TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 06 Kwietnia 2020, 07:04
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

In vitro a prawo Boże

In vitro a prawo Boże

Po zakończeniu Euro 2012, wielkim tematem medialnym jesieni wydaje się być regulacja prawna dotycząca zapłodnienia in vitro. Więcej, już zaczęła się debata w tej kwestii. Podejmujemy tę kwestię z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że katolików przeciwnych zapłodnieniu in vitro nazywa się talibami lub nienawidzącymi dzieci. Po drugie, chcemy spojrzeć na zagadnienie z punktu widzenia prawa Bożego, które zawsze i przede wszystkim obowiązuje ludzi wierzących. Natomiast niewierzących obowiązuje prawo naturalne, a jest to w istocie to samo prawo. Jak zatem myśleć, dokonywać wyborów, a następnie stanowić prawo ludzkie, państwowe, ażeby nie sprzeciwiać się prawu Bożemu naturalnemu?

Czy naprawdę katolicy są „talibami” i nienawidzą dzieci?

Talibowie, ze względu na własną kulturę i religię, zazwyczaj posiadają duże wielodzietne rodziny. Porównanie wydaje się być nietrafione, mylne, a wręcz kłamliwe. Autorzy tegoż próbują przykleić negatywną etykietę wierzącym, jaka ,,narosła” medialnie wokół talibów w ostatnich latach. Tygodnik „Newsweek” w jednym z ostatnich numerów na okładce zadał prowokujące pytanie: „Dlaczego nasza prawica nienawidzi dzieci z probówki?” Katolicy kochają życie, bronią go, modlą się o narodziny każdego poczętego człowieka. Ponadto, nie są przeciwni, ażeby bezdzietne małżeństwa posiadały potomstwo, nie są przeciwni ich szczęściu, jak próbuje się nam wmówić. Katolicy, chrześcijanie i osoby uczciwe intelektualnie są przeciwni technice in vitro, gdyż ceną poczętego w probówce, czyli poza organizmem matki, życia jest zniszczenie średnio 20 innych istnień ludzkich. Katolicy, choć nie tylko oni, kochają dzieci i te narodzone i te nienarodzone; kochają wszystkie dzieci poczęte! Stąd bierze się ich stanowisko w odniesieniu do techniki in vitro oraz projektu ustawy państwowej. 

Czy prawo sankcjonujące technikę in vitro można pogodzić z prawem Bożym?

Oczywiście że nie, gdyż prawo Boże pozytywne w Dekalogu wyraźnie stanowi „nie zabijaj” i nie czyni żadnych wyjątków. Zwolennicy in vitro nie mówią jasno, że kosztem narodzenia pozaustrojowego jednego człowieka jest śmierć statystycznie 20 innych istnień ludzkich (nie mówiąc, że technika ta godzi także w godność samego aktu małżeńskiego). Jak życie ludzkie nie zaczyna się od narodzin, tak również nie zaczyna się od momentu wszczepienia (implantacji), ale od poczęcia. Zatem technika in vitro to manipulacja wcześniej poczętym życiem, wieloma istnieniami ludzkimi. Owa manipulacja dotyczy nie tylko wszczepienia zarodków, ale także ich zamrażania i selekcji. Mamy zatem do czynienia przynajmniej z potrójną argumentacją o charakterze logicznym, etycznym i naukowym przeciwko nowej „filozofii” czy „religii” zwolenników manipulacji życiem w laboratorium. 

A przecież i Konstytucja RP broni życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Zatem ewentualna ustawa aprobująca in vitro będzie musiała trafić do Trybunału Konstytucyjnego, aby stwierdził jej zgodność lub nie z fundamentalnym prawem Państwa Polskiego. Widzimy więc już po krótkiej analizie, że katolicy mają argumenty o charakterze prawnym, etycznym i naukowym. Natomiast zwolennicy in vitro, chcąc przeforsować ustawę, najpierw stosują technikę ośmieszenia, przyklejania niesłusznych etykiet, a potem używając połowicznych argumentów o charakterze emocjonalnym, próbują ukazać siebie jako obrońcy szczęścia bezdzietnych małżeństw, budując swą teorię na niszczeniu, czyli zabijaniu innego życia. A czy taka droga może być dobrym rozwiązaniem dla kogokolwiek?

 ks. Zbigniew Cieślak
 

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!