TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 29 Marca 2020, 01:05
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Jasna i ta druga strona księżyca część LXXXI

Jasna i ta druga strona księżyca część LXXXI

Czasami naprawdę denerwowało go to, że Ksiądz Proboszcz z jednej strony dawał mu całkowicie wolną rękę, gdy chodzi o pracę z młodzieżą, pod warunkiem, że nie będzie to kolidowało z innymi obowiązkami, a najlepiej jeśli będzie to miało miejsce podczas ferii, do których Mateusz miał przecież święte prawo, ale z drugiej absolutnie w niczym nie pomagał, a wręcz ignorował wszelkie dotyczące młodzieży sprawy. W sumie to nie tylko młodzieży, bo przecież pielgrzymka to nie tylko sprawa młodzieży. Nie dość, że nie wiedzieć czemu coraz trudniej było zebrać grupę, to jeszcze Mateusz miał przynajmniej z pięć telefonów od osób, które podczas jego wyjazdu w góry dzwoniły do kancelarii parafialnej w sprawie zapisów na pielgrzymkę i słyszały od Proboszcza mniej więcej takie informacje:

- Pielgrzymką zajmuje się ksiądz wikariusz, ale on teraz wyjechał,

- Ale chyba można się zapisać na pielgrzymkę w naszej parafii?

- Trudno mi powiedzieć, czy w tym roku będzie grupa z naszej parafii...

- Ale przecież w gablotce wisi plakat i zachęta do zapisywania się...

- Ach tak? No to pewnie będzie jednak ta grupa również w tym roku.

- To proszę mnie zapisać.

- Ale tym się zajmuje ksiądz wikariusz, a jego nie ma...

- A kiedy będzie?

- Myślę, że na pewno jeszcze przed pielgrzymką będzie.

A przecież Mateusz zostawił listę w formacie A3 na biurku w kancelarii z prośbą aby Proboszcz przyjmował zgłoszenia. W ten sposób, po raz kolejny, na pięć dni przed pielgrzymką miał zapisanych niewiele ponad 40 osób, i co najgorsze, nie było już żadnej niedzieli, podczas której mógłby zrobić jakąś akcję wzorem ubiegłego roku, kiedy to happening przygotowany przez młodzież z gigantycznymi fotografiami z ubiegłorocznych pielgrzymek przyniósł sukces, który przerósł wszelkie oczekiwania. A co teraz?

Last minute. Last minute. Last minute” – powtarzał w kółko w pamięci słowa, które od kilku tygodni chodziły mu po głowie jako ewentualny pomysł na przyciągnięcie coraz bardziej rozleniwionych parafian do pielgrzymki, ale od powtarzania niczym zaklęcia angielskiego wyświechtanego terminu bynajmniej nie robiło mu się jaśniej pod sufitem. Postanowił zadzwonić do Macieja, może on coś podpowie.

- A, wieczny wikary przypomniał sobie o koledze wiejskim proboszczu! – przywitał go śmiechem przyjaciel.

– Mów szybko czego ci potrzeba, bo mam tu sporą kolejkę w kancelarii.

- Cześć Macieju, ja też siedzę w kancelarii i płaczę bo mam nieco ponad czterdzieści osób zapisanych na pielgrzymkę... Może masz jakiś pomysł na werbunek? – od razu wyłuszczył swój problem Mateusz.

- Tak w trzydzieści sekund to ciężko coś wymyślić – Maciej mówił bardzo powoli, co było u niego oznaką bardzo intensywnego myślenia. – Wiesz co, ja mam takie doświadczenie, że jak gdzieś z młodzieżą pojadę na parę dni, to oni zwykle tak się rozochocą tym przebywaniem razem, bez żadnych fejsbuków, naszych klas i innych wirtualów, że prawie wszyscy chcieliby natychmiast znowu zrobić coś razem... Nie wydaje ci się, że jest taka prawidłowość?

- Masz absolutną rację, zawsze tak jest...

- No a czy ty nie byłeś teraz z młodymi w Bieszczadach? – przerwał mu Maciej.

- Byłem, ale co z tego...

- Ilu ich miałeś? – znowu przerwał mu Maciej.

- Prawie 50, ale daj mi się...

- I co, nikt z nich nie prosił, żeby coś jeszcze razem wykombinować, żeby przedłużyć... A ty sam nie proponowałeś im to be continued  na pielgrzymce? – dociekał młody proboszcz ale Mateusz już się zaczynał irytować tym przerywaniem mu.

- Jasne, że zapraszałem i z pięciu idzie...

- A reszta? Nie chcą? – znowu przerwał mu Maciej.

- Facet wyluzuj! – zdenerwował się Mateusz. – No pewnie, że chcą, ale jak wiesz młodzi są zwykle „goli i wesoli”. Nie mają kasy, a ja też nie mam skąd wyszarpać, a wierz mi, że mamy najniższe opłaty ze wszystkich grup, zaledwie 85 złociszów.

- No to znajdź skądś kasę i masz problem z głowy. Ja ci mogę podesłać pięć osób i za nie zapłacę, bo ja ciągle jeszcze nie dałem rady zorganizować grupy. Aha! Dwoje z nich gra na gitarze! Cieszysz się? No to ciao! – Maciej odłożył słuchawkę. 

„Znajdź kasę i masz problem z głowy! Łatwo powiedzieć” – myślał ponuro szukając jakichś nazwisk czy firm, które można prosić o pomoc, ale wiedział doskonale, że tę operację przeprowadził już trzy tygodnie temu, przed wyjazdem w Bieszczady i nie miał już nikogo w odwodzie. Mógł jeszcze poprosić Księdza Proboszcza, ale był pewien, że to nic nie da.

- Co ksiądz taki zasępiony – Proboszcz akurat wszedł do kancelarii i zaczął czegoś szukać na regałach.

- A bo mi ksiądz Proboszcz nie poprzyjmował zapisów na pielgrzymkę i teraz mamy trochę mało osób – odburknął nieco niegrzecznie Mateusz.

- Jeszcze pięć dni, może się jeszcze zapiszą – odpowiedział lekko skruszonym tonem Proboszcz, aż Mateusz wyczuł szansę.

- A może by Ksiądz Proboszcz pomógł trochę finansowo, bo niektórzy chcieliby pójść, a nie mają nawet tych 85 złotych, a ja jestem totalnie spłukany po tych Bieszczadach – spróbował Mateusz i z napięciem patrzył w oczy swojego zwierzchnika.

- Księże Mateuszu wrócimy do tej rozmowy później, bo widzę, że tu jakiś interesant czeka – Ksiądz Proboszcz skorzystał z okazji aby się oddalić.

„W sumie nie powiedział nie” – pomyślał wzdychając Mateusz.

- Proszę bardzo. Szczęść Boże. Proszę usiąść. W czym mogę panu pomóc?

- Ja proszę księdza chciałbym się wyspowiadać, jeśli to możliwe – powiedział mężczyzna około pięćdziesiątki w doskonale skrojonym garniturze pachnący dobrą woda kolońską i w... okularach słonecznych, też pewnie znakomitej marki, tylko nie wiadomo po co w taki pochmurny dzień.

- Jeśli ma pan taką potrzebę to oczywiście, proszę bardzo, możemy pójść do kościoła, do konfesjonału...

- Wolałbym, żebyśmy pozostali tutaj – zaoponował mężczyzna.

- Dobrze. Niech Pan będzie w twoim sercu, abyś szczerze wyznał swoje grzechy – powiedział Mateusz kreśląc znak krzyża nad mężczyzną. Ponad godzinę mężczyzna opowiadał mu swoje życie. Było jak z piosenki Soyki: „Mam żonę mam, mam dzieci mam i życie tak jak w kinie, ale bez pani ginę” A właściwie „przez” panią ginę. A ta pani to pornografia i narkotyki. Może dlatego te ciemne okulary, bo oczy mówią wiele, zbyt wiele. Kiedy przyszło do pokuty, mężczyzna poprosił o pokutę, która go zaboli i która komuś pomoże.

- Myślę, że byłoby dobrą pokutą, gdyby pan kupił dajmy na to 10 albo 20 egzemplarzy pisma „Miłujcie się”. To taka gazeta, wie pan, która promuje czystość i pokazuje niebezpieczeństwo pornografii. Jedną gazetę zatrzyma pan dla siebie, a resztę rozda. Nie wiem, może gdzieś w biurze, może synowi i jego kolegom... Nie będzie to dla pana zbyt wielki wydatek?

- Ależ oczywiście, że nie, zrobię jak ksiądz powiedział – odpowiedział mężczyzna. – Wie ksiądz, ja przepraszam ale całkiem przypadkowo słyszałem księdza rozmowę z tym drugim księdzem...

- Z księdzem Proboszczem.

- No właśnie. I ksiądz coś mówił, że jakieś osoby chcą iść na pielgrzymkę a nie mają pieniędzy na opłaty. JA BARDZO, BARDZO CHĘTNIE mogę pomóc, dla mnie to naprawdę żaden problem, proszę mi wierzyć. Ile kosztuje taka jedna opłata, od jednej osoby? – zapytał.

- Ale wie pan, ja naprawdę myślę, że pokuta którą wyznaczyłem jest wystarczająca i nie ma potrzeby...

- Proszę! Proszę mi powiedzieć ile musi zapłacić jedna osoba za pielgrzymkę? Proszę księdza taka pielgrzymka to jest dziesięć dni bez internetu, bez pornografii na wyciągnięcie ręki, bez narkotyków, a jeszcze z modlitwą. Proszę mi pozwolić dać ludziom taką możliwość...

- 85 złotych, ale... – Mateusz ciągle nie był przekonany.

- Proszę księdza, nawet za 100 czy 200 osób mogę zapłacić bez najmniejszego uszczerbku dla mnie. Byłaby to wielka radość dla mnie. Wielka radość. Kiedyś mogłem to zrobić dla mojego syna, ale nie zdążyłem – powtórzył mężczyzna a spod ciemnych okularów potoczyły się łzy. 

***

Oferta pielgrzymkowa last minute pocztą pantoflową, a właściwie na facebookowych kontach kilku lektorów przetoczyła się jak burza: Pielgrzymka – oferta last minute – nie płacisz ani grosza ale szykujesz jedzenie dla tych co nie czekali na ostatnią chwilę... Na co jeszcze czekasz?   

Jeremiasz Uwiedziony

 

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!