TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 01 Grudnia 2020, 09:47
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Józefie Najposłuszniejszy

Józefie Najposłuszniejszy

Posłuszeństwo jest naśladowaniem Chrystusa, posłusznego aż do śmierci, a także, jak mówił papież Paweł VI, gwarantem wewnętrznej zwartości Kościoła i efektywności jego ewangelicznego działania.

Spróbujmy sobie wyobrazić taką sytuację, nawiązując nieco do sytuacji obecnej. Oto młodemu małżonkowi, któremu zaledwie kilka tygodni wcześniej żona urodziła synka, podczas snu objawia się Anioł i nakazuje mu natychmiast wziąć dziecko i żonę i uciekać za granicę, ponieważ straszna epidemia zagraża ich życiu, a zwłaszcza życiu ich dziecka. Jakbyśmy się zachowali będąc na miejscu tego młodego małżonka? Wydaje się, że przynajmniej minimalne sprawdzenie, czy to o czym mówił Anioł rzeczywiście ma miejsce, jest konieczne. A podróż za granicę to przecież nie wyjście do sklepu po artykuły pierwszej potrzeby. To poważne przedsięwzięcie, wymaga przygotowania, logistyki...

Posłuszny bez słowa
A co w analogicznej sytuacji zrobił św. Józef? On nie odczekał nawet do rana, do następnego dnia, tylko „wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu”. Jak już wyżej nadmieniłem, było wiele przesłanek, aby „nie popisywać się” aż takim posłuszeństwem. Nie wiemy dokładnie w jaki sposób ostatecznie Józef znalazł w Betlejem jakiś dom dla swojej świeżo powiększonej rodziny, a pewnie nie było łatwo, a teraz ma go opuścić? A co zrobić z jakimś skromnym majątkiem, który może już w swoim gospodarstwie domowym mieli? Przecież nie mogli wziąć ze sobą wszystkiego, a sprzedać w ciągu nocy raczej nie było możliwości. I co najważniejsze, kiedy ruszali w drogę, prześladowanie wymierzone przeciw Dzieciątku najprawdopodobniej jeszcze się nie rozpoczęło. Mimo wszystko św. Józef nie poddaje w wątpliwość słów Anioła, zostawia wszystko i rusza w drogę. Mógł przecież zawahać się choćby w kwestii tak prozaicznej, jak fakt, że skoro chodzi o Syna Bożego, to czy Bóg nie mógł w inny sposób ocalić Dziecka? A poza tym, co to za rozwiązanie, unikać jednego niebezpieczeństwa, a ruszać w równie niebezpieczną drogę, do kraju, którego nie znał, a który był przecież raczej symbolem ciemności... Każdy człowiek logicznie myślący znalazłby setki obiekcji, ale nie Józef, bo on nie szuka logiki, jest bezwarunkowo posłuszny ponieważ ufa Słowu Bożemu. Właśnie dlatego precyzyjnie wykonuje polecenie Anioła: wstaje natychmiast, bierze dziecko, jego matkę i wyruszają w drogę.
Tajemnica posłuszeństwa św. Józefa tkwi więc w jego zakorzenieniu w Bogu, w jego zaufaniu Bogu. To nie jest tak, że Józef prowadził sobie jakieś beztroskie życie, aż tu nagle pojawiła się Maryja z jej stanem błogosławionym i cała masa problemów z tym związanych i Józef natychmiast porzuca swoją beztroskę i z dnia na dzień zaczyna wykonywać Boże polecenia, aby tym problemom stawić czoła. Józef od dawna miał w sobie tę dyspozycyjność wobec Boga, był cadykiem, czyli człowiekiem sprawiedliwym, który nie tylko pragnął pełnić wolę Bożą, ale też zawsze chciał wypełnić ją jak najpiękniej i jak najlepiej. Czasami myślę o rodzicach, którzy od samego początku w procesie wychowania (a właściwie niewychowania) swoich dzieci pozwalają im na wszystko nie stawiając żadnych wymagań. Niedziela jest dniem leżenia w łóżku w piżamie do południa i oglądania bajek. Kiedyś wystarczyć nam musiała jedna bajka na dobranoc, dzisiaj bajki ogląda się „na godziny”. No ale jak dziecku zabronić? I potem przychodzi czas przygotowania do Pierwszej Komunii Świętej i nagle którejś niedzieli mama wyskakuje z takim absurdem, że zamiast oglądać bajki w piżamie trzeba wstawać o ósmej i „szorować” do kościoła. I wtedy zdarza się coś, co można też spokojnie nazwać apokalipsą. Podobne apokalipsy wydarzają się i w późniejszych etapach życia, kiedy na przykład maminsynek staje się mężem i ma wziąć odpowiedzialność za rodzinę. Postaw trzeba się nauczyć, aby kiedy przyjdzie egzamin, nie zastał nas nieprzygotowanych. Święty Józef poszedł za głosem Boga „jak w dym”, bo robił tak zawsze i wiedział, że się nie zawiedzie.

Jezus posłuszny aż do śmierci
Kiedy rozmawialiśmy o męstwie czy choćby roztropności w kontekście osoby Świętego Józefa, to można było „od biedy” uznać, że te cnoty czy też przymioty mogą dzisiaj kogoś zainteresować. Z posłuszeństwem jest dużo trudniej, bo obok czystości, wstrzemięźliwości czy pokory, należy ona do cnót i charakterystyk coraz mniej pożądanych, a wręcz zanikających. A przecież, przynajmniej dla chrześcijanina powinna być ona fundamentem. Zacząć trzeba tutaj od samego Pana Jezusa, o którym św. Paweł w Liście do Filipian pisze: „A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej” (Flp 2, 5-8). Sam Jezus podczas modlitwy w Ogrodzie Oliwnym powie: „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie” (Łk 22, 42), a autor Listu do Hebrajczyków ujmie tę kwestię następująco: „Z głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego zanosił On gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości. A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A gdy wszystko wykonał, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go szukają...” (Hbr 5, 7–9). Ciekawe światło na posłuszeństwo Jezusa rzuca jeszcze jedna scena z Ewangelii, kiedy Jezus mówi: „Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je (potem) znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca” (J 10, 17-18). Można więc powiedzieć, że posłuszeństwo Jezusa wobec Ojca polega na uczynieniu tego, co chce Ojciec swoim własnym pragnieniem i może to być dla nas ważna wskazówka, podobnie jak i ta, że przykazania Boże nie tylko się winno wypełniać, ale jak często czytamy choćby w Psalmach, miłować je. To co kochamy łatwiej nam czynić. Może właśnie dlatego czasami tak nam ciężko być posłusznym woli Bożej czy przykazaniom, bo ich nie kochamy, widzimy jako coś wobec nas zewnętrznego i narzuconego.

Posłuszeństwo u Świętych
Jak istotne w życiu chrześcijanina jest posłuszeństwo widzimy u Świętych i to nie tylko u św. Józefa. Można też wręcz powiedzieć, że nieposłuszeństwo, nie tylko wobec Boga, ale również wobec Kościoła, jest praktycznie prostą drogą w kierunku do świętości przeciwnym. Ale skoncentrujmy się na pozytywnych przykładach i to tych najbardziej nam znanych. Ojciec Pio powiedział do jednego ze swoich duchowych synów: „Pierwszą i główną zasadą, którą powinieneś wyryć w swoim umyśle, jest ta właśnie: posłuszeństwo, zawsze posłuszeństwo, jemu poddać całego siebie. W swoich działaniach nie powinieneś zatem roztrząsać wszystkiego, a jeśli nachodzi cię jakaś wątpliwość, idź dalej, nie trap się i odpędź wszystko za pomocą świętego posłuszeństwa. Jezus zawsze będzie zadowolony z takiego twojego postępowania. Unikaj tylko tego, o czym jasno wiesz, że jest grzechem. Tylko to nie podlega posłuszeństwu”. Natomiast święta s. Faustyna posłuszeństwo uważała za jedyną cnotę, pod którą nie mógłby się podszyć diabeł. I której panicznie się boi. W jej „Dzienniczku” temat posłuszeństwa często powraca, a ślub posłuszeństwa jest ważniejszy od dwóch pozostałych. Przypomnijmy choćby taki fragment: „W pewnej chwili powiedział mi Jezus: «Idź do matki przełożonej i poproś, żeby ci pozwoliła przez siedem dni nosić włosiennicę, raz w nocy wstaniesz i przyjdziesz do kaplicy». Odpowiedziałam, że dobrze..., więc poprosiłam matkę przełożoną do pokoiku siostry Alojzy i powiedziałam żądanie Pana Jezusa. Na to odpowiedziała mi matka, że: «Nie pozwalam siostrze na żadne noszenie włosiennicy. Nic absolutnie. Jeżeli Pan Jezus da siostrze siły kolosa, to ja pozwolę na te umartwienia». Przeprosiłam matkę, że zabieram czas, i wyszłam z pokoiku. Wtem ujrzałam Pana Jezusa, który stał w drzwiach kuchni, i powiedziałam Panu: «Każesz mi iść prosić o te umartwienia, a matka przełożona nie chce mi pozwolić». Wtem Jezus rzekł do mnie: «Byłem tutaj podczas tej rozmowy z przełożoną i wiem wszystko, i nie żądam twoich umartwień, ale posłuszeństwa. Przez to oddajesz mi wielką chwałę, a sobie skarbisz zasługę»”(28).

Posłuszeństwo nie jest trendy?
Niestety, jak wyżej zauważyliśmy, dzisiaj posłuszeństwo nie jest cenione, ponieważ na pierwszy plan współczesna kultura wysuwa nieskrępowaną wolność rodzącą tak naprawdę samowolę i chęć rządzenia innymi. Zwłaszcza posłuszeństwo Bogu i Jego przykazaniom, że nie wspomnę o Kościele, jest dzisiaj często wyśmiewane, a jakiekolwiek przypadki nieposłuszeństwa urastają natychmiast do rangi współczesnych bohaterów. Nie muszę chyba nawet podawać przykładów księży czy też tych, którzy kapłaństwo bądź wspólnotę zakonną porzucili jawnie sprzeciwiając się Kościołowi, natychmiast okrzykniętych bohaterami niektórych mediów. W ten sposób ludzie, a nawet całe środowiska, odrzucając posłuszeństwo Bogu i Kościołowi, bardzo często bezwiednie przechodzą w inną formę posłuszeństwa, na przykład politycznej poprawności. Odrzucają posłuszeństwo wobec Stwórcy, które jest rękojmią bezpieczeństwa, a dobrowolnie wybierają posłuszeństwo zwodniczym i często zgubnym ideologiom.
Może więc warto na koniec przypomnieć, że grzech pierworodny, którego zmazę wszyscy nosimy, który kosztował pierwszych rodziców utratę raju, był grzechem nieposłuszeństwa wobec Boga. I trzeba wrócić do Świętego Józefa, posłusznego woli Boga w najmniejszym detalu, a przede wszystkim mieć w sobie pragnienie naśladowania Jezusa posłusznego swojemu Ojcu aż do śmierci.

Tekst Andrzej Antoni Klimek

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!