TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 05 Lipca 2020, 12:11
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Czy Jezus był hipsterem?

Czy Jezus był hipsterem?

Biskup diecezji Brooklyn, zachęcony słowami papieża Franciszka, by Kościół otwierał się  na wszystkich lujdzi, wraz z doradcami przygotował plakat na ewangelizację hipsterów

hipsters

„Kościół, który nie wychodzi na zewnątrz, prędzej czy później staje się Kościołem chorym w skażonej atmosferze swojego zamknięcia. Jest także prawdą, że Kościołowi, który wychodzi na zewnątrz, może się coś przydarzyć podobnie jak każdemu, kto zostawia bezpieczny dom i wychodzi na ulicę może się przytrafić wypadek. Wziąwszy pod uwagę tę alternatywę, powiem wam szczerze, że osobiście tysiąc razy bardziej wolę Kościół poturbowany od Kościoła chorego. Typową chorobą Kościoła zamkniętego jest auto-referencyjność, zapatrzenie się w samego siebie, pochylanie się nad sobą, niczym kobiety w Ewangelii. Jest to rodzaj narcyzmu, który prowadzi nas ku duchowej światowości i wyszukanemu klerykalizmowi i nie pozwala nam doświadczyć słodyczy i pocieszającej radości ewangelizowania”.

Papież Franciszek skierował te słowa do swoich braci w biskupstwie w Argentynie kilka tygodni temu a w wigilię Zesłania Ducha Świętego przypomniał je nam wszystkim. Co mają te słowa wspólnego z moim pobytem w Nowym Jorku? I, o zgrozo, co ma wspólnego Jezus z bezbożnymi hipsterami? O tym właśnie będzie w dzisiejszym eseju, proszę nie tracić cierpliwości. Jak pamiętacie, sprawiło mi sporą trudność znalezienie w części Nowego Jorku zwanej Queens czegoś ciekawego, o czym warto byłoby Wam opowiedzieć. Ostatecznie dokonałem pewnego istotnego odkrycia: w Queens jest mnóstwo... cmentarzy! Niegdyś władze administracyjne Brooklynu zadecydowały, że cmentarze dla różnych wyznań będą się znajdowały na jego obrzeżach, a następnie – jak wszędzie – obrzeża zamieniały się w zamieszkałe centra i tak właśnie rozrósł się Queens i dzisiaj na granicy między tymi, powiedzmy, hrabstwami mamy wiele rozległych nekropolii. I one naprawdę są warte opisania i na pewno wrócę do nich w listopadzie. 

A dzisiaj chciałbym Wam opowiedzieć, jak biskup diecezji Brooklyn – Queens wraz ze swoimi doradcami od komunikacji społecznej, zachęceni słowami Franciszka, postanowili wyjść na zewnątrz, konkretnie do hipsterów, kto i dlaczego ich „poturbował” tzn. biskupa i jego doradców za tę inicjatywę. Powiem od razu, że bynajmniej nie hipsterzy.  

A co to są w ogóle hipsterzy?

Nie wszyscy nasi Czytelnicy pewnie wiedzą, ja sam nieszczególnie jestem zorientowany w różnych subkulturach, a zwłaszcza w pop-kulturach: ostatnią, o której miałem jakieś pojęcie po hippisach i punkach byli depeszowcy, czyli fani zespołu Depeche Mode, z którymi kojarzy mi się dwuwiersz z typem obuwia, którymi należało ich potraktować. No, ale dzisiaj w Nowym Jorku jest mnóstwo hipsterów, więc kilka słów o nich jest konieczne. 

Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że dzisiejsza kultura, czy może raczej „kultura” jest przede wszystkim odtwórcza i recyklingowa. Ciągle coś wywleka z przeszłości i tak też jest z hipsterami, którzy po raz pierwszy pojawili się w latach 40., słuchali czarnego jazzu i włóczyli się od kawiarni do kawiarni. W latach 50. dołączyli do nich tzw. bitnicy z Allenem Ginsbergiem, który można powiedzieć definiuje swoje środowisko, gdy pisząc o swoim koledze podkreśla, że „znał wszystkich hipsterów z Village i całą ferajnę trockistowskich intelektualistów, kojarzy mnóstwo awangardowych stylów - do tego bardzo rimbaudowski typ, i to od najmłodszych lat. Sam nic nie tworzy, nie pisze, tak naprawdę to nie wie za dużo o literaturze poza tym, co wyczyta w niezależnych magazynach, ale o tym z kolei wie wszystko”. Można powiedzieć, że kiedy hipsterzy wrócili do mody pod koniec lat 90. niewiele się zmieniło. Rozpoznamy ich po tym, że mieszają wszelkie style, wyglądają, jakby się ubierali po ciemku, łącząc rzeczy sportowe z eleganckimi, kicz z retro, stroje z różnych epok, raczej obcisłe i przykrótkie, mocno kolorowe i niepasujące do siebie. Jeszcze parę lat temu najczęściej wyglądali jak ludzie z gór, faceci obowiązkowo z brodami i w czapkach, dzisiaj czapki pozostały, a dominującym elementem są trampki. Kto by pomyślał, że trampki przeżyją taki renesans?

Hipsterzy w Nowym Jorku wynajmują jedno mieszkanie w pięć, sześć osób, najczęściej przejmując całe dzielnice, co najlepiej rozpoznać w weekendy, kiedy falami przelewają się przez ulice, od baru do baru, ze swoimi kubkami latte cafè, laptopami i smartphonami. Niegdyś zamieszkana głównie przez Polaków Green Point dzisiaj jest pełna hipsterów, co zaowocowało podniesieniem opłat czynszowych i większość Polaków przeniosła się do tańszego Ridgewood (dlatego jest ich tak wielu w parafii, w której mieszkam). Hipsterzy nie lubią być nazywani hipsterami, poglądy mają lewicujące, uważają się za odrzucających trendy i popkulturę, brzydzą się komercją, często są wegetarianami, bądź wręcz weganami i, co szczególnie interesujące dla nas, odżegnują się od jakiejkolwiek instytucjonalnej religii.

Do takich właśnie „gagatków” postanowili się zwrócić biskup DiMarzio i jego doradcy w ramach dorocznej akcji ewangelizacyjnej.

Pan Jezus w trampkach

Przygotowano specjalny plakat przedstawiający mężczyznę ubranego w tunikę, bardzo podobną do tej, w której zwykle przedstawiany jest Jezus, jednakże spod tuniki, zamiast stóp obutych w klasyczne sandały, wystają... trampki. A gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości, to mamy jeszcze duży napis: „ORGINALNY HIPSTER”, a na dole uzupełnienie określające otwarcie się Kościoła na wszystkich, w domyśle również na hipsterów: „Wszystkie twarze. Codzienne zrozumienie” i informacja, że w diecezji jest ponad 190 kościołów, które czekają, a jakże, również na hipsterów. Plakaty te, w różnych wersjach językowych, porozwieszano w miejscach publicznych takich jak stacje metra i przystanki autobusowe w tych dzielnicach, w których są wielkie skupiska hipsterów. Jak poinformował biskup, akcja kosztowała 14 tys. $, czyli dokładnie tyle, ile wyniosła doroczna składka na komunikację społeczną i wywołała wielki rezonans, nawet na poziomie międzynarodowym. Poważne pisma opisywały akcję. Czy udało się namówić jakichś hipsterów do przybycia na „obciachową” dla nich Eucharystię? Tego nie wiem, nie ma takich danych. Jednakże biskup DiMarzio poczuł się zobowiązany napisać list pasterski po tej akcji, ponieważ musiał się z niej „wytłumaczyć”. I tutaj dochodzimy do sedna, czyli do tego, w jaki sposób diecezjalny Kościół brooklyński został „poturbowany” w swojej próbie wyjścia na zewnątrz. W kurii urywały się telefony od diecezjan zbulwersowanych tą próbą ewangelizacji! 

 

union

Pocztówka na pożegnanie z serią esejów amerykańskich: klasyczny widok Manhattanu: Union Square z ludźmi siedzącymi na schodach, zielenią parku i wieżowcami w tle i nieodzownymi żółtymi taksówkami

 

O co ten hałas?

Część krytyków uznała za niegodne przedstawianie Jezusa w trampkach, choć, co podkreślił biskup w swoim liście i co sami możecie zauważyć na plakacie, wcale nie ma tam mowy o Jezusie. Natomiast jeszcze większa liczba osób krytykowała wychodzenie na przeciw tym „bezbożnikom” hipsterom, którzy żyją, jakby Boga nie było. „Czy jako chrześcijanin pragnę, aby wszyscy ludzie, łącznie z hipsterami, identyfikowali się z Jezusem? Tak, oczywiście! Czy jako biskup i kapłan zachęcam wszystkich chrześcijan do dostrzeżenia Chrystusa we wszystkich ludziach? Absolutnie tak!” - pisał Biskup Brooklynu do swoich wiernych, zdziwiony taką reakcją, bo nawet jeden z księży powiedział mu, że te „dzieciaki” są narcyzami, a inny przypomniał mu, „że palą trawę”. Niemniej Biskup wierzy, że to ziarno wyda owoc i że było warto. 

Zastanawiam się, czy autorom pomysłu „oryginalnego hipstera” się dostało, czy nie? Jakby nie było, biskup wziął wszystko „na klatę”. A kończąc chciałbym wrócić do słów Franciszka, które są święte. Ja też wolę Kościół poturbowany, niż chory. Nawet jeśli nieraz sprawcami poturbowania są nasi. A może „nasi”?

Tekst i foto ks. Andrzej Antoni Klimek


Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!