TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 10 Kwietnia 2020, 21:51
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Czas nawiedzenia Matki Boskiej Częstochowskiej

Czas nawiedzenia Matki Boskiej Częstochowskiej czasem pokoju

To Ona, Maryja, Matka przyszła do nas. A my, w akcie wolnej woli przyszliśmy do Niej. W tym spotkaniu mogliśmy być naprawdę sobą. To było spotkanie miłości, rozmowa, w której spojrzenie wystarczyło, gdzie niewypowiedziane słowa miały brzmienie.  Modliliśmy się myśląc o naszych bliskich, o naszych życiowych krzyżach, które każdy niesie, dając naszej Matce swe serca. Ofiarowaliśmy Jej nasz ból, radości i nadzieje.

 Kiedy tak w ciszy czuwaliśmy razem na modlitwie jako wspólnota parafialna, niby każdy osobno, tak naprawdę byliśmy razem. Razem w naszych prośbach do Niej, w marzeniach, które czasami wstydzimy się wypowiedzieć nawet przed bliskimi, w nadziei na cuda, w dziękczynieniu za tych, których kochamy, w błaganiu o to, co wydaje się niemożliwe z ludzkiego punktu widzenia. Zdałam sobie sprawę, jak bardzo jesteśmy sobie bliscy. Niezależnie od wszystkiego pragnienie zrozumienia, akceptacji i miłości jest w każdym  z nas. I jest pragnienie, którego źródło ukojenia Maryja wskazuje nam od początku, jest nim Chrystus. Tak, jak w Ewangelii, w czasie wesela w Kanie Galilejskiej powiedziała do sług „Zróbcie wszystko cokolwiek Wam powie”. Bardzo mnie poruszyło to słowo Boże czytane w czasie uroczystej Mszy Świętej podczas przywitania Obrazu. Jakie jest w tym zawierzenie. Maryja zorientowała się, że nie ma już wina, nie wie również jak temu zaradzić, wie tylko, że z Chrystusem wszystko ma sens, więc idzie do swojego Syna. Pan Jezus powiedział Jej, żeby się tym nie zamartwiała, że wino się skończyło, bo to nie jest Jej problem. A Ona zwyczajnie jest pewna, że tak czy inaczej On się wszystkim zajmie. Dla mnie ten fragment jest wielką nadzieją, że Chrystus nie zostawia nas nigdy samych, nie jesteśmy Mu obojętni, nie możemy być Mu obojętni. Za bardzo nas kocha. Patrzyłam na nas zebranych w kościele, pełnych pokoju i pomyślałam sobie: „niech tak będzie zawsze” i wtedy zdałam sobie sprawę, że Chrystus jest obecny w naszej codzienności, nie jest wcale daleko i tylko „od święta”. Obecność Maryji pozwoliła mi sobie to uświadomić na nowo. Jest z nami, gdy pracujemy, cieszymy się, płaczemy, tęsknimy. Chrystus w swej miłości, która dopełniła się przez krzyż, powiedział nam „tak” na całe życie i wieczność. Miłość Chrystusa przewyższa nasze zrozumienie. A Jego Matka jest tą, która czasem podpowiada Mu, gdzie nas najbardziej boli serce. W Jego miłości nie ma lęku, nie ma osądu i roztrząsania naszych grzechów. To jest akceptacja, która nas wyzwala ku radości. Ten czas nawiedzenia czynił nas jeszcze bardziej pięknymi. Ksiądz Rekolekcjonista powiedział na końcu, że Maryja pozwoliła nam widzieć w tych dniach jak bardzo jesteśmy piękni. Dosyć jest na świecie brzydoty. To był czas, kiedy piękne były nasze domy, nasza świątynia, liturgia, ubiór, ale przede wszystkim nasze serca. Był to czas pewności, że wszystko się ułoży, że Chrystus jest blisko, bliżej niż myślimy. Zdałam sobie również sprawę, że przed Maryją nic się nie liczy, tylko to, że jesteśmy, Ona się nas nie wstydzi. W Jej oczach możesz zobaczyć: „Moje dziecko, Ty wiesz jak bardzo Cię kocham”. I my Cię kochamy Maryjo. Tę miłość widać było tak pięknie, kiedy Twój wizerunek opuszczał już naszą parafię. Płakaliśmy razem, młodsi i starsi. Jesteśmy jednak bogatsi o Twoją obecność, która przyprowadziła nas bliżej Twojego Syna. Jesteśmy piękniejsi, przecież Bóg nas kocha. Nie chcemy się już więcej bać, zamartwiać. Chrystus jest blisko, również dzisiaj, tu i teraz. Ten czas kiedy byłaś z nami był jak najczulszy dotyk.

Stajemy dziś odważniej, by dzielić się tą miłością z innymi.

Dziękujemy Ci Maryjo, dziękujemy, że widzisz nas pięknymi.

PP

z parafii pw. św. Mikołaja 

w Chwaliszewie

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!