TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 26 Stycznia 2021, 17:18
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Czas wzrostu

Czas wzrostu

stowarzyszenia

Wyjazd na rekolekcje planowaliśmy już od dawna. Nie było wiadomo jeszcze na jakie uda nam się pojechać. Zależało nam na II stopniu Oazy Rodzin jednak nasza diecezja będzie organizować go w przyszłym roku, a chcemy w miarę możliwości brać udział w rekolekcjach organizowanych przez naszą diecezję (zawsze to dobrze przeżyć coś dobrego z ludźmi, których się zna z Domowego Kościoła i poznać nowe osoby, z którymi razem będziemy budować wspólnotę). 

Z uwagi na brak rekolekcji diecezjalnych szukaliśmy rekolekcji w okolicach Krościenka, byśmy mogli wziąć udział w Wielkiej Oazie w Wieczerniku na Kopiej Górce. Byliśmy prawie zapisani na ORAR I stopnia, a tutaj na pielgrzymce Domowego Kościoła do św. Józefa Pan Bóg nas zaskoczył propozycją od osób organizujących rekolekcje do bycia diakonią wychowawczą właśnie na ORAR I stopnia w Mikorzynie w sanktuarium św. Idziego (rejon południowy diecezji kaliskiej). Oczywiście odpowiedzieliśmy twierdząco na to zaproszenie, ale jako pierwsi uczestnicy :)


Świadectwo

Rekolekcje trwały 5 dni. Był to czas wzrostu, ale i walki z własnymi słabościami, rozproszeniami. Nie zawsze udawało mi się być w pełni obecną duchem i ciałem we wszystkich punktach programu ze względu na obecność naszej półrocznej córki, czasami pozostała dwójka dzieci też wymagała większego zainteresowania pomimo dobrej opieki oazowych „cioć”.

Ze względu na moje rozproszenia i towarzyszącą mi nerwowość czułam się momentami zrezygnowana i zawiedziona, że nie udaje mi się w pełni przeżywać tego czasu. Jechałam z pewnymi oczekiwaniami duchowych uniesień, mądrych przemyśleń i głębokiej modlitwy. Okazało się jednak, że moje serce było twarde jak skała. Pełna własnych planów nie pozwalałam działać w nim samemu Jezusowi. On cierpliwie czekał, aż poproszę Go o pomoc i prowadzenie. Przełomem była dla mnie adoracja Najświętszego Sakramentu, na którą poszliśmy razem z Przemkiem. Tam oddałam się Jezusowi modląc się słowami: „tak mnie skrusz, tak mnie złam, tak mnie wypal Panie, byś został tylko Ty, jedynie Ty”. Wiedziałam, że muszę odrzucić mój egoizm, wygodnictwo, jakieś małe żale do męża i zacząć słuchać tego, co Pan chce mi w tym czasie powiedzieć. Następnego dnia odbyło się nabożeństwo dla małżonków w obecności Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Poczułam wtedy, jak bardzo Bóg umiłował każdego z nas, nasze małżeństwo i jak bardzo Go potrzebujemy, by budować naszą ludzką miłość. Wiem, że Pan Bóg wzywa nas do dawania siebie innym, choć czasami wydaje nam się to trudne albo czujemy, że sami mamy tak niewiele. 

Ten czas na ORAR uporządkował moje ciągle niezaspokojone ambicje co do modlitwy, czasu na Mszę Świętą w ciągu tygodnia. Moim powołaniem jest bycie żoną i mamą trójki maluszków i staram się tą moją służbę rodzinie ofiarować jako moją modlitwę i tym samym świadectwo wiary w rodzinie. Być może na innym etapie życia tego czasu będę miała więcej np. na adorację, ale teraz to nie zwalnia mnie z walki o choćby krótki czas na modlitwę czy namiot spotkania. Myślę że największym owocem tych rekolekcji jest moja, nasza z mężem modlitwa poranna. Wieczorem bardzo trudno znaleźć nam czas i siły, by się dłużej pomodlić. Często kończy się to tylko na planach. Przez ostatnie dni w myśl „Kto rano wstaje temu Pan Bóg daje” staramy się wstać wcześniej, zanim wstaną dzieci i pomodlić się w intencji rozpoczynającego się dnia, w intencji naszych pociech. Taki dzień rozpoczęty modlitwą zupełnie inaczej wygląda; mniej jest niepokojów, niepotrzebnych nerwów. A jeśli daję się prowadzić Jezusowi, to i utracona cierpliwość dla dzieci nagle się odnajduje, wraca życzliwość do męża, dobre słowo, czy uśmiech pomimo zmęczenia.

Basia


Świadectwo

Rekolekcje miały być oddechem od zabieganej codzienności - takie nie były. Mieliśmy w wolnym czasie popływać, pospacerować, dużo rozmawiać – niewiele z tych wyobrażeń udało się zrealizować. Miałem trochę pomóc diakoni muzycznej – okazało się tego grania było dużo więcej niż się spodziewałem :) Obawiałem się o małżeństwo z naszego kręgu, jak przeżyją rekolekcje pomimo powierzenia ich Duchowi Świętemu, aby działał poprzez wspólnotę, animatorów, kapłanów – obawy zostały rozwiane. Spodziewałem się spokojnego przebiegu rekolekcji bez głębokich przeżyć – moje serce zostało głęboko poruszone. Spodziewałem się przede wszystkim rekolekcji o ruchu światło-życie, o Domowym Kościele, o założycielu (tak przekrojowo) – otrzymałem odpowiedzi na trudne pytania co do kręgu, z którymi nie wiedziałem jak sobie poradzić. Dzięki Jezusowi, za sprawą Domowego Kościoła (ks. Franciszka Blachnickiego) wyjechałem z rekolekcji kochając bardziej moją żonę Basię; wiedząc, że jesteśmy na dobrej drodze w dążeniu do prawdziwej jedności między nami i Panem Bogiem. Jak zwykle Bóg mnie zaskoczył pod każdym względem. Całe szczęście, że miałem otwarte serce i nie zamknąłem się na poziomie niespełniających się oczekiwań. Słowa, które słyszałem czasami po raz kolejny, otwierały mnie na przemianę postępowania. Coś w tym jest, że można coś usłyszeć kilkakrotnie, a dopiero za którymś razem prawda z tego słowa dociera w głąb i zaczyna przemieniać postępowanie. Sanktuarium św. Idziego okazało się bardzo trafionym miejscem rekolekcji: piękny kościół w Mikorzynie, wart poznania św. Idzi, wspaniały gospodarz ks. Rysiu Wachowiak. Zachęcamy do pielgrzymki do sanktuarium św. Idziego w czasie sierpniowego odpustu.

Chciałem się podzielić z Wami jeszcze jednym. Od roku zacząłem odkrywać w sobie charyzmat muzyczny (gry na gitarze). Natchnienie przyszło po posłudze diakonii wychowawczej na rekolekcjach oazowych na Kleninie (by ubogacić spotkania z dziećmi graniem i śpiewaniem). Niesamowita moc wypłynęła z chęci służenia tym najmniejszym i zaczęło się realizować moje ogromne marzenie gry na instrumencie. Pojawiło się też ciche marzenie, że może za dwa lata przydam się w diakonii muzycznej i to mobilizowało mnie do poszerzania repertuaru (nie tylko o pieśni dziecięce :).
We wrześniu zacząłem i rok później mogę już pomagać diakonii muzycznej na rekolekcjach. Dziękuję Ci Panie za to, co otrzymuję od Ciebie. Jaką ogromną radość daje służba wspólnocie, odkrywanie w sobie charyzmatów służących wspólnocie. To wszystko dzięki Duchowi Świętemu. Za to jak nas przemienia i co dzięki nam czyni

Przemek

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!