TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 18 Stycznia 2021, 10:47
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Dar praojców

Dar praojców

Do niewielkiej Kani położonej wśród lasów nie łatwo jest trafić, ale na pewno warto tam wyruszyć. We wsi na skraju lasu ustawiony jest bowiem krzyż Pawła Bryńskiego wyrzeźbiony z ponad jedenastometrowego drzewa. Na dodatek pokryty jest czternastoma figurami.

Do wsi oddalonej o 15 kilometrów od Grabowa nad Prosną (to tam sama parafia, pomimo dzielącej je odległości) trafiamy bez problemów dzięki proboszczowi ks. kanonikowi Ryszardowi Ryńcowi. Grabowski duszpasterz podkreśla, że sporo o niezwykłym zabytku postawionym w sercu wsi wie pan Idzi Szmaj. Ten 75-letni mieszkaniec Kani nazywany jest kustoszem krzyża.
Pan Szmaj zajmuje się krzyżem od dawna, dba o niego właściwie od dzieciństwa. Teraz zna go doskonale. - Na górze jest pelikan, który swoją krwią karmi pisklęta. Pan Jezus też nas karmi swoją krwią. Na całym krzyżu jest czternaście figur. Centralną rzeźbą jest Pan Jezus - mówi Idzi Szmaj wskazując na krzyż pokryty figurami. Dalej pokazuje trzy strony pionowej belki z kolejnymi rzeźbami świętych. Wydaje się jakby każdego osobiście spotkał i poznał.
- Pod krzyżem jako pierwsza stoi Matka Bolesna. Potem św. Walenty z mieczem, tu opiekun Pana Jezusa – św. Józef i św. Stanisław ze Szczepanowa. Przechodząc dalej św. Jan Ewangelista, św. Wawrzyniec, św. Antoni, św. Wojciech. Z prawej strony św. Weronika, św. Franciszek, św. Roch i św. Idzi – dodaje pan Szmaj. Poprzeczna belka z ramionami Jezusa zakończona jest kulami. Wszystko tworzy niezwykle harmonijną całość na tle błękitnego nieba i wysokich, leśnych drzew.
Historia krzyża jest bardzo bogata. Niedawno jej spisania podjął się miejscowy katecheta Paweł Wawrzyniak. Wybitny ludowy rzeźbiarz Paweł Bryliński wykonał krzyż w lesie. Dopiero po wykonaniu dzieła drzewo zostało... wykopane z korzeniami. Krzyż ustawiono na najwyższym wzniesieniu wioski w 1859 roku. Jego fundatorem był mieszkaniec wsi Łukasz Skrobański.
Katecheta podaje dalej, że w 1923 roku (lub 1935 r.) krzyż „ustawiono naprzeciwko domu jego fundatora. Tam też stoi do dziś. Odcięto wtedy zniszczoną górną część wraz z ramionami i dołączono nową, spinając w całość metalowymi obręczami. Poświęcenie krzyża przez ks. dziekana Sucharskiego odbyło się w 1934 roku. Ciekawa historia krzyża wiąże się z okresem II wojny światowej. Otóż „w czasie wojny pan Michał Skrobański napisał list do samego wodza Rzeszy Niemieckiej z prośbą o ocalenie krzyża, gdyż jest on wyłącznie pamiątką rodzinną, a nie religijną”. Później, gdy niemieccy żołnierze chcieli go ściąć, podano im wraz z piłą pismo podpisane i opieczętowane przez samego Adolfa Hitlera. Zdumienie było ogromne, wspominają mieszkańcy, ale krzyż i kapliczka Matki Boskiej Różańcowej ocalały. Szkoda tylko, że owo pismo zaginęło. W oczach mieszkańców ocalenie rzeźby jest odczytywane jako cudowny znak Bożej opieki”. Niektórzy podają też inną wersję ocalenia krzyża. Nic nie szkodzi. Najważniejsze, że możemy podziwiać go do dziś.
Krzyż poddawany był renowacjom i konserwacjom. Teraz wzmocniony jest od tyłu metalową płytą, a jego dolną cześć – korzeń wzmocniono cementem i żelazną kratownicą. Wymieniono poprzeczną belkę. - Krzyż jest dobrze umocowany i odgromiony, żeby w czasie burzy się nie spalił – cieszy się pan Idzi. Nie przypisuje sobie żadnych zasług, chociaż ma w tym swój udział.
- Muszę powiedzieć krótko: ja bym bez miejscowych ludzi nic nie zrobił. Co może jeden człowiek? – podkreśla pan Szmaj. – Pan Idzi jest kustoszem, ale wspomagają go wszyscy mieszkańcy. To jest jakby pomnik tej wioski, który ją w pewnym sensie rozsławia i ściąga tu ludzi – dodaje Ksiądz Proboszcz.
Ludzie gromadzą się w tym miejscu szczególnie w święto Podwyższenia Krzyża. Wtedy we Mszy św. przy krzyżu uczestniczą nie tylko mieszkańcy Kani, ale przyjeżdżają na nią również parafianie z innych miejscowości. W dni powszednie też tam przychodzą. Wśród nich uczniowie ze Szkoły Podstawowej w pobliskim Zamościu, którzy uczestniczyli w wycieczce po okolicy.
Miejscowi i przyjezdni, dzieci i starsi zatrzymują się przy krzyżu przede wszystkim na chwilę modlitwy. Wierzą, są przekonani, że to miejsce niezwykłej Bożej obecności. Potwierdzają to otrzymane łaski, o których wie najczęściej tylko ten, kto je otrzymał. - To jest miejsce bardzo wielu łask - podkreśla pan Idzi, który sam ich doświadczył. - Kiedyś był taki czas. Ledwo oddychałem. Jezu drogi, krzyżu kochany – tak sobie myślę – żebym jeszcze tą ostatnią Drogę krzyżową mógł odprawić w kościele i wyzdrowiałem – zdradza dopiero w dłuższej rozmowie. Potem znowu najchętniej opowiada o niezwykłości krzyża, jako znaku wiary, nadziei, miłości, nazywając go „darem praojców”.

Tekst i foto Renata Jurowicz

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!