TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 05 Kwietnia 2020, 06:39
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Dorastanie do daru

15.08.10

Dorastanie do daru

O duszpasterstwie powołań, sytuacji powołaniowej w Polsce i w Europie oraz o formacji i przygotowaniu kleryków do kapłaństwa w seminariach duchownych w rozmowie z księdzem Markiem Dziewieckim.

Księże Marku, pełni Ksiądz w Polsce posługę Krajowego Duszpasterza Powołań. Co należy do Księdza obowiązków?
Wraz z ks. biskupem Wojciechem Polakiem z Gniezna jestem współodpowiedzialny za pracę Krajowej Rady Duszpasterstwa Powołań. Dwa razy w roku przygotowujemy szkolenia dla diecezjalnych i zakonnych duszpasterzy powołań. Przygotowujemy także Biuletyn na Tydzień Modlitw o Powołania oraz inne publikacje i materiały z zakresu towarzyszenia młodzieży w dorastaniu do powołania. Jestem też odpowiedzialny za kontakt z mediami w tej dziedzinie. Często spotykam się w szkołach z młodzieżą, nauczycielami i rodzicami. W wielu miejscach Polski prowadzę rekolekcje dla studentów, alumnów, księży, katechetów, nauczycieli. Co roku uczestniczę w europejskim sympozjum duszpasterstwa powołań. Jako wicedyrektor Europejskiego Centrum Powołań (EU Vacatio) uczestniczę też osobiście w przygotowaniu kolejnych dorocznych spotkań duszpasterzy powołań z naszego kontynentu.

Zanim przejdziemy do sytuacji powołań kapłańskich w Polsce, czy mógłby Ksiądz scharakteryzować sytuację powołaniową w Kościołach Europy?
W Europie od kilkudziesięciu lat obserwujemy wyraźny spadek liczby kandydatów do kapłaństwa i życia konsekrowanego. Wystarczy powiedzieć, że w całej Europie jest ledwie trzy razy tyle alumnów, co w Polsce. U nas mamy około sześciu tysięcy alumnów w seminariach diecezjalnych i zakonnych, a w pozostałych krajach jest ich w sumie około osiemnastu tysięcy. Nawet w krajach tradycyjnie cieszących się dużą liczbą powołań kapłańskich, obecnie jest niewielu alumnów. Przykładem mogą być nie tylko Włochy, ale także - od kilku lat - Irlandia. W tym na wskroś katolickim kraju działa już tylko jedno seminarium duchowne. Pocieszające jest to, że ci, którzy się zgłaszają do seminariów czy nowicjatów, z reguły okazują się ludźmi dojrzałymi, którzy mają już za sobą solidne zaangażowanie w życie swojej parafii. Są też świadomi trudów, których się podejmą, gdy przyjmą święcenia kapłańskie.

A jakby  określił Ksiądz obecną sytuację w Polsce?
Zauważam coraz większe zróżnicowanie wśród kandydatów do kapłaństwa i życia konsekrowanego. Sporo jest takich młodych ludzi, których nazywam Bożymi perełkami. Niektórzy z nich są już po studiach świeckich, mają wiele pasji i pomysłów duszpasterskich, są pracowici, zaangażowani, serdecznie zaprzyjaźnieni z Bogiem, z ludźmi i z samymi sobą. Niestety coraz więcej jest też takich kandydatów, którym rozwój przychodzi z trudem. Mają słabe stopnie w kolejnych szkołach, cierpią z powodu różnych zranień psychicznych, moralnych, rodzinnych. Trudno im o pogodny kontakt z Bogiem i ludźmi. Mamy zatem obecnie nie tylko do czynienia ze spadającą liczbą alumnów i nowicjuszy, ale też z coraz większym trudnościami ludzi młodych w dorastaniu do daru kapłaństwa.

W seminariach diecezjalnych lata formacji, lata studiów, trwają sześć lat. Z kolei w seminariach zakonnych trwa to kilka lat dłużej. Niektóre zgromadzenia zakonne wydłużyły o rok proces formacji przyszłego kapłana. Wiem, że stało się tak u karmelitów bosych i u redemptorystów. Jak Ksiądz sądzi, czy w takim razie sześć lat w seminariach diecezjalnych jest odpowiednim okresem?
Wydaje mi się, że także w seminariach duchownych byłoby czymś korzystnym wydłużenie o rok procesu formacji kandydatów do kapłaństwa. Po pierwsze dlatego, że współcześni młodzi ludzie zwykle osiągają dojrzałość nieco wolniej niż ich rówieśnicy z poprzednich pokoleń. Po drugie, wydłużenie czasu na formację byłoby korzystne ze względu na wspomniane już wcześniej coraz większe zróżnicowanie kandydatów, którzy zgłaszają się do seminariów duchownych. Niektórym z nich brakuje doświadczenia wspólnoty, a także doświadczenia osobistej modlitwy. Słaba jest czasem znajomość Pisma Świętego, liturgii, medytacji. Stąd od kilku lat poważnie rozważany jest w Polsce postulat wprowadzenia roku propedeutycznego, czyli roku wstępnego przed rozpoczęciem studiów seminaryjnych.  Wreszcie po trzecie, przydałyby się dłuższe niż obecnie praktyki w parafii po to, by alumn – na przykład po ukończeniu piątego roku seminarium - miał nie tylko doświadczenie pobytu w seminarium, ale by przed napisaniem podania o święcenia kapłańskie mógł sam się przekonać o tym, jak wyglądają realia i codzienne obowiązki we współczesnej parafii oraz czy i na ile potrafi w tych realiach być świadkiem Chrystusa, a zwłaszcza świadkiem Jego prawdy o człowieku i Jego miłości do człowieka. 
Równie ważną sprawą – jak ewentualne wydłużenie formacji seminaryjnej – jest też solidna formacja stała, czyli dalszy rozwój tych, którzy już przyjęli święcenia kapłańskie. To przecież my, księża, przypominamy współczesnym ludziom, że człowiek nie ma granic rozwoju, gdyż każdy z nas został stworzony na podobieństwo Boga. Na tej Ziemi nigdy nie będziemy aż tak podobni do Boga w naszym myśleniu i postępowaniu, byśmy nie mogli być jeszcze bardziej podobni do Chrystusa i jeszcze bardziej wierni otrzymanej łasce powołania. Im bardziej dojrzały jest człowiek, tym bardziej wie, że potrzebuje dalszego rozwoju i nieustannego nawrócenia. My, księża, powinniśmy własnym życiem świadczyć o tym, że jest to prawda.

Rozmawiał Kajetan Rajski

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!