TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 16 Października 2021, 20:40
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Jak Zabłocki na mydle

Jak Zabłocki na mydle

Kiedy wynaleziono mydło, bez którego nie wyobrażamy sobie codziennego życia? Sporo wspólnego z tym wynalazkiem miał szlachcic, którego nazwisko pada w powiedzeniu: „Wyjść jak Zabłocki na mydle”. Ale podobno „matką wszystkich mydeł” jest to pochodzące z Aleppo. 

Kiedy żył polski szlachcic herbu Łada i właściciel dworu w Rybnie koło Sochaczewa Cyprian Franciszek Zabłocki, czyli na przełomie XVIII i XIX wieku, mydło było już dawno wynalezione. Jego „korzeni” trzeba więc szukać wcześniej.

Do prania w Babilonii

Mydło jako środek myjący zostało spopularyzowane w Europie dopiero na przełomie XIX i XX wieku. Wprawdzie podobno znane jest od starożytności, bo najstarsze znane dowody na jego stosowanie pochodzą z roku około 2800 p.n.e. z terenów Babilonu, ale prawdopodobnie używano go tam przede wszystkim do mycia, dzisiaj powiedzielibyśmy prania, ubrań. Produkowano je łącząc wodę, alkalia i olejek kasjowy wytwarzany z liści, młodych gałązek i niedojrzałych owoców cynamonowca wonnego. „Podczas panowania Nabonida, władcy państwa nowobabilońskiego, przypadającego na lata 556-539 r. p.n.e. przepis na mydło zawierał już popiół, olejek cyprysowy i olej z nasion sezamu. Starożytni Egipcjanie także mieli swoją recepturę na mydło. W trakcie swoich kąpieli używali mydła na bazie tłuszczów zwierzęcych i roślinnych zmieszanych z solami alkalicznymi” – czytam na portalu poświęconym historii mydła. Jeżeli chodzi o jego produkcję w średniowiecznej Europie najpierw robiono je z tłuszczów zwierzęcych. I już w VI wieku we włoskim Neapolu mydlarze mieli osobną gildię, czyli specjalne bractwo, stowarzyszenie.

Potem w VIII wieku produkcja mydła rozprzestrzeniła się na również Hiszpanię. „W okresie Karola Wielkiego jeden z kapitularzy nakłada obowiązek gromadzenia zapasów mydła przez zarządców królewskich posiadłości. Jednak mydło europejskie, jako wytwarzane z tłuszczów zwierzęcych, swoim zapachem nie zachęcało do częstego mycia. Inaczej było z importowanym do Europy mydłem arabskim, które wytworzone z olejów roślinnych, miało przyjemny zapach” - podkreśla jeden z historyków.

Matka wszystkich mydeł

Teraz przeniesiemy się do syryjskiego Aleppo, gdzie wytwarzano i mam nadzieję, że będzie się produkować na nowo, mydło określane mianem „matki wszystkich mydeł”. Ze względu na swoje pochodzenie nazywane jest mydłem Aleppo, a także mydłem Alep, mydłem laurowym, mydłem ghar, szarym mydłem syryjskim i Savon d’Alep. Uwaga - zaczęto je wytwarzać w Aleppo już dwa lub cztery tysiące lat temu (źródła podają różnie) i było tam produkowane do XXI wieku. „Przez setki lat było znane jedynie Syryjczykom, a do Europy przywędrowało w trakcie wypraw krzyżowych prawdopodobnie w XI wieku. W Polsce jest znane od niedawna, lecz jego popularność stale rośnie” – czytam o nim. Niestety przez wojnę w Syrii mydlarze zostali zmuszeni do ucieczki za granicę, a kosmetyczna gałąź gospodarki upadła. Obecnie mistrzowie tego rzemiosła produkują je tradycyjną metodą najczęściej we Francji, Arabii Saudyjskiej, Turcji i Tunezji.

Mydło z Aleppo zawiera w sobie zaledwie cztery składniki, które przekładają się na wiele korzyści dla ciała, twarzy i włosów. Najważniejszymi substancjami w jego składzie są oliwa z oliwek i olej laurowy (olej z jagód wawrzynu). Oprócz tego zawiera też wodę i tzw. ług sodowy pozyskiwany z soli morskiej. Nie ma w sobie konserwantów, barwników, substancji aromatyzujących ani żadnych składników chemicznych. Te cztery składniki są odpowiednio dobierane w zależności od tego, do jakiego rodzaju skóry ma być ono użyte.

Ciekawe jest również to, jak powstaje mydło Aleppo. Produkowane jest ręcznie i by powstało potrzeba miesięcy. Najpierw oliwę z oliwek miesza się z ługiem sodowym i gotuje przez parę dni w wielkich kotłach. „Przed końcem zmydlania dodaje się olej laurowy. Ług zostaje spuszczony z kotła, z kolei powstała mikstura jest tak długo płukana wodą, aż ług całkowicie zniknie. By woda w pełni odparowała, a masa przestygła, zostawia się ją na noc. Mydło rozprowadza się na arkuszach papieru i pozostawia do utwardzenia, a następnie kroi na kawałki i oznacza pieczątką producenta. Zielone kostki układa się w cylindryczne kolumny, by zapewnić im cyrkulację powietrza, i zostawia na leżakowanie. Mydła dojrzewają przez sześć, dziewięć, a nawet 12 miesięcy (w innym miejscu czytam nawet o 15 miesiącach). W tym czasie każdy kawałek schnie, wyraźnie twardnieje i zmienia swoją barwę na piaskową, przy czym w środku pozostaje zielone” – czytam na portalu poświęconym mydłu z Aleppo. Dodam jeszcze, że może wygląda ono niepozornie i nie porywa zapachem, ale to nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest jego skuteczne działanie, bo polecane jest przez dermatologów nawet dla alergików i atopowej skóry.

„Mydlany” interes

Teraz o polskim akcencie związanym z mydłem, a właściwie z produkcją mydła przez Cypriana Franciszka Zabłockiego. Ten szlachcic walczył o wolną Polskę u boku Napoleona, jednak zapamiętany został z pewnego „mydlanego” interesu, który chciał zrobić. Zresztą Zabłocki „wsławił się” wieloma oryginalnymi inwestycjami mającymi przynieść mu wielkie pieniądze i to niewielkim kosztem, które jednak skończyły się marnie. Tak też było z przysłowiowym mydłem.

Pewnego dnia Cyprian Zabłocki wpadł na pomysł otwarcia mydlarni, zaczął produkować mydło w rodzinnym majątku w Rybnie i zamierzał sprzedać je za granicą. Dlatego miało być spławione Wisłą do Gdańska, a stamtąd dalej statkiem. Zabłocki jednak chciał większego zysku, postanowił więc oszukać celników pruskich. Kazał zrobić specjalne skrzynie, miały być szczelne, nie przepuszczać wody i do nich zapakował wyprodukowane przez siebie mydło. Tuż przed granicą z Prusami wrzucił skrzynię z ładunkiem do wody. Barka płynąc, ciągnęła ją za sobą, oczywiście pod powierzchnią wody i niewidoczną dla oczu celników. Zabłockiemu udało się uniknąć opłaty celnej, ale kiedy w Gdańsku wydobyto skrzynie, okazało się, że mydło rozpuściło się w wodzie, skrzynie jednak nie były szczelne. W tym momencie stracił wszystkie zainwestowane pieniądze.

Niektórzy twierdzą, że powiedzenie o mydle jest jeszcze starsze niż Zabłocki. Zmarły w 1696 roku poeta Wacław Potocki w „Miła jest różność w rzeczach” krytykował przejętą od Włochów modę stawiania na koniec posiłku cukrów i konfitur i napisał o tym tak: „Cukry stawiać na końcu obiadu od Włochów,

Wskórają też tak jako Zabłocki na mydle”. Czyżby przed Cyprianem Zabłockim jakiś inny członek tego rodu chciał zrobić interes na mydle? Tego nie wiemy.

Nowość z bąbelkami

Na koniec o amerykańskim mydle, które unosi się na wodzie. W Polsce może nie jest ono tak popularne, ale w Stanach Zjednoczonych to podobno hit. Chodzi o białe mydło „Ivory” w kostce. Produkowane jest w firmie Procter&Gamble, która została założona w 1837 roku. Powstało przez przypadek, a może raczej niedopatrzenie.

Pewnego dnia jeden z pracowników fabryki zapomniał wyłączyć na czas mieszarki do mydła i płynna substancja w kadzi, z uwagi na zbytnie przemieszanie, wzbogacona została o pęcherzyki powietrza. Otrzymane w ten sposób mydło unosiło się na wodzie, a nie opadało na dno. W 1979 roku Gamble, junior postanowił wypuścić je na rynek i odniósł wielki sukces. Pływające mydło sprzedawało się doskonale i przyczyniło się do sukcesu firmy, odwrotnie niż u naszego Zabłockiego.

Tekst Renata Jurowicz

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!