TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 20 Lutego 2020, 01:25
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Co się dzieje wokół krzyża?

Co się dzieje wokół krzyża?

Jesteśmy świadkami kolejnej rundy walki
o miejsce symboli w przestrzeni publicznej
- łatwo się w tym pogubić.

Jest taka książka, przetłumaczona również na język polski, w której autor pisze o katolickich korzeniach prawie wszystkiego, co nas otacza. Lektura tej pozycji może być ciężkim ciosem dla tych, którym wszystko co związane z chrześcijaństwem, a szczególnie z katolicyzmem przeszkadza, ponieważ nie mają pojęcia, jak bardzo musieliby przeorganizować swoje życie i zwyczaje, by nie pozostało w nich nic, co choćby otarło się o religię, której dał początek Jezus z Nazaretu. A w końcu doszliby do wniosku, że jest to po prostu niemożliwe. Niemniej, takich prób nie brakuje. Pamiętamy głosy, które mogliśmy usłyszeć podczas narodowej żałoby po katastrofie smoleńskiej: wiele środowisk nie mogło sobie darować, że w naszej Ojczyźnie ciągle jeszcze nie dorobiliśmy się takiego sposobu opłakiwania zmarłych, który nie kojarzyłby się natychmiast z religią katolicką i Kościołem. I tu następowała lawina epitetów, których nie godzi się cytować, a którymi etykietowano te nasze katolickie przeżywanie żałoby.
Dzisiaj, kiedy piszę te słowa, jesteśmy w epicentrum kolejnego gorącego konfliktu wokół krzyża. Szczerze mówiąc z tego wszystkiego, co dzieje się wokół krzyża postawionego na znak żałoby pod Pałacem Prezydenckim, nie podoba mi się absolutnie nic. Nie podoba mi się, że Prezydent – elekt, do którego zaledwie miesiąc temu apelowałem aby przynajmniej dla niego, ludzie, którzy myślą w takich samych jak ja kategoriach, dla których fundamentem jest Ewangelia, nie byli traktowani w tym kraju jak ciemnogród, rozpoczyna swoje urzędowanie od... zajęcia się krzyżem pod oknami jego pałacu. I bynajmniej nie po to, aby złożyć pod nim kwiaty, wspomnieć swojego poprzednika i może zaproponować jakiś trwalszy monument dla upamiętnienia ofiar tragedii. Nie. Przede wszystkim krzyż trzeba usunąć a potem się zobaczy. Naprawdę właśnie od tego musiał zacząć? Czy nie chodziło raczej o usunięcie tej spuścizny, która kładzie się cieniem poprzedniego Prezydenta? Nie podoba mi się, że decyzja o przeniesieniu krzyża podjęta przez zainteresowane strony (kancelaria Prezydenta, Episkopat i harcerze – inicjatorzy ustawienia krzyża pod pałacem) została wprowadzona w życie w sposób chyba nie do końca przemyślany. Nie podoba mi się, że niektórzy zwolennicy obecności krzyża, w niczym nie różnią się od jej przeciwników, bo wszystkim chodzi o polityczne zyski. Nie podoba mi się, że obrońców krzyża, często zaniepokojonych po prostu, że krzyż zabiorą, a nic nie postawią, sklasyfikowano jako ciemnogród i tyle. I wreszcie perfect timing, niesamowite wyczucie czasu: kiedy wokół prób wyjaśniania (?) przyczyn tragedii smoleńskiej nawet w Rosji narasta coraz więcej wątpliwości, u nas jakby się chciało usunąć wszystko co o niej przypomina. Nic mi się tutaj nie podoba.

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!