TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 23 Lutego 2020, 08:47
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Historia magów - fikcja czy fakt?

Historia magów - fikcja czy fakt?

W styczniu w Kościele wspominamy mędrców albo jak kto woli magów, którzy przybyli do Jezusa. Jednak czy goście Nowonarodzonego istnieli naprawdę? A jeżeli tak - skąd przybyli, ilu ich było i jakie przynieśli dary?

Historia mędrców z Ewangelii wg św. Mateusza zastanawia nie tylko biblistów, ale również wierzących w Kościele. Dla niektórych istnienie magów ze Wschodu to nie fakt historyczny, a pewien symbol albo legenda. Wątpiący swoją teorię opierają na tym, że opis przybycia mędrców, nazywanych także królami lub magami, znajdziemy tylko w Ewangelii spisanej przez św. Mateusza. I trzeba przyznać, że to prawda. Oczywiście jeżeli chodzi o wspomnianą Ewangelię. Inni natomiast twierdzą, że mędrcy byli królami, którzy w trójkę przybyli do Jezusa. Co więc jest prawdą w historii magów oddających hołd Zbawcy, a co fikcją dodaną w ciągu wieków?

Szukając mędrców z Ewangelii
Kiedy szukałam odpowiedzi na pojawiające się pytania, niespodziewanie dla mnie do naszej redakcji wszedł biblista ks. dr Krzysztof Kowalik, znany naszym czytelnikom z biblijnych cyklów na łamach „Opiekuna” i książki „Śladami Jezusa”. Ks. Kowalik jest również wykładowcą i przewodnikiem po Ziemi Świętej. Oczywiście zadałam mu pytanie, czy jako znawca Biblii uważa, że mędrcy istnieli naprawdę? A może opowieść ewangelisty Mateusza to midrasz, czyli coś w rodzaju opowieści, przypowieści, by przybliżyć treści związane z osobą Jezusa? - W dwóch Ewangeliach jest na pewno sytuacja zgodności w relacji o gościach przybywających do Jezusa. Św. Łukasz „ma” pasterzy, a Mateusz - mędrców. Nic nie wskazuje wyraźnie, by był to midrasz. Jedynie sytuacja, wydarzenia, miejsce, znaki nie musiały przebiegać dokładnie, tak jak zostały zapisane - odpowiadał ks. Kowalik. Pojawiło się też w tym momencie pytanie: czy jeżeli przekaz znajduje się tylko w jednej z Ewangelii oznacza, że opisanego wydarzenia nie było? Jeżeli ktoś przyjmie odpowiedź „tak”, to również zaneguje w tym momencie inne wydarzenia opisane tylko w jednej Ewangelii. Tak jest choćby w przypadku zwiastowania Maryi przez Anioła Gabriela, o którym wspomina tylko Ewangelia wg św. Łukasza. - Po drugie - Ewangelie synoptyczne (św. Mateusza, św. Marka i św. Łukasza – przyp. ReJ) nie są ścisłymi kronikami życia Jezusa. W związku z tym np. w Ewangelii wg św. Marka nie ma w ogóle wydarzeń z dzieciństwa Jezusa, czyli Pan Jezus nie miał dzieciństwa? - pytał Biblista i wyjaśnił, że Ewangeliści redagując tekst Ewangelii dokonali wyboru wydarzeń, by jak najlepiej dla czytelnika przygotować przedstawienie postaci Jezusa. Nie zamierzali napisać wszystkiego co On czynił i mówił. Nie przywiązywali też wagi do chronologii wydarzeń, ani też do okoliczności czasu i miejsca, w jakich działał i mówił Syn Boży. To nie było dla nich najważniejsze. Każdy z Ewangelistów liczył się z potrzebami tych, którym miał przekazać Ewangelię. Troszczył się bardziej o objaśnienie prawd wiary chrześcijańskiej, a nie o biograficzne szczegóły. - Jeżeli na przykład św. Mateusz przedstawiając życie Jezusa dokonuje wyboru faktów, łączy pewne rzeczy to nie znaczy, że tworzy fikcję. Nie można popadać w skrajności. Ostrożny byłbym z twierdzeniem, że mędrców nie było u Jezusa. Ale to niekoniecznie musi oznaczać, że mędrcy byli władcami. I trzeba wziąć jeszcze jedno pod uwagę, że istnieje pamięć o wydarzeniach. W związku z tym pojawia się pytanie, że gdyby rzeczywiście wprowadzono do Ewangelii legendarne wydarzenia, czy nie budziłyby to sprzeciwu? Jeśli autor Ewangelii wprowadziłby do niej wydarzenia legendarne, wymyślone, to w związku z tym, czy nie naraziłby się na zarzut, że pozostałe wydarzenia w niej występujące są wymyślone? - zauważył Biblista.

Kim byli goście Jezusa?
Jak podkreślał ks. Kowalik sprawą otwartą pozostaje chociażby odpowiedź na pytanie: kim byli mędrcy, którzy przybyli do Jezusa? Najpierw oddajmy w tej sprawie głos św. Mateuszowi, który jako jedyny z ewangelistów napisał o ich wizycie u Jezusa: „Kiedy Jezus narodził się w Betlejem w Judei, za czasów króla Heroda, zjawili się w Jerozolimie magowie ze Wschodu. I pytali: Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Bo widzieliśmy Jego wschodzącą gwiazdę i przybyliśmy złożyć Mu hołd. Herod usłyszawszy to przestraszył się bardzo, a z nim cała Jerozolima. Wezwał więc wszystkich arcykapłanów i nauczających lud Prawa i wypytywał ich, gdzie się ma Mesjasz narodzić. A ci mu powiedzieli: W Betlejem, w Judei, bo tak napisał prorok: „A ty, Betlejem, ziemio Judy, wcale nie jesteś najmniejsze z książąt Judy. Z ciebie bowiem wyjdzie wódz, który będzie pasterzem mego ludu izraelskiego”. Wtedy Herod, wezwawszy potajemnie magów, wypytywał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy i posyłając ich do Betlejem, powiedział: Idźcie i wypytujcie się dokładnie o to Dziecko, a kiedy Je znajdziecie, dajcie mi znać, żebym i ja mógł pokłonić się Jemu. Wysłuchawszy króla wyruszyli w drogę i (pokazała się im) ta gwiazda, którą widzieli wschodzącą, szła przed nimi, aż zatrzymała się nad miejscem, w którym było Dziecko. I stanęła. Gdy zobaczyli gwiazdę, ogromnie się ucieszyli. Kiedy zaś weszli do domu, zobaczyli Dziecko z Jego matką Maryją. Upadli na twarz i złożyli Mu hołd. I otworzywszy szkatuły ofiarowali złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie polecenie, by nie wracali do Heroda, inną drogą odeszli do swego kraju” (Mt 2, 1- 12). Ten fragment brzmi trochę inaczej niż jesteśmy przyzwyczajeni, ponieważ najlepiej znamy jego tłumaczenie z Biblii Tysiąclecia. Ale warto zajrzeć też do innych tłumaczeń, to znajdziemy w Biblii Poznańskiej.
Według tego tłumaczenia do Jezusa przybyli nie mędrcy, a magowie. Jak tłumaczą bibliści w Biblii Poznańskiej według starej tradycji ówcześni magowie byli uczniami Zaratustry, zajmowali się tłumaczeniem snów, kultem i wyjaśniali zjawiska przyrodnicze. Byli w większości kompetentnymi i oficjalnymi interpretatorami niezwykłych zjawisk przyrody. Z ich grona pochodzili zawodowi astrologowie. Magowie, o których mówi św. Mateusz, posiadają takie cechy. Ze względu na ich wiedzę mówiono też o nich, że to mędrcy. Magowie przybyli ze Wschodu i od samego początku wiążą swoje przybycie z interpretacją przyrodniczego zjawiska. Padająca w Ewangelii ogólna nazwa „Wschód” może oznaczać Persję, Babilonię i Arabię. Za Babilonią przemawia znajomość astrologii. Za Arabią dary, które przynieśli oraz fakt, że Pismo Święte „rozumie” zwykle przez Wschód Arabię. Za Persją nazwa magoi i starożytna sztuka, która przedstawia ich w strojach perskich. Dlaczego więc nazywamy ich również królami? Takie przypuszczenie wzięło się prawdopodobnie z nieprawidłowej interpretacji Psalmu 71: „Królowie Tarsu i Wysp ofiarują dary”. W Ewangelii nie znajdziemy też ich imion. Dopiero w średniowieczu nadano im imiona: Melchior (ofiarujący złoto), Kacper (ofiarujący kadzidło) i Baltazar (ofiarujący mirrę).

Przybyli za gwiazdą
Mędrcy udali się za gwiazdą najpierw do Jerozolimy. Według wschodnich wierzeń pojawienie się gwiazdy towarzyszyło narodzinom wybitnych ludzi. Tą na betlejemskim niebie magowie uznali za gwiazdę króla żydowskiego. W religii irańskiej istnieje analogiczna do Starego Testamentu nadzieja na pojawienie się przyszłego Zbawcy w I wieku przed Chrystusem. Oczekiwania te zbiegły się z oczekiwaniem Mesjasza w Palestynie. Gwiazda, o której pisze św. Mateusz, mogła być nową gwiazdą, która na pewien czas zajaśniała, a może kometą, której ogon był zwrócony w stronę Judei i wskazał magom kierunek, gdzie mają iść. Inni naukowcy uważają, że gwiazdą magów był meteor podobny do gwiazdy i jasno świecący nad ziemią. Oczywiście to są tylko teorie.
Nie znany jest też dokładny czas przybycia mędrców do Jezusa. Wprawdzie św. Mateusz w Ewangelii nie wspomina o spisie ludności, ale wiemy o nim z Ewangelii św. Łukasza. Prawdopodobne jest, że kiedy ludzie, którzy przybyli na spis ludności do Betlejem wyjechali, Święta Rodzina przeniosła się do jakiegoś domu i tam trafili mędrcy. Kiedy przyszli być może od narodzin Syna Bożego minęło pół roku albo więcej.

Dla wszystkich ludzi
Św. Mateusz podaje, że magowie przynieśli ze sobą daty: złoto, kadzidło i mirrę. Według jednych mają one podkreślić przyszłą misję Chrystusa i Jego godność. Inni mówią, że złoto, kadzidło i mirra należały na Wschodzie, szczególnie w Arabii, do zwykłych podarunków. Dopiero później nadano im znaczenie symboliczne głosząc, że złoto przynieśli Jezusowi w darze jako królowi, kadzidło jako Bogu i mirrę jako człowiekowi.
Zastanawiając się, ilu mędrców dotarło do Jezusa, niektórzy wnioskują z ilości darów dla Jezusa, że było ich trzech. Ale nie jest to wystarczający argument, bo nie wiadomo, czy każdy w mędrców przyniósł ze sobą coś w darze. Natomiast malowidła w rzymskich katakumbach z II i III wieku ukazują ich dwóch, czterech albo sześciu. Z kolei w tradycji Kościoła Syryjskiego i Ormiańskiego pojawia się ich 12, co symbolizować miało 12 apostołów i 12 plemion Izraela a w tradycji koptyjskiej mówi się nawet o 60. Św. Mateusz nie podaje liczby mędrców i nie wiadomo, ilu ich było. Magowie przynosząc dary złożyli hołd Jezusowi. Nie Żydzi z narodu wybranego, ale poganie pokornie upadli przed Nim na twarz. Dla nich był Bogiem. Nawiązali osobistą relację z Chrystusem. Jak podkreślają bibliści to najważniejszy przekaz płynący z historii o mędrcach: Jezus narodził się dla wszystkich ludzi, a nie tylko dla Żydów. Dla każdego z nas.

Renata Jurowicz

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!