TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 16 Lipca 2020, 05:44
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Jak uwieść własną żonę? cz. III

Jak uwieść własną żonę? cz. III

para

Uwieść żonę - oto jest zadanie! Nie ten, kto seryjnie wykorzystuje kobiety, ale ten, kto idzie w bój o swoją własną małżonkę jest prawdziwym bohaterem.

Z żoną się nie handluje, ale daje się jej wszystko za darmo. Stając się powoli silniejszym i bardziej niezależnym, przestajesz oczekiwać pociech, nagród i pochwał.

Punkt czternasty za to, co robisz dla żony, nie oczekuj od niej żadnej zapłaty
Pochwały mogą cię w tym momencie tylko rozbroić. Tak, owszem, potrzebujesz tego od swojej żony, bardziej niż od kogokolwiek innego, lecz wytrwaj cierpliwie. Nie chodzi ci przecież o żołd, czy jałmużnę od niej, a o szczery prezent.

Punkt piętnasty ciesz się z każdego pozytywnego sygnału
Nie oczekujesz niczego, dlatego nie jesteś sfrustrowany. Każdy zaś najmniejszy dobry znak od żony traktujesz jak prezent i zachowujesz, jako skarb. Nie jesteś zawiedziony, że nie spełnia w pełni twoich marzeń. Nie masz ich, poza tymi, które ukazują się w postaci najmniejszych odłamków nadziei, wyłaniających się cicho i pokornie z burzy waszej trudnej małżeńskiej relacji.

Punkt szesnasty jesteś bardzo oddany, ale nie naiwny
Kiedy trzeba, padasz na kolana, kiedy trzeba, twardo mówisz „nie”. To, że twoja wybranka jest twoją pasją - nie oznacza, że jesteś jej lokajem, czy też niewolnikiem. To równa tobie osoba. Nie chodzi o to, by bezmyślnie spełniać wszystkie jej zachcianki - brak inicjatywy, lęk przed kolejnymi zażaleniami, poddanie się dyktaturze żony; są, bowiem w istocie oznakami poważnego lekceważenia jej, jako kobiety.

Punkt siedemnasty samodzielnie podejmujesz decyzje
Stajesz się zawodowcem. Sam wykreślasz zbędne i dodajesz nowe potrzebne ci punkty w harmonogramie. To ty stajesz się „kapitanem okrętu”, na który wkroczyłeś. Żeglarzu, w ten rejs wyruszasz bez gotowej mapy. Jesteś pierwszy na tych wodach. Rozpoznaj kompas ukryty we własnym wnętrzu. Uważnie obserwuj pogodę.
Trzymasz się tylko ogólnej dyrektywy; dajesz żonie nieograniczoną wolność, jednocześnie nęcąc ją z całą wirtuozerią ku sobie.

Punkt osiemnasty nie tłumacz żonie, o co w tym wszystkim chodzi
To nie złota recepta na powodzenie u kobiet, ale na styl życia. Zresztą, tłumacząc jej to, co starasz się robić, „wystraszysz ją”. Ona poczuje się przedmiotowo. Pomyśli, że chcesz ją rozgryźć jak zadanie z matematyki, albo, co gorsza, że chcesz ją naprawić jak zepsutą pralkę!

Punkt dziewiętnasty nie zaskakuj za bardzo niespodziankami
Kobieta jest „płochliwa” jak sarna. Chce mieć czas na oswojenie się i przygotowanie. Dbaj o jej komfort. Nie unikaj inicjatywy, ale zapoznaj ją nieco nawet z niespodziankami.

Punkt dwudziesty dawaj subtelniej, ale systematycznie
Myślałeś może, że gdy dasz swojej żonie olbrzymi bukiet złożony z pięćdziesięciu róż raz do roku to z wrażenia przyzna ci zaraz pięćdziesiąt punktów. Zapamiętaj jednak, że dla niej jeden gest to jeden punkt..! Bez znaczenia, czy dostaje „miłe słówko”, czy samochód. Nikt nie wie, dlaczego tak właśnie jest. Obdarowuj zatem systematycznie, ale przede wszystkim z wyczuciem.

Punkt dwudziesty pierwszy „efektem ubocznym” naszego stylu życia jest rozkochanie żony w sobie do szaleństwa
Tak chcemy tego - a z czasem nawet zaczynamy o tym marzyć, w końcu mieliśmy ją uwieść! Jednakże droga do tego wiedzie poprzez zaangażowanie się w pracę we własnym wnętrzu, a nie poprzez retoryczne przekonywanie żony.
Długo możesz mieć wrażenie, że nic dobrego nie przynoszą twoje starania. Wręcz przeciwnie, nadejdą momenty kompletnego zniszczenia relacji i zachwiania nadziei. Wytrwaj jednak Przyjacielu. Bądź konsekwentny i cierpliwy. Mimo nawet zaniku uczuć, permanentnie kieruj ku żonie swoje dążenia. Nie dociekaj, jak to się ma stać. Mózg kobiety to poplątanie kabli, przełączników, wtyczek, sterowników, zegarów i innych „klamotów”. Nie pojmiesz tego, ale może, gdy po miesiącach starań, brawurowych akcji i wysiłków - „odpuścisz” nieco, albo uznasz, że ona potrzebuje teraz samotności, jej mózg zacznie dopasowywać i łączyć. Opuszczoną przez ciebie jak należy klapę od sedesu sprzed czterech miesięcy, błysk w twoim oku podczas niedawnego spotkania pod kościołem, to, że podczas rozmów telefonicznych zacząłeś wtrącać zwroty zainteresowania typu: „uhum…”, „doprawdy..?”, „i jak się wówczas poczułaś..?”. Przypomni sobie „nie” w twoich ustach, podczas, gdy zawsze padało tchórzliwe „tak”. Dotrze do żony, że ty naprawdę drwisz sobie z odtrącenia i samotności. Spostrzeże, że nie działa na ciebie żaden szantaż. Zauważy, że to nie blef z wiernością. Odczuje bijący od ciebie intrygujący spokój. Pociągać ją będzie twoja gotowość na wszystko. Zszokuje ją to, że oddałeś życie „jakiejś” pasji. I dozna olśnienia - „jakaś pasja”! A wówczas uważaj, bo żona znajdzie się na skraju miłosnego obłędu.

Tekst Albert Bogusławski

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!