TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 22 Listopada 2019, 23:11
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Jak to jest z propagandą?

Jak to jest z propagandą?

Od wielu lat z pełną premedytacją nie oglądam żadnych programów publicystycznych ani informacyjnych w telewizji.
Decyzję tę podjąłem w czasie Katastrofy Smoleńskiej, kiedy jak pamiętamy telewizja publiczna była oczywiście kontrolowana przez rządzącą koalicję, a główne telewizje prywatne, jak zaświadczył wielki reżyser i sympatyk ówczesnej władzy, może nawet większy sympatyk niż reżyser, Andrzej Wajda, były dla rządzących nie mniej przyjazne. Przestałem oglądać wiadomości z wielkim pożytkiem dla swojego zdrowia psychicznego, a także dla oglądu świata. Jestem przekonany, że wiedzę o tym, co się dzieje dookoła mam i tak wystarczającą, a przede wszystkim nie suflowaną przez żadną opcję polityczną, ani tym bardziej tzw. „autorytety moralne”. Żeby nikt nie pomyślał, że jestem jakimś rygorystą, co to telewizor wyrzucił przez okno, broń Boże! Telewizora używam dla relaksu, oglądam czasami sport i filmy fabularne.
Ale raz przydarzył mi się wyjątek. To było tuż przed ostatnimi wyborami prezydenckimi. Byłem u jednego kolegi, u którego na okrągło chyba nadaje program ze sloganem reklamowym „cała prawda cała dobę”, czy coś podobnego i chcąc nie chcąc musiałem przetrawić główny program informacyjny owej stacji. Zawierał on kilkunastominutowy pean na cześć urzędującego jeszcze i starającego się o reelekcję Bronisława Komorowskiego i kilkudziesięciosekundową wstawkę o rzekomych machlojkach uniwersyteckich Andrzeja Dudy. Było to na kilka dni przed wyborami i ja osobiście byłem w szoku. Kolejnego dnia wręcz rzuciłem się na wszelkie media pisane z różnych stron politycznej barykady, szukając jakiegoś wielkiego potępienia dla tak bezczelnej propagandy wspomnianego programu informacyjnego i nie znalazłem absolutnie nic! Nikogo to nie wzruszyło. To była norma jak się okazało. Podziękowałem więc Bogu za jakże trafną decyzję nie zaprzątania sobie głowy bzdurami z telewizji i powróciłem do mojej słodkiej i jakże zdrowotnej separacji z mediami informacyjnymi.
Po nastaniu rządu dobrej zmiany nie miałem najmniejszych złudzeń, że sytuacja zmieni się na lepsze. Byłem pewien, że nastąpi jedynie odwrócenie wektorów i wiatr propagandy zawieje dokładnie w drugą stronę. Z mniejszą bądź większą finezją, ci którzy śledzą twierdzą, że jednak z mniejszą, propaganda jest uprawiana nadal. I nie mam zamiaru tego sprawdzać.
Zdziwiłem się więc niezmiernie, że Robert Mazurek, dziennikarz związany z mediami uchodzącymi za prawicowe przez większość swojej kariery, choć ostatnio pracujący dla radiowej stacji RMF, bynajmniej nie prawicowej, wystosował nagle list otwarty do szefowej Wiadomości TVP Danuty Holeckiej, w którym stwierdził, że propaganda TVP jest... sami zobaczcie: „Droga Danuto, rozmawialiśmy kilka razy i byliśmy wtedy na ty, więc wybacz familiarność, ale w końcu, jak to między dziennikarzami. Bo jesteś dziennikarką, prawda? Upewniam się, bo z telewizora trudno wywnioskować. Ja wiem, że jazda po „Wiadomościach” nigdy jeszcze nie była tak łatwa i prosta. (…) Wiesz co, Ty nawet masz rację. Oni wcale nie są od was lepsi. Przemilczają, manipulują tak, że człowiek nie wie, gdzie przód, a gdzie tył, łżą na zawołanie z taką wprawą, że dech zapiera. Przecież to widzę, zresztą nie tylko ja. Tylko co z tego? Nie piszę listu do dziennikarzy „Faktów”, bo wielokroć wspominałem, co o tym myślę, a wy mieliście być inni. To miała być dobra zmiana. (...) W tępej propagandzie sukcesu jesteście gierkowscy, w nagonkach na opozycję gomułkowscy, a w estetyce jaruzelscy. Tyle, że za Jaruzela było klarowniej, bo oni przynajmniej występowali w mundurach, a wam ich nie sprawiono”.
Ho ho! Tu pod koniec pan Mazurek trochę się zapędził, bo skoro obecna propaganda jest tak tępa, to mundury chyba są jednak zbędne, bo każdy głupi się połapie, no, ale nie czepiajmy się słówek, napisanych jak się zdaje w głębokim oburzeniu. W ostatnich dniach list Mazurka jest najgoręcej komentowanym faktem medialnym. Pomyślałem więc, że skomentuję i ja. Mógłbym się powyzłośliwiać na Mazurku i przypomnieć niezbyt chlubną obecność w mediach publicznych jego brata, czy jak większość prawicowych replikantów zapytać, gdzie był Mazurek, kiedy cała propaganda dęła dokładnie w drugą stronę z bynajmniej nie lepszą estetyką (pomijam fakt, że z istoty swej propaganda ma być skuteczna, a nie piękna, ale też wcale nie twierdzę, że ta obecna TVP jest skuteczna, bo jej nie znam), czemu wtedy listów nie pisał, ale rozumiem, że tępota swoich bardziej go boli. OK. Jedyne co mi przychodzi do głowy jako sensowne podsumowanie tej dyskusji to przykra i smutna konstatacja, że chyba cała klasa dziennikarska w naszych czasach, może mniej, a może bardziej niż klasa polityczna i artystyczna, uważa się za po prostu lepszych od adresatów swoich produkcji i robi wszystko, aby tych odbiorców, wyborców i widzów w tym przekonaniu i poczuciu własnej niższości utrzymać. Przykre to, ale nie chce być inaczej. I niestety sympatyczny skądinąd pan Mazurek od wielu lat jest częścią tego systemu i trochę trudno dziś uwierzyć, że nagle zrobił się z niego ostatni sprawiedliwy.

ks. Andrzej Antoni Klimek

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!