TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 31 Maja 2020, 13:16
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Co zasługuje na prime time*?

Co zasługuje na prime time*?

Być może dożyliśmy czasów,
w których nieobecność w mediach
jest wyznacznikiem ważności

Nadchodzący dzień zakochanych i cała związana z nim ofensywa medialno – komercyjna, mam na myśli wszystkie publikacje, gadżety, kartki, specjalne edycje czekoladek, bielizny i wszystko inne, co spróbują nam sprzedać przy tej okazji (ciekawe, ile nowych filmów nakręcono z myślą, by „odpalić“ je czternastego lutego) prowokują mnie, by po raz kolejny zająć się mediami i tym, jak bardzo wpływają one na rzeczywistość, a wręcz ją kształtują. Sam fakt na przykład, że jakkolwiek niestety niewiele osób uda się do kościoła, aby prosić św. Walentego o dobry wybór męża czy żony, o głęboką i prawdziwą miłość, to jednak trzeba przyznać, że akurat tego Świętego kojarzy z konkretnym dniem kalendarza znakomita większość naszych rodaków, którzy niekoniecznie wiedzą, kiedy wspomina się choćby św. Józefa, czy św. Jana Chrzciciela. A już na pewno nie wiedzą, że w tym samym czternastym dniu lutego jest obowiązkowe wspomnienie św. Cyryla i Metodego, których zasługi w upowszechnianiu Słowa Bożego, będącego przecież Słowem Miłości, pośród narodów słowiańskich, są nie do przecenienia. Ale propagowane przez nich Słowo Miłości mediów nie interesuje, więc nie ma co liczyć na ofensywy medialne w tym kierunku. Media zdecydowanie bardziej wolą pisać o „kochaniu się” mając na myśli współżycie seksualne. Bardzo mnie to denerwuje, a w tych dniach będzie tego znowu pełno, kiedy czytam o różnych badaniach, ile to razy w tygodniu i w jakim wieku zaczynają „się kochać” nastolatki i jak bardzo „bezpiecznie” to robią. Notabene, nie tak dawno zostały opublikowane badania jednego z amerykańskich uniwersytetów, które jasno pokazują, że zbyt wczesne rozpoczęcie współżycia seksualnego źle wpływa na trwałość związków. Czytaliście o tym? Była notka w „Rzeczpospolitej” i tyle. Inni nie pisali, bo jeszcze ktoś to powiąże z nauczaniem Kościoła, które promuje przedmałżeńską czystość i będzie problem. Lepiej przemilczeć w oczekiwaniu na „lepsze” wieści. Podobnie jak niemal zupełnie przemilczano kolejną już, wielką manifestacją pro-life w Waszyngtonie, w której szli obok siebie katolicy, protestanci, prawosławni, a nawet żydowscy rabini. Zupełnie „nie pasuje” do tezy, że tylko katolicy czepiają się „wielkiego osiągnięcia demokracji i praw kobiet” czyli aborcji. Z Ameryki najwyżej dają nam wielogodzinne transmisje z przyznania Oskarów, zwłaszcza, że światek Hollywood od pewnego czasu zawsze jest politycznie poprawny. A skoro już jesteśmy w Ameryce: w dniu, w którym „Opiekun” trafi w Wasze ręce obchodzimy setną rocznicę urodzin pewnego aktora, który wspólnie z innym aktorem (w maju ogłoszą go błogosławionym) postawili się „Imperium Zła” i wywrócili komunizm. Warto o tym człowieku pamiętać z wdzięcznością. Thank you, Mr President!

* czas najwyższej oglądalności/słuchalności w mediach

ks. Andrzej Antoni Klimek

 

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!