaje bez opieki ani nie idzie głodny spać.
Szczęśliwi pielgrzymi powrócili do Skalmierzyc w niedzielne popołudnie bogatsi o wspomnienia, o nowe doświadczenia i z wielką ufnością, że ich intencje zostały wysłuchane przez Matkę Bożą.

Tekst Arleta Wencwel

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!