TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 21 Lutego 2020, 21:48
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Jasna i ta druga strona księży(ca) część LXXXVI

Jasna i ta druga strona księży(ca) część LXXXVI

Kiedy wychodzili z Łukaszem od egzorcysty, po trzeciej i chyba ostatniej, przynajmniej na razie, wizycie, Mateusz poczuł jak mu telefon wibruje w kieszeni. Ponieważ jednak trwało to tylko chwilę zrozumiał, że chodziło o wiadomość tekstową, którą postanowił zobaczyć później. Nie chciał przerywać tej radosnej chwili. Łukasz promieniał. Podczas pierwszej wizyty u kapłana egzorcysty było dość ciężko. Widać było, że w chłopcu miotała się jakaś niedobra siła. Ale kolejne pół miesiąca modlitwy różańcowej w kościele parafialnym, w międzyczasie drugie spotkanie z egzorcystą i Pan Bóg rzeczywiście wyprowadził go na prostą, co wyraźnie ujawniło się w dzisiejszym spotkaniu, podczas którego normalnie modlił się razem z dwoma kapłanami.

- Wie ksiądz co? Najśmieszniejsze jest to, że w mojej parafii na Różaniec chodzą głównie starsze panie, a ja jestem jedynym młodym. Na pierwszym nabożeństwie październikowym miałem jeszcze kolczyk w brwi i jedna starsza pani powiedziała mi, nie powiem, całkiem życzliwie, że „teraz chłopcze my się będziemy modlić na różańcu, więc może już sobie pójdziesz”.

- Naprawdę ci tak powiedziała? - zapytał śmiejąc się Mateusz.

- Powaga! Ale w trzecim czy czwartym dniu, kiedy zobaczyła, że przychodzę codziennie i nawet mam swój różaniec, to mnie przeprosiła. A dzień później nie wytrzymała i podeszła do mnie pytając, czy ja naprawdę muszę nosić to żelastwo w brwi i co to ma oznaczać. I wie ksiądz co jej powiedziałem?

- Mam nadzieję, że byłeś grzeczny i starszej pani nie posłałeś do diabła – Mateusz patrzył Łukaszowi w oczy.

- Nie! Ja już nigdy w życiu nikogo nie poślę do diabła, księże Mateuszu! Ja już tam byłem, nikomu nie życzę – całkiem poważnie odpowiedział chłopiec.

- No tak, rzeczywiście, masz rację, głupotę powiedziałem... Popatrz, nawet ksiądz nieraz taką głupotę palnie... Wybacz. Ale powiedz mi, co odpowiedziałeś tej pani.

- Powiedziałem jej, że właściwie to nie wiem po co to noszę i że ściągnę tego kolczyka – z uśmiechem tłumaczył Łukasz. - Naprawdę! Gdyby zapytał mnie o to jakiś rówieśnik miałbym sto wyjaśnień dla mojego kolczyka w brwiach, ale takiej starszej pani normalnie nie wiedziałem co powiedzieć.

- No i rzeczywiście ściągnąłeś dla tej babci w kościele? A ja myślałem, że twoja dziewczyna cię zmusiła...

- To jeszcze nie jest moja dziewczyna – zaczerwienił się Łukasz. - Ale może niedługo będzie. Po dzisiejszej „terapii” u księdza egzorcysty myślę, że bardzo niedługo. Myślę, że już mogę zacząć normalnie funkcjonować. Ale rzeczywiście, gdyby nie ta babcia, to pewnie bym ten kolczyk dalej nosił, choć Maryśce to on też działał na nerwy i to jak! Ale wie ksiądz, Maryśka chyba rzeczywiście myśli, że zrobiłem to dla niej, bo ostatnio takie esemesy mi pisze, że aż miło.

- Widzisz, jak to dobrze nieraz wziąć na poważnie to co starsi mówią – powiedział Mateusz. - Również rodzice. Czasami bardzo mi brakuje tego, że moich staruszków już nie mogę posłuchać, zwłaszcza mamy, bo ona też właśnie w taki sposób stawiała pewne kwestie, że cały kit, który można było wcisnąć kolegom, przy mamie był dokładnie tym, czym był, czyli szyby w oknach starej generacji można było uszczelniać, ale nie do mamy z tym – Mateusz myśląc o mamie nie wiedzieć dlaczego przypomniał sobie o czekającym w kieszeni nieprzeczytanym esemesie. 

- To chyba przychodzi z wiekiem proszę księdza, bo ja z moimi rodzicami w dalszym ciągu nie mogę się dogadać. Nawet jak już przestałem tej dziwnej muzyki słuchać i zacząłem się dużo więcej modlić, to jednak z nimi w dalszym ciągu nie mogę znaleźć wspólnego języka. Wydaje mi się, że oni teraz są przekonani, zwłaszcza mama, że skoro się poprawiłem i tak często do kościoła chodzę, to ich to upoważnia do stawiania coraz to nowych żądań, czy zadań do wypełnienia. Ostatnio mama zaczęła mi coś mówić o tym, jak się ubieram, że może teraz to już nie przystoi... Rozumie ksiądz? Wcześniej, jak ich, za przeproszeniem, olewałem i chowałem się w słuchawkach albo za drzwiami mojego pokoju, to nic mi nie mówili, a mama nieraz sama kupowała mi odjazdowe ciuchy, a teraz myśli, że zacznę chodzić w garniturku, albo w spodniach na kant. Paranoja jakaś... Dostał ksiądz jakąś smutną wiadomość? - przerwał nagle swój wywód Łukasz patrząc na nieco przybladłą twarz Mateusza.

- Rzeczywiście, kolega ksiądz napisał mi, że zmarła jego mama. Znałem ją, poczciwa kobieta była, szkoda. Pomódlmy się za nią, co?

- Dobrze, ale za księdza zmarłą mamę i tatę też – powiedział niespodziewanie Łukasz i zaczął – „Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci. Niech odpoczywają w pokoju wiecznym. Amen”.

- Dzięki, że pomyślałeś też o moich poczciwych staruszkach – uśmiechnął się Mateusz.

- Proszę księdza, czy to jest znowu jakiś znak, że ja tu księdzu akurat o mojej mamie, że mi marudzi, a ksiądz dostaje esemesa, że czyjaś mama zmarła? - Łukasz wpatrywał się w niego z napięciem.

- Może być, choć pewności nigdy nie ma – uśmiechnął się Mateusz.

- Czyli powinienem mamie ulec i ubierać się jak jakiś japiszon?

- Nie, niekoniecznie. Może powinieneś po prostu spokojnie z mamą porozmawiać i jej wytłumaczyć, wiesz, tak z uśmiechem i bez złości...

- Znaczy się asertywnie?

- No właśnie, asertywnie, że po prostu lubisz takie ciuchy i dobrze się w nich czujesz, a w gajerku fatalnie. I przede wszystkim powinieneś ją przekonać, że używanie takich ciuchów jak kiedyś, absolutnie nie sprowadzi cię z powrotem na złą drogę, bo myślę, że mama tego właśnie się obawia – wyjaśnił Mateusz.

- Chyba rzeczywiście ma ksiądz rację... - zamyślił się Łukasz. - Ksiądz to naprawdę musiał mieć kiedyś super relację ze swoją mamą...

- Gdybym mógł cofnąć czas, zrobiłbym wszystko, aby mieć ją dużo lepszą – powiedział cicho Mateusz.

- Ale czasu cofnąć się nie da – filozoficznie zamknął temat Łukasz.

***

Jadąc samochodem na pogrzeb mamy ks. Darka Mateusz ciągle myślał o swojej mamie i zdał sobie sprawę, że czegoś ważnego swojej mamy pozbawił. Otóż, będąc zmuszony do zmiany seminarium, a potem wyjeżdżając na niemal dekadę za granicę, pozbawił swoją mamę radości obcowania z innymi kolegami księżmi. Mama księdza jest mamą nie tylko dla swojego syna, ale również dla wszystkich kolegów, którzy razem z jej synem byli wyświęceni, czy przyjaźnili się z nim. Do rodzinnego domu księdza zawsze można było wpaść i wyściskać mamę i ręce mamy ucałować - tak się nazywa mamę kolegi księdza, po prostu mama, - wypić herbatę i porozmawiać. Mama Mateusza tej radości nie miała, bo przecież pracował w innej diecezji, 160 km od domu, a później 1600 i jego koledzy właściwie mamy nie znali. 

„Szkoda, że mama nie mogła się cieszyć takimi wizytami przybranych synów, zwłaszcza kiedy ja byłem tak daleko” - myślał Mateusz i kilka łez spłynęło mu po policzku.

Kiedy dojechał na miejsce, prawie wszyscy koledzy już przybyli, a tato Darka witał się z nimi, jak... z synami. No tak. Tata też jest tatą wszystkich. Jest coś niesamowitego w tych pogrzebach rodziców księdza. Z jednej strony ksiądz, który traci mamę, właściwie traci najważniejszy ludzki punkt odniesienia, traci dom. Ale z drugiej strony ci wszyscy księża obecni na pogrzebie napełniają rodzinę jakąś taką radością, że ta mama choć odeszła, to przecież tylu synów po sobie zostawiła.

- Moja mama bardzo kochała tę świątynię i miała w niej swoje stałe miejsce – mówił Darek. - Ale jestem pewien, że teraz bardzo się cieszy, że ktoś to miejsce po niej zajmie i byłoby jej smutno gdyby pozostało puste. Mama była prostą, uczciwą i dobrą kobietą i całej naszej rodzinie przekazała solidne fundamenty chrześcijańskie, miłości do Boga i szacunku dla człowieka. Choć ona oczywiście nie użyłaby takich mądrych słów – mówiąc to Darek uśmiechał się przez łzy.

„Oczywiście, że nie użyłaby takich słów – pomyślał o swojej mamie Mateusz, też się uśmiechając. -  Po prostu popatrzyłaby tymi matczynymi oczami i powiedziałaby‚ synuś’ i wszystko byłoby jasne”.  

Jeremiasz Uwiedziony

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!